Społeczeństwo

Co może w Polsce 15-latka? Na pewno nie może i nie będzie mogła pójść do ginekologa

Do 16. roku życia nie przysługuje prawo otrzymania informacji o swoim stanie zdrowia. Nawet jeśli nastolatka lub nastolatek zaraził się chorobą weneryczną lub HIV. Do 16. roku życia nie przysługuje prawo otrzymania informacji o swoim stanie zdrowia. Nawet jeśli nastolatka lub nastolatek zaraził się chorobą weneryczną lub HIV. Benjamin Voros / StockSnap.io
Z piętnastolatką można uprawiać seks, ale nie pozwala jej się pójść samej do ginekologa i poprosić o środki antykoncepcyjne.

Sejmowa Komisja Zdrowia odrzuciła (w pierwszym czytaniu) projekt nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta oraz ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Proponowane przez Nowoczesną zmiany miały umożliwić nastolatkom powyżej 15. roku życia samodzielne konsultacje u ginekologa i wenerologa.

Projekt, niestety, przepadł. Według przedstawicieli resortu zdrowia i posłów PiS przyjęcie go byłoby „jawnym ograniczeniem praw rodzicielskich”. Wiceminister zdrowia poszedł krok dalej, przyznając, że „taka zmiana mogłaby zagrażać zdrowiu małoletnich. Chodzi o kwestię, czy tak młody pacjent jest „kompetentny do wyrażania zgody na pewne świadczenia”.

Tłumaczenie ciekawe, zwłaszcza że w tym przypadku chodziło wyłącznie o zdrowie nastolatków. O to, żeby ci, którzy rozpoczęli już życie seksualne, korzystali z badań i konsultacji lekarzy ginekologów i wenerologów. Skutkiem braku swobodnego dostępu do takich możliwości są nieleczone zakażenia przenoszone drogą płciową (niektóre z nich powodują niepłodność) oraz niechciane ciąże.

Jakie prawa ma, a jakich nie ma w Polsce 15-latka?

Jeśli chodzi o te ostatnie, to tu już wątpliwości w kwestii naturalnych „kompetencji” 15-latek dotyczących uprawiania seksu i macierzyństwa nikt nie ma.

Z piętnastolatką można bowiem uprawiać seks, ale wymieniona wcześniej ustawa o zawodzie lekarza i dentysty nie pozwala piętnastolatce pójść samej do ginekologa, poprosić o środki antykoncepcyjne i zatroszczyć się o swoje zdrowie. Nie pozwala jej zrobić nic, żeby zapobiec „wpadce”. Musi czekać z tym do osiemnastki. Chłopak może kupić prezerwatywy, a dziewczynie, nawet jeśli przyjdzie z receptą, można sprzedaży środków antykoncepcyjnych odmówić.

Ale to jeszcze nie wszystko. Idźmy dalej. Do 16. roku życia nie przysługuje prawo do otrzymania informacji o swoim stanie zdrowia. Nawet jeśli nastolatka lub nastolatek zaraził się chorobą weneryczną lub HIV. Jeśli 15-latka zajdzie w ciążę i urodzi, to nie dajemy jej prawa decydowania ani o sobie, ani o dziecku. Można jej odebrać dziecko, nie pytając jej o zdanie. Nie ma bowiem... zdolności do czynności prawnych.

Ta sama 15-latka, niemająca prawa do decydowania o sobie, może jednak, jeśli już zajdzie w ciążę, założyć rodzinę i wyjść za mąż. Będąc jeszcze 15-latką (ukończone 16 lat musi mieć w chwili orzekania przez sąd, a nie w chwili składnia wniosku), może, powołując się na „dobro założonej rodziny”, wystąpić z prośbą o zezwolenie na zawarcie małżeństwa przed ukończeniem 18. roku życia. Będąc już żoną, swojej rozrodczości nie może jednak kontrolować.

Prowadzi to do sytuacji, w której nieletnich ciąż może być coraz więcej. Zwłaszcza po odebraniu Polkom dostępu do pigułek „dzień po”. Jak mają sobie w tej sytuacji poradzić zwłaszcza dziewczyny mieszkające na wsi, gdzie i tak odsetek nieletnich ciąż jest wyższy niż w mieście, bo dostęp do lekarzy wszystkich specjalizacji jest tam mniejszy?

Żeby temu wszystkiemu nie było jeszcze dość, to sprawdzając informacje na temat rzekomo malejącej w Polsce liczby nieletnich ciąż, można się natknąć na taką oto notkę: „z uwagi na bardzo dużą skalę niepodawania wieku matek przy rejestracji urodzeń w 2015 roku można spodziewać się, że duża skala spadku bardzo wczesnego macierzyństwa odnotowana w 2015 r. jest efektem braku szczegółowych informacji o wieku matek, co z kolei prowadzi do wzrostu znaczenia matek o nieokreślonym wieku”.

Nie dość więc, że nie dbamy o prawa i zdrowie nieletnich matek, to nawet nie interesuje nas to, ile ich właściwie jest, co oznacza tym samym rezygnację z troski o to, jak sobie radzą i co dalej z ich edukacją. I życiem.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Dr Joanna Wardzała o pokoleniu 20-latków odrzucających konsumpcyjny styl życia rodziców

Rozmowa z dr Joanną Wardzałą, socjolożką i badaczką zachowań konsumpcyjnych, o tym, dlaczego dzisiaj młodzi ludzie nie chcą kupować i gromadzić dóbr.

Joanna Podgórska
12.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną