Społeczeństwo

Napadnięty za różowe spodenki. „Policja takich przestępstw nie rejestruje”

Warszawa Warszawa Jacek Marczewski / Agencja Gazeta
Dawid Pawlina, szef Otwartej Przestrzeni, centrum terapii przeznaczonego głównie dla osób LGBTQ, w minioną sobotę został napadnięty, a motywem tej napaści była homofobia.

„Schodziłem właśnie na patelnię, czyli na plac przy Metrze Centrum. Miałem na uszach słuchawki, ale i tak dobrze usłyszałem słowa: »E! Pedał! Pedał!«. To było trzech facetów i krzyczeli do mnie. Zignorowałem ich, poszedłem dalej. Po kilku sekundach doskoczyli. Jeden z nich podciął mi nogi. Potknąłem się, ale nie przewróciłem. Wystraszony, ale i wściekły odwróciłem się i powiedziałem: »Spierdalaj!«. »Stringi też masz w tym kolorze?« – usłyszałem. Nie odpowiedziałem, odwróciłem się, zacząłem odchodzić. Po kilku sekundach znów podbiegli – tym razem jeden z nich zdzielił mnie w głowę. Trafił dokładnie w ucho, na którym była słuchawka. Przez moment nic nie słyszałem. Gdy odwróciłem się za nimi, widziałem, jak uciekali” – tak opisał sytuację Dawid Pawlina. Do wydarzenia doszło w środku dnia. Nikt nie zareagował, nie zapytał, czy wszystko OK.

Przestępstwa, których nie ma

Kodeks karny dostrzega przestępstwa motywowane nienawiścią ze względów religijnych, etnicznych i narodowościowych – ale ze względu na orientację seksualną już nie. Istniejące przepisy nie obejmują orientacji seksualnej i tożsamości płciowej. Stosowną nowelizację próbował wprowadzić w poprzedniej kadencji Sejmu Robert Biedroń, ale nie znalazł większości. W konsekwencji przestępstw takich jak opisane polska policja nie odnotuje w statystykach dotyczących homofobicznych napaści. Takowych po prostu nie prowadzi. Dlatego Dawid Pawlina zdecydował się nie zgłaszać na policję. – Potrzebne byłyby nagrania lub świadkowie, a i tak usłyszałbym, że mała szkodliwość czynu. Albo homofobiczne teksty – że sam się prosiłem – mówi nam Pawlina.

O tym, co się stało kilka dni temu, poinformował Kampanię Przeciw Homofobii i Lambdę Warszawa – organizacje pozarządowe, które na własną rękę zbierają dane, opisują przypadki przestępstw z nienawiści i publikują w swych raportach. Kiedy poprzednim razem Dawid Pawlina próbował zgłosić sprawę policji (pęknięty nos i złamany ząb), usłyszał, że co prawda „może zgłosić się na komisariat, ale ze względu na niemożność wskazania sprawy zostanie ona umorzona”.

4 proc. spraw trafia na policję

Jak wynika z raportu „Sytuacja społeczna osób LGBTA. Raport za lata 2015–2016”, blisko 70 proc. osób LGBTA (lesbijek, gejów, osób bi- i aseksualnych oraz transpłciowych) doświadczyło przemocy motywowanej homo-, bi- czy transfobią w ciągu ostatnich dwóch lat. Największa grupa sprawców dopuszcza się aktów przemocy w przestrzeni publicznej (70,7 proc. zdarzeń) i w miejscach charakterystycznych dla LGBTQ (77,2 proc. zdarzeń). Można zatem przypuszczać, że są to przypadkowe osoby, np. przechodnie, które zareagowały agresją na sygnały, że ofiara jest osobą LGBT.

Niespełna cztery procent przypadków jest zgłaszanych na policję. Relatywnie częściej zgłasza się przemoc fizyczną – 27,3 proc. Ile z tych spraw jest później podejmowanych przez prokuraturę i trafia do sądów – nie wiadomo. Jak mówi rzeczniczka KPH Cecylia Jakubczak, „niezgłaszanie pobicia motywowanego homofobią przez geja czy osobę transpłciową trudno nazwać strategią – to raczej wynik strachu i obawa przed homofobią ze strony policji albo koniecznością ujawnienia swojej orientacji seksualnej czy tożsamości płciowej przed funkcjonariuszem”. Problemem homofobicznej i transfobicznej przemocy zajmują się głównie organizacje pozarządowe, które specjalizują się w przeciwdziałaniu dyskryminacji osób LGBT. To do nich, jak Dawid Pawlina, zamiast na policję zwracają się ofiary z prośbą o wsparcie.

Kilka dni temu na warszawskiej patelni żadnej reakcji przechodniów nie było. Dawid Pawlina otrzepał się i poszedł dalej.

Resort sprawiedliwości nie widzi potrzeby, żeby zmieniać prawo

Ministerstwo Sprawiedliwości oficjalnie przyznaje, że realizacja rekomendacji ONZ w sprawie przestępstw z nienawiści na tle orientacji seksualnej i tożsamości płciowej „nie znajduje się wśród najpilniejszych i najistotniejszych potrzeb społecznych i potrzeb wymiaru sprawiedliwości”. W związku z tym w najbliższym czasie nie są planowane prace legislacyjne w tym obszarze ani konsultacje eksperckie.

Równocześnie ponad 44 proc. osób LGBT w ciągu ostatnich miesięcy miało myśli samobójcze. Prawie 20 proc. z nich „bardzo często” lub „dosyć często”.

Czytaj także: Kolejny atak na KPH to nie przypadek. Polska znajduje się w homofobicznej czołówce Unii Europejskiej

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Skąd dramatyczne wahania liczby infekcji covid-19?

Czym tłumaczyć gwałtowny spadek raportowanych zakażeń koronawirusem? Rozmawiamy z dr. Franciszkiem Rakowskim z ICM, który modeluje przebieg pandemii od samego jej początku.

Karol Jałochowski
26.11.2020
Reklama