Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Do Sejmu trafił projekt ustawy liberalizującej prawo aborcyjne

To druga próba zmiany prawa aborcyjnego. To druga próba zmiany prawa aborcyjnego. Justyna Szklarczyk / Polityka
To już drugi projekt ustawy złożony przez komitet „Ratujmy Kobiety”.

Zgodnie z sierpniowymi zapowiedziami komitetu „Ratujmy Kobiety” obywatelski projekt liberalizujący prawo aborcyjne trafił do Sejmu. Pod projektem podpisało się blisko 500 tys. osób – dwa razy tyle co w zeszłym roku.

To odpowiedź na działania Prawa i Sprawiedliwości redukujące prawa kobiet w Polsce, m.in. ograniczenie dostępności pigułki „dzień po” oraz zapowiedzi zaostrzenia tzw. kompromisu aborcyjnego. Poprzedni projekt komitetu „Ratujmy Kobiety” został odrzucony przez Sejm we wrześniu zeszłego roku, wywołując masowe protesty kobiet.

Teraz projekt komitetu „Ratujmy Kobiety” musi trafić pod obrady Sejmu w ciągu trzech miesięcy. Oto jego najważniejsze założenia:

1. Wprowadzenie edukacji seksualnej. W klasach 0–3 miałoby to być „Przygotowanie do życia w rodzinie i w społeczeństwie”, a od 4 klasy do końca edukacji szkolnej – jedna godzina tygodniowo przedmiotu „Wiedza o seksualności człowieka”. Przedmioty te, inaczej niż „Wychowanie do życia w rodzinie” autorstwa PiS, stanowiłyby kompendium wiedzy m.in. o środkach antykoncepcyjnych, sposobach zabezpieczenia się przed chorobami przenoszonymi drogą płciową, związkach partnerskich i równości płci w społeczeństwie.

2. Możliwość przerwania ciąży do końca 12. tygodnia bez podania przyczyny. Po upływie 12 tygodni kobieta ma prawo przerwać ciążę w przypadku zagrożenia życia, ciężkiego uszkodzenia płodu lub gdy ciąża jest wynikiem gwałtu. Samodzielną decyzję o przerwaniu ciąży może podjąć dziewczyna po ukończeniu 15. roku życia, wcześniej wymagana jest pisemna zgoda rodzica.

3. Finansowanie zabiegu przerywania ciąży ze środków publicznych w placówce leczniczej, która ma zawartą umowę z NFZ.

4. Zakaz organizowania zgromadzeń przeciwko aborcji w odległości mniejszej niż 100 m od podmiotów leczniczych, szpitali ginekologicznych i położniczych, a także szkół i przedszkoli.

5. Kara grzywny, ograniczenia lub pozbawienia wolności za upowszechnianie nieprawdziwych informacji o antykoncepcji bądź zabiegu przerywania ciąży.

6. Darmowy dostęp do środków zapobiegania ciąży oraz przywrócenie antykoncepcji awaryjnej bez recepty.

7. W przypadku gdy lekarz powoła się na klauzulę sumienia, placówka lecznicza ma obowiązek zapewnić świadczenie u innego specjalisty. Miałaby funkcjonować również jawna lista lekarzy powołujących się na klauzurę sumienia.

W połowie listopada swój projekt ma złożyć komitet „Zatrzymaj aborcję”, pod którym zebrano już 400 tys. podpisów. Poparcie dla ustawy zaostrzającej prawo aborcyjne wyrazili prezydent Andrzej Duda, premier Beata Szydło, większość posłów PiS, Kukiz′15 i PSL.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną