Społeczeństwo

Tylko jedno wyjście

Psycholożka Justyna Rutkowska o oswajaniu śmierci

„Ciężko umiera się w samotności. Choć śmierć jest intymna, zależymy od innych, właśnie wtedy potrzebujemy bliskości”. „Ciężko umiera się w samotności. Choć śmierć jest intymna, zależymy od innych, właśnie wtedy potrzebujemy bliskości”. Mirosław Gryń / Polityka
Rozmowa z psycholożką Justyną Rutkowską o niezgodzie na śmierć i emocjach, które jej towarzyszą.
„Ten czas trzeba wykorzystać inaczej: na wzbudzenie w sobie miłości do bliskich osób. Aby nie żałować, że nie powiedzieliśmy sobie, jak bardzo się kochamy”.Mirosław Gryń/Polityka „Ten czas trzeba wykorzystać inaczej: na wzbudzenie w sobie miłości do bliskich osób. Aby nie żałować, że nie powiedzieliśmy sobie, jak bardzo się kochamy”.

Paweł Walewski: – Udało się pani oswoić śmierć?
Justyna Rutkowska: – Nie wiem. W odróżnieniu od innych ludzi zdążyłam się z nią w pewnym stopniu pogodzić. Na drugim roku studiów psychologicznych poszłam na wolontariat do hospicjum i tak już zostało. Dotykałam tylu umierających, że śmierć nie wydaje mi się już niczym niezwykłym. Nie bałam się. Byłam jej za to ciekawa. Jednak nie zdawałam sobie sprawy, jak wysoką cenę za to zapłacę.

To był skok na zbyt głęboką wodę?

Polityka 44.2017 (3134) z dnia 30.10.2017; Społeczeństwo; s. 31
Oryginalny tytuł tekstu: "Tylko jedno wyjście"

Czytaj także

Ja My Oni

Uroda przynosi w życiu profity. Ale nie jest źródłem szczęścia

Już trzymiesięczne niemowlęta przyglądają się ładnym twarzom istotnie dłużej niż nieładnym. I niezależnie od wieku, płci i rasy pochylającej się nad nimi osoby.

Grzegorz Gustaw
26.11.2019