Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

„Niektóre kandydatki nigdy nie nosiły szpilek”. Jedyne takie wybory miss

Dziewczyny, które trafiły do finału, na początku wydają się onieśmielone przygotowaniami – obecnością profesjonalnych stylistów i fotografów. Szybko nabierają jednak śmiałości. Dziewczyny, które trafiły do finału, na początku wydają się onieśmielone przygotowaniami – obecnością profesjonalnych stylistów i fotografów. Szybko nabierają jednak śmiałości. Studio IP Studio castingowe i fotograficzne/ Fundacja Jedyna Taka / Arch. pryw.
Kobiecość nie może mieć barier – stwierdziła kilka lat temu Kasia Wojtaszek, współzałożycielka Fundacji Jedyna Taka, która już po raz piąty organizuje wybory Miss Polski na Wózku. O swoje wybory upomnieli się też panowie.

Usiadłem w salonie i czekałem, aż przyjedzie. Po chwili w drzwiach pojawiła się Justyna, młoda kobieta w eleganckiej sukience, dobrze uczesana, z delikatnym makijażem. Wyglądała na nieco spiętą, ale nie aż tak mocno, jak miało się zaraz okazać. Słowa ugrzęzły jej w gardle. Wyjechała z pokoju. – Proszę dać jej chwilę, to dla niej ważny moment. Jestem pewna, że wróci – uśmiechnęła się mama 23-latki.

Nie było jej dwie, może trzy minuty. Do pokoju wróciła pewniejsza siebie, wzięła głęboki oddech i powiedziała: – Jestem gotowa, proszę pytać, dlaczego chcę zostać Miss Polski na Wózku.

Pierwsza sesja

Choroba przykuła ją do wózka od dnia narodzin. Oprócz sprawności Justyna nie zamierzała jej niczego więcej oddawać. Ukończyła policealną szkołę informatyczną, dorobiła kurs stylizacji paznokci, zdała egzamin na prawo jazdy, pomaga siostrze w opiece nad półtoraroczną córeczką. To zaledwie wierzchołek góry jej aktywności. Uważa, że sporo osiągnęła, lecz nadal brakowało jej pewności siebie. – Chciałam jej nabrać, a jednocześnie być przykładem dla innych kobiet w podobnej sytuacji – tak wyjaśnia, dlaczego zdecydowała się na start w wyborach.

Poszperałem w internecie. To była już czwarta edycja imprezy (2016 r.). W jednym z wywiadów Kasia Wojtaszek, współzałożycielka organizującej wybory Fundacji Jedyna Taka, opowiadała, że chodzi o kruszenie barier – tych wzniesionych w głowach zarówno niepełnosprawnych kobiet, jak i społeczeństwa, z którego bywają wykluczane. „Wybory pozwalają Polkom zamanifestować, że wózek nie określa kobiety, a przy tym pomagają im poczuć na nowo swoją kobiecość, przekonać się o swojej wartości i pięknie” – mówiła. Pomyślałem o Justynie. Wyobraziłem sobie, jak przygotowywała się do rozmowy i sesji, którą po rozmowie wykonał redakcyjny fotograf. Zapewne pierwszej tego typu w jej życiu.

Czytaj także: Miasta są nie dość przystosowane do potrzeb niepełnosprawnych

Lata świetlne za nimi

Dwa lata później poznałem Sławkę. Nie pracowałem już jako pełnoetatowy dziennikarz, ale przy różnych dyskusjach opowiadałem o tematach reportaży, które jakoś się w nie wpisywały. Rozmawialiśmy akurat o barierach. Okazało się, że Sławka doskonale zna Fundację Kasi Wojtaszek. – Genialnie będzie wykonywać swoje obowiązki zawodowe i przy okazji pomóc innym – pomyślała w 2014 r., gdy nawiązała z nią współpracę. – Szybko przekonałam się, że było dokładnie odwrotnie – to one, dziewczyny na wózkach, pomagały mnie, pełnosprawnej – z sentymentem wspominała rozmowy telefoniczne z Kasią, które były dla niej jak kubek porannej kawy: pobudzały i dawały zastrzyk energii.

Jeszcze ciekawiej zrobiło się, kiedy spotkałam osobiście uczestniczki wyborów miss na wózku – piękne, świadome swojej kobiecości – Sławka przypomina sobie wizytę na warsztatach poprzedzających jeden z finałów konkursu. – Uświadomiłam sobie, że moje poczucie własnej wartości jest w opłakanym stanie. Dzieliły mnie od nich lata świetlne.

Gdyby nie wyszła na czoło autobusu...

Z Kasią Wojtaszek ciężko się zdzwonić. Non stop jest w ruchu – dogrywa jakieś szczegóły, gdzieś jedzie, z kimś się spotyka. – Trochę tego jest: pracuję zawodowo, samodzielnie wychowuję syna, prowadzę dom, do tego fundacja, w której mamy teraz gorący okres, bo właśnie trwa rekrutacja do kolejnej edycji wyborów Miss Polski na Wózku – tłumaczy.

Wystarczył moment nieuwagi, aby 16-letnia licealistka trafiła na wózek. Dziewczyna wysiadła z autobusu i wyszła na jego czoło. Potrącił ją inny autobus. Przeżyła, ale uderzenie spustoszyło jej narządy wewnętrzne. Oraz kręgosłup. Nikt z personelu medycznego nie mówił, co dalej, nie dawał nadziei, nie powoływał się na żadną pozytywną historię. Gdy na wielkim, niedopasowanym do jej wzrostu wózku ortopedycznym opuszczała szpital, Kasia była pewna, że już się z tego koszmaru nie obudzi.

Dzięki wsparciu rodziny oraz szkole, w której zobaczyła, jak osoby niepełnosprawne cieszą się, uprawiają sport, chłoną wiedzę, stawiają pierwsze kroki w działalności społecznej, a przede wszystkim przekonują się, że między nimi a osobami pełnosprawnymi nie ma różnicy, uwierzyła, że przed nią wciąż całe życie. Zrozumiała, że gdyby nie wyszła na czoło autobusu, byłoby w zasadzie tak samo – przyszłość zależałaby od jej determinacji, a tę miała teraz jeszcze większą.

Czytaj także: Niepełnosprawni nie znaczy aseksualni!

Raczej nie do pomyślenia

Pozytywnym nastawieniem Kasia chciała się dzielić z innymi. W 2013 r. wspólnie z koleżanką na wózku, mamą, tak jak ona, założyły Fundację Jedyna Taka. W manifeście napisały, że kobiety na wózku mają prawo być matkami, żonami, kochankami, realizować się zawodowo i społecznie. Za swoją misję uznały zmianę wizerunku kobiet z niepełnosprawnością, motywowanie i pokazywanie im, że ich życie może być szczęśliwe i satysfakcjonujące.

Pierwsze wybory Miss Polski na Wózku odbyły się w tym samym roku. Wzięło w nich udział kilkadziesiąt kandydatek. Konkurs doskonale wpisał się w DNA fundacji. – Chodziło nam o to, aby w uczestniczkach umocnić, a czasami zbudować od podstaw poczucie kobiecości – opowiada 37-letnia dzisiaj Kasia. – Wielu kobietom wózek odbiera chęci czy śmiałość do dbania o wygląd zewnętrzny. A to również od nas samych zależy, jak postrzegane będziemy w społeczeństwie.

Uroda to zaledwie jedno z kryteriów oceny, bynajmniej nie najważniejsze. – Zrezygnowaliśmy ze skupiania się na sylwetce, bo jeśli kobieta spędza na wózku kilka, kilkanaście lat czy nawet całe życie, to siłą rzeczy jej ciało nie będzie idealne. Najbardziej liczy się dla nas nastawienie kandydatki, to, jak radzi sobie z niepełnosprawnością, a zwłaszcza czy swoją codzienną postawą mobilizuje inne kobiety do aktywności, czy buduje w nich pewność siebie. Dam przykład: wśród uczestniczek są m.in. matki, rzecz raczej nie do pomyślenia w przypadku innych wyborów, prawda? – pyta Kasia.

Słucham kolejnych historii dziewczyn, które zdecydowały się na udział w konkursie. W głowie szkicuję sobie obraz kandydatek, które nigdy w życiu nie nosiły sukienki lub szpilek i teraz zakładają je po raz pierwszy. Notuję też nazwisko Adrianny Zawadzińskiej, zwyciężczyni z 2016 r., która od niedawna projektuje kreacje dla kobiet na wózkach. – Suknia układa się kompletnie inaczej w pozycji siedzącej, co Adrianna doskonale wie. Finalistki tegorocznej edycji założą stroje zaprojektowane właśnie przez nią – nie kryje dumy organizatorka.

Czytaj także: Mity o życiu niepełnosprawnych dzieci

Chcemy Mistera!

Po rozmowie z Kasią oglądam filmy z kolejnych edycji konkursu. Dziewczyny, które trafiły do finału, na początku wydają się onieśmielone przygotowaniami – obecnością profesjonalnych stylistów i fotografów. Szybko nabierają jednak śmiałości, otwierają się, coraz pewniej patrzą w obiektywy i tańczą. To nie są zwykłe obroty, ale trudne układy, wymyślone przez zawodowych choreografów, którzy zanim stworzyli program, sami usiedli na wózku, aby poznać jego specyfikę.

To wszystko kosztuje. Z zaangażowaniem i czasem nie ma problemu – fundacji zapału nigdy nie zabraknie, zapewnia Kasia. Gorzej z finansami, bo Jedyna Taka nie należy do organizacji pożytku publicznego, więc darowizny z 1 proc. od podatku nie wchodzą w rachubę. – Cały czas szukamy sponsorów. To, co robimy, naprawdę ma sens. Przez ostatnie pięć lat wiele się w postrzeganiu nas zmieniło. W zeszłym roku zorganizowaliśmy nawet w Polsce wybory miss świata na wózku, co doskonale wpłynęło na nasz wizerunek. Dostaliśmy nawet „skargi” na to, że dyskryminujemy panów, bo oni także chcieliby mieć swoje wybory. Pomyśleliśmy: czemu nie? I w tym roku po raz pierwszy wybierzemy Mistera Polski na Wózku – w słuchawce słyszę, jak Kasia ekscytuje się nowym wyzwaniem. Sławka miała rację, głos Kasi brzmi jak twórczy żywioł.

Zgłoszenia do wyborów Miss i Mistera Polski na Wózku przyjmowane są do końca lipca. Szczegóły znaleźć można na stroni www.jedyna-taka.pl.

Reklama

Czytaj także

Historia

Sto lat, szmat czasu. Górnego Śląska trudny powrót do domu

Śląsk przechodził przez wieki z rąk do rąk. Dziwny, z niebem niegdyś zasnutym dymami, dziś bujny zielenią. Słyszał różne mowy – czeską, niemiecką, włoską, angielską, francuską, polską. Sam gada swoim językiem, który nie ma prawa głosu, choć uparcie się o ten głos upomina.

Jan Dziadul
25.06.2022
Reklama