Katarzyna Stachowicz. To m.in. dzięki niej mastektomia będzie refundowana
Operacja w Niemczech kosztowała ją dziesięć tys. euro, choć mamy w Polsce znakomitych onkologów i chirurgów plastycznych. Ale NFZ mógł sfinansować zabieg tylko jednej piersi, do tego bez rekonstrukcji. Zupełny dramat.
Katarzyna Stachowicz
Katarzyna Stachowicz/Facebook

Katarzyna Stachowicz

Jaskółka z dobrą wieścią dla blisko stu tysięcy Polek żyjących z mutacją genu BRCA1 i BRCA2 była przez nie bardzo wyczekiwana. Życie w ciągłym strachu i niepewności traci połowę swoich barw, toteż wiadomość, że Ministerstwo Zdrowia zgodziło się refundować profilaktyczne usunięcie piersi z jednoczesną ich rekonstrukcją, a także zrefunduje przezorne usunięcie jajników i jajowodów – rozbudziła nadzieje pań dotkniętych tą paskudną skazą.

Polek nie stać na mastektomię

Wszystko stało się za sprawą Katarzyny Stachowicz z Dąbrowy Górniczej – rok temu poszła śladem amerykańskiej aktorki Angeliny Jolie, która poddała się mastektomii w 2013 r. Operacja w Niemczech kosztowała ją dziesięć tys. euro, choć mamy w Polsce znakomitych onkologów i chirurgów plastycznych. Ale NFZ mógł sfinansować zabieg tylko jednej piersi, do tego bez rekonstrukcji. Zupełny dramat.

Katarzynę stać było na taką operację w Niemczech, ale 90 proc. Polek z grupy ryzyka (1500–2000), które każdego roku powinny poddać się mastektomii – już nie. Stachowicz, wspierana przez red. Agatę Pustułkę z „Dziennika Zachodniego”, poruszyła polityczne i urzędnicze niebo i ziemię. Posłanki i posłowie, którzy na co dzień skaczą sobie do oczu, stanęli za nią jak mur ponad wszelkimi podziałami.

Takie zabiegi będą refundowane! – zapewnił kilka dni temu prof. Łukasz Szumowski, minister zdrowia.

Profilaktyka raka piersi i jajnika

Wszystko zaczęło się 13 lat temu, kiedy badania genetyczne wykryły mutację BRCA1. – Żyłam, wiedząc, że na 90 proc. zaatakuje mnie rak – mówi Katarzyna. Nowotwór piersi u siostry i śmierć ciotki, siostry ojca, tylko tę pewność potwierdzały. Stachowicz poddała się wszelkim zabiegom w ramach profilaktyki raka piersi i jajnika. O lekarzach z Instytutu Onkologii w Gliwicach mówi, że trzeba ich klonować. Klonować i jeszcze raz klonować.

Cztery lata temu była w ciąży z drugim dzieckiem – synem Jasiem. Niepomna wcześniejszych lekarskich ostrzeżeń związanych z ryzykiem dla tej wielkiej, kobiecej sprawy. Wszak ciąża, ta hormonalna nawałnica w całym organizmie, mogła obudzić uśpione dotąd groźne geny. Wzięła sobie jednak do serca zalecenie, żeby w tej trudnej sytuacji, w ramach profilaktyki, karmić Jasia piersią jak najdłużej. Pamiętacie z poprzedniej kadencji Sejmu posłankę z przytulonym do siebie niemowlęciem? To właśnie Katarzyna Stachowicz, która po wyborze Wojciecha Saługi na funkcję śląskiego marszałka zajęła, jako druga na liście Platformy Obywatelskiej, jego poselskie miejsce.

To nie była żadna macierzyńska czy feministyczna ostentacja – to było poważne lekarskie zalecenie w ramach profilaktyki walki z rakiem.

Czytaj także: Czy warto robić badania genetyczne?

Zmiana dla wszystkich kobiet

Nie pomogło. Guz piersi pojawił się jesienią 2016 r. Pokonała go dzięki ośmiu cyklom „czerwonej chemii”. Cholernie bolesnej. Rujnującej organizm i poczucie bezpieczeństwa. I niedającej gwarancji, że ten potwór nie wróci. Do tej samej piersi lub może do drugiej. Lekarze byli zgodni – nic, tylko mastektomia.

Są gotowi do operacji, ale nie ma na nią kodu. Nikt instytutowi nie zapłaci za zabieg, nie mówiąc już o rekonstrukcji piersi.

Katarzyna znalazła klinikę i chirurga onkologa w Niemczech. Dziesięć tys. euro z przejazdem i pobytem. Jakiś czas później jeszcze usunięcie jajników i jajowodów. To konieczne. Ktoś policzył, że wyszło taniej niż wielomiesięczna chemia. Do tego niemal sto procent gwarancji, że rak nie wróci. Więc złote słońce Wysp Kanaryjskich to nie jakaś mrzonka, złudne marzenie – to coś, co może się zdarzyć. Co się Katarzynie zwyczajnie należy.

Tylko co z innymi kobietami? – Miałam to szczęście, że nowotwór został szybko zdiagnozowany, miałam szczęście, że chemia została świetnie dobrana, no i miałam pieniądze. Stachowicz wylicza swoje szczęśliwe przypadki. Mało kobiet miało tyle szczęścia. Teraz będzie ich więcej. Katarzyna Stachowicz ma nastoletnią córkę. Jak przyjdzie czas, to podda ją badaniom genetycznym. – Na tym polega odpowiedzialność matki.

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj