Społeczeństwo

Odszkodowania za czyny księży pedofilów: czy ruszy lawina?

Wzorem innych krajów ofiary pedofilów w sutannach będą otrzymywać odszkodowania. Wzorem innych krajów ofiary pedofilów w sutannach będą otrzymywać odszkodowania. strixcode / PantherMedia
Dzięki sędzi Łosik z Poznania powiedziane zostało głośno i wyraźnie, że przestępstwa seksualne księży nie są ich „prywatną sprawą” i „prywatnym grzechem”, z którymi Kościół nie ma nic wspólnego.

W styczniu tego roku zapadł bezprecedensowy wyrok sędzi Anny Łosik z poznańskiego sądu okręgowego nakazujący należącemu do Kościoła katolickiego zakonowi o nazwie Towarzystwo Chrystusowe wypłatę milionowego odszkodowania oraz renty w wysokości 800 zł miesięcznie pani o imieniu Katarzyna, która jako trzynasto- i czternastolatka została kilkadziesiąt razy zgwałcona przez księdza... będącego członkiem tego zakonu. Jako że nie było na ten temat bliższych informacji, oddziaływanie społeczne wyroku zapewne nie było wielkie.

Czytaj także: Sutanna niewidka, czyli rejestr pedofilów ocenzurowany

Księża pedofile przed sądami? Będzie więcej takich spraw

Teraz to się zmieni. „Gazeta Wyborcza” („Duży Format”), która opisywała sprawę ks. Romana B., dotarła bowiem zarówno do sentencji wyroku, jak i jego uzasadnienia, które zapewne stanie się wzorcowe przy kolejnych sprawach tego rodzaju. A będzie ich wiele. Pani Katarzynie należą się wyrazy uznania i wdzięczności, że nie zgodziła się – wzorem innych poszkodowanych – na cichą ugodę z Kościołem i wzięcie pieniędzy „za milczenie”, czyli niewstępowanie na drogę sądową. Odrzuciwszy tę niemoralną propozycję, ponosząc ryzyko przegrania sprawy, zrobiła coś niebywale istotnego dla sprawiedliwości i moralności publicznej. Gdy dziś wzbiera ogromna fala gniewu na Kościół, otwarcie potępiany za masową pedofilię i jej systemowe ukrywanie, to przecież dzięki aktywności konkretnych osób. Jedną z nich stała się Pani Katarzyna, a drugą sędzia Anna Łosik. Dwie odważne kobiety.

Czytaj także: Kościół katolicki już wie, że kryzysu związanego z pedofilią nie da się przeczekać

Ofiary pedofilów będą dostawać odszkodowania. Także w Polsce

Można przypuszczać – i mieć nadzieję – że wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu oznaczać będzie przełom w odpowiedzialności polskiego Kościoła za akty pedofilskie duchownych. Linia obrony podmiotów kościelnych – cyniczna i oburzająca moralnie – została bowiem przez sąd ostatecznie zdezawuowana i obalona. Sąd stwierdził rzecz oczywistą – że mianowicie ksiądz dokonujący nadużyć seksualnych w stosunku do dzieci powierzonych jego opiece wykorzystuje swoją pozycję instytucjonalną i działa w kontekście wykonywanego przez siebie zlecenia („powierzenia wykonania czynności” – jak nazywa to kodeks cywilny), jakim jest w tym wypadku pełnienie „posługi duszpasterskiej”, a ściśle „duszpasterstwo młodzieży”. Dzięki sędzi Łosik powiedziane zostało głośno i wyraźnie, że przestępstwa seksualne księży – jeśli popełniane są w kontekście relacji ksiądz–wierny – nie są ich „prywatną sprawą” i „prywatnym grzechem”, z którymi Kościół nie ma nic wspólnego i za które księża powinni odpowiadać wyłącznie jako osoby prywatne.

Czytaj także: Nie każdy ksiądz to pedofil

Wzorem innych krajów ofiary pedofilów w sutannach będą otrzymywać odszkodowania. A to właśnie – i chyba tylko to – stanowić będzie prawdziwą dolegliwość dla Kościoła i akt sprawiedliwości. Kajanie się i przebłagalne modły nic nie kosztują – ba, w pewnych kręgach można na nich wręcz zyskać wizerunkowo („no przecież przeprosili, więc o co jeszcze chodzi?”). Za to odpowiedzialność karna i cywilna kosztują wiele. Miliony, wiele milionów.

Realny obraz pedofilii

Dużo mówimy dziś o pedofilii, ale nieczęsto mamy odwagę i sposobność zmierzyć się z jej realnym obrazem. Dlatego chciałbym zacytować – za „Gazetą Wyborczą” – słowa wyroku, jaki w 2010 r. zapadł w procesie karnym przeciwko ks. Romanowi B., skazującego go na cztery lata więzienia. Oto co czynił ten człowiek (uprzedzam wrażliwych – może lepiej nie czytajcie): „Działając w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, w krótkich odstępach czasu, wielokrotnie, co najmniej kilkadziesiąt razy, nadużywając zaufania wynikającego z pełnionej funkcji kapłana katolickiego, obcował płciowo z małoletnią, wówczas w wieku 13–14 lat, w ten sposób, że rozbierał ją i odbywał stosunek seksualny, wprowadzając członka do pochwy małoletniej, oraz wielokrotnie doprowadzał do poddania się innym czynnościom seksualnym i do wykonywania takich czynności w ten sposób, że dotykał wyżej wymienioną po piersiach i po kroczu, całował ją po piersiach i po kroczu, kazał małoletniej dotykać swojego członka, przy czym tego dopuścił się, mając ograniczoną w stopniu znacznym zdolność kierowania swym postępowaniem”.

Dodajmy, że na tym perwersja się nie kończyła – ksiądz w dodatku zmuszał dziewczynkę do spowiadania się... Jak zareagował Kościół? Normalnie, tak jak zawsze w takich sprawach (do ostatnich lat w każdym razie), to znaczy przeniósł księdza w inne miejsce, mianowicie do domu księży emerytów, gdzie po opuszczeniu więzienia żył sobie wygodnie, korespondując z dziećmi przez Facebooka.

Kościół musi zapłacić

Czasy bezkarnej pedofilii i jej tuszowania przez Kościół („by nie siać zgorszenia”) bezpowrotnie się skończyły. Nadchodzi za to czas odpłaty. Jednak nie wiemy jeszcze, jak to się potoczy. Wszak jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy. Jako że sędziowie podlegają w obecnej sytuacji politycznej presji ze strony reżimu, zasądzanie odszkodowań od Kościoła na rzecz ofiar pedofilii może być z ich strony aktem odwagi. Dotychczasowa postawa polskich prawników, którzy w sposób jednoznaczny i zorganizowany dają odpór próbom zastraszania i upolityczniania aparatu ścigania i sądownictwa, daje nadzieję, że i w tej sprawie wykażą się odwagą, a prawo i sprawiedliwość zwyciężą z Prawem i Sprawiedliwością.

Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Czy internet pomaga w zakochaniu się i utrzymaniu związku?

Czy sieć ułatwia ludziom miłość?

Aleksandra Żelazińska
09.02.2016
Reklama