Społeczeństwo

Mundial dla Polaków: blisko, ale daleko

Zwycięstwo z Kazachstanem cieszy, ale niewiele mówi o aktualnej jakości reprezentacji

Robert Lewandowski podczas meczu Polska-Kazachstan zakończonego wynikiem 3:0 Robert Lewandowski podczas meczu Polska-Kazachstan zakończonego wynikiem 3:0 Kuba Atys / Agencja Gazeta
W sytuacji mającej swój ciężar psychologiczny Polacy zrobili swoje.

Z morale nadszarpniętym po klęsce z Danią, mając obowiązek wygrać z rywalem obsadzonym w roli chłopca do bicia, dali radę, choć przez większość meczu prezentowali się przeciętnie.

Po takim meczu trudno o jakiekolwiek wnioski. Można się oczywiście martwić, że przez większość meczu Polacy grali nieskładnie, brakowało precyzji, odpowiedniego tempa, o błyskach finezji nie wspominając (chyba że zagrania piętą Lewandowskiego).

Ogólne wrażenie – że przeciętna gra na tle słabego rywala jest w kontekście czekających nas w październiku kluczowych spotkań większym zmartwieniem niż bezdyskusyjne, koniec końców, zwycięstwo jest powodem do radości – można jednak skontrować argumentem, że wygrywać na pół gwizdka też trzeba umieć, a błędy i wypaczenia to tylko brak koncentracji, a nie niedosyt umiejętności.

Ostatnie grupowe mecze, w tym z Czarnogórą, wciąż uparcie trzymającą się swojej szansy na bezpośredni awans do przyszłorocznego mundialu, powiedzą więcej. Na pewno dotkliwa porażka z Danią, najwyższa poniesiona za kadencji Adama Nawałki, zasiała sporo niepokoju.

Niespecjalnie przekonująco Polacy grali już w większości poprzednich spotkań eliminacyjnych, znów wywołując u kibica schizofrenię w kwestii rzeczywistej jakości poszczególnych piłkarzy, np. Piotra Zielińskiego, który przez recenzentów jego gry w Napoli jest okrzyknięty dyrygentem co się zowie, tymczasem w reprezentacji, mówiąc delikatnie, nie błyszczy. To samo można powiedzieć o Arkadiuszu Miliku, który potrzebuje kilku stuprocentowych okazji, by strzelić gola.

Jak sprawdzić drużynę

Te eliminacje, jak do tej pory, nie pomogły napisać nowej legendy reprezentacji Nawałki. Porównywalnej do tej, jaką trzy lata temu dało początek zwycięstwo nad Niemcami. Być może nawet jej oczekiwanie było nieuzasadnione, bo grupowi rywale nie elektryzowali, a na dodatek losowana z pierwszego koszyka Rumunia w zadziwiającym tempie stacza się po równi pochyłej.

Trochę szkoda, że Polakom nie było dane sprawdzić się na tle stabilnej europejskiej potęgi, bo tylko takie mecze dają konkretną odpowiedź na pytanie o rzeczywisty stan reprezentacji, o jej potencjał i najlepiej wskazują ewentualne ogniska zapaln­­­­­­­e (a przecież miarą tej drużyny nie jest 0:4 z Danią). Teza o kolosie na glinianych nogach, wyniesionym na papierze do rangi piątej drużyny świata, będzie ewentualnie do sprawdzenia dopiero na mundialu.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Rynek

Jak PGNiG dosala Zatokę Pucką

Dlaczego mieszkańcom nadmorskiego Kosakowa przeszkadza, że morze jest słone?

Ryszarda Socha
12.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną