Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty w okazyjnej cenie!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Nie odsyłajmy protestujących niepełnosprawnych z Sejmu

Protest przed siedzibą PiS w sprawie poparcia dla strajkujących w Sejmie rodziców osób niepełnosprawnych Protest przed siedzibą PiS w sprawie poparcia dla strajkujących w Sejmie rodziców osób niepełnosprawnych Tomasz Stanczak / Agencja Gazeta
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski ponowił „apel do matek, aby zawiesiły protest, bo dalsze przebywanie dzieci w ekstremalnych warunkach odbije się na ich zdrowiu”. Prezes Fundacji im. Brata Alberta jest chyba niedoinformowany.

7 maja rozpoczął się 20. dzień protestu osób niepełnosprawnych w Sejmie. Kościół, tak wrażliwy na życie „poczęte”, choć „nienarodzone”, dotychczas oficjalnie nie wsparł protestujących. Padło jednak w tej sprawie kilka wypowiedzi.

Kościół katolicki nie wspiera protestu niepełnosprawnych

I tak prezes Katolickiego Stowarzyszenia Niepełnosprawnych Archidiecezji Warszawskiej ks. Stanisław Jurczuk poinformował opinię publiczną o tym, że „nie zgadza się z formą protestu”. „Są inne formy nacisku na rządzących niż męczenie osób niepełnosprawnych”. W jego opinii zachowanie protestujących jest „bardzo aroganckie”. „To nie powinno tak wyglądać, że protestujący nie chcą z nikim rozmawiać, rzucają papierami i mówią: chcemy tylko pieniędzy”. Racjonalnie zauważa, że „kompromis polega na tym, że obie strony robią krok w stronę drugiego”.

Abp Henryk Hoser stwierdził z kolei, że akcja ma „zaplecze polityczne”, matki niepełnosprawnych powinny zaś zrewidować swoje postulaty. Na pytanie Krzysztofa Ziemca w TVP o to, czy brakuje tu głosu Kościoła, Hoser odpowiedział: „Kościół nie jest stroną w tym sporze”. I dodał: „Nie mogę odsunąć tej myśli od siebie. To jest możliwe”.

Czytaj także: W sprawie niepełnosprawnych nie chodzi o to, by budżet się dopiął

Protestujący zostali też moralnie zaszantażowani ze strony chyba najmniej spodziewanej. Prezes Fundacji im. Brata Alberta ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, uczestnik protestu w Sejmie w 2014 roku, ponowił „apel do matek, aby zawiesiły obecny protest, bo dalsze przebywanie dzieci w tak ekstremalnych warunkach odbije się na ich zdrowiu i psychice”. Ks. Isakowicz ostatnio pośredniczył w kontaktach protestujących matek z Agatą Kornhauser-Dudą. To on przekazał Pierwszej Damie list rodziców i opiekunów niepełnosprawnych, czego skutkiem było spotkanie w Sejmie. Isakowicz-Zaleski od wielu lat stoi na czele organizacji, która prowadzi 32 placówki dla 1100 osób niepełnosprawnych intelektualnie. I to właśnie w jednej z nich, toruńskiej, zaoferował miejsce „protestującym dzieciom”, w razie „gdyby uczestniczki strajku w Sejmie były skłonne protestować dalej tylko same”.

Ks. Isakowicz-Zalewski dyskryminuje protestujących

Może dziwić, że człowiek na co dzień pomagający osobom z niepełnosprawnościami ma do nich tak ograniczone zaufanie. Zwyczajnie je infantylizuje. A może jest po prostu źle poinformowany? Niedoinformowany? W Sejmie wciąż protestuje 11 osób. Najmłodsze z nich, córki Katarzyny Milewicz, Wiktoria i Magda, skończą w tym roku 18 i 17 lat.

Jakub Hartwich, syn Iwony, ma lat 23 lata. A protestuje w tej sprawie już od 12. „Na ulicach, w Sejmie, gdzie się da” – mówił Jakubowi Szafrańskiemu. Wielokrotnie w trakcie dyskusji wprawiał w zakłopotanie polityków PiS. Zadawał pytania, na które nie potrafili odpowiedzieć. I ma nagle z protestu zrezygnować?

W Sejmie jest też Kinga Jochymek, lat 20. „Razem ze swoją matką zaczęłyśmy działać na rzecz poprawy naszego bytu w 2014 roku”. Czyli zaczęła, kiedy miała 16 lat. Jest na wielu zdjęciach dokumentujących rozmowy z premierem Donaldem Tuskiem czy ministrem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem.

Czy ks. Isakowicz próbował wsłuchać się w to, co mówi 22-letni Adrian Glinka, kolejny z protestujących? „Nasza determinacja i wola lepszego życia nie pozwolą odpuścić” – mówi.

Stopień niepełnosprawności może być różny. Grupy z Sejmu, reprezentantów całego środowiska, do protestu nikt nie zmusza. Oni chcą tam być. Nie są bezwolnymi dziećmi, poddanymi woli rodziców. I walczą nie tylko o rehabilitację, ale też o dostęp do kultury i życia w społeczeństwie. Mają marzenia. I nie są to pieluchy.

Dużo się ostatnio mówi nie tylko o tej właściwej rehabilitacji, ale też o rehabilitacji społecznej. Niepełnosprawni też jej potrzebują. Nie zabraniajmy im być w przestrzeni społecznej. Otwórzmy Sejm na rehabilitantów, pozwólmy na spacery.

Odsyłanie ich do domu w chwili, kiedy atmosfera wokół protestu robi się coraz gorętsza, to też forma dyskryminacji. Przykrej, bo wychodzącej od człowieka, który od lat potrzebującym pomaga, a w decydującym momencie chce odebrać im prawo do uczestnictwa w dyskusji o ich przyszłości.

Czytaj także: Czy rząd postawi na swoim w proteście niepełnosprawnych?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Spacerek pod lufą. Jak zwykli Polacy polują na myśliwych

Czy sprzeciw zwykłych obywateli może położyć kres polowaniom na zwierzęta? Sezon łowiecki właśnie się rozkręca.

Przemysław Ziemacki
03.10.2022
Reklama