Społeczeństwo

Posłowie PiS naciskają na Julię Przyłębską ws. aborcji

Julia Przyłębska Julia Przyłębska Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Wydaje się, że przed zaostrzeniem prawa antyaborcyjnego ratuje nas tylko twarda polityczna kalkulacja.

Spełnia się najgorszy koszmar Kai Godek i jej towarzyszy, którzy codziennie w wielu polskich miastach wykrzykują hasła o „mordowanych dzieciach”, zawieszają billboardy ze zmanipulowanymi zdjęciami i parkują przy szpitalach swoje antyaborcyjne samochody.

Sprawa aborcji w Trybunale Konstytucyjnym

Otóż okazało się, że Julia Przyłębska, pełniąca obowiązki prezesa Trybunału Konstytucyjnego (została wybrana z naruszeniem prawa), blokuje rozprawę w sprawie aborcji z powodu wad genetycznych (część mediów, nawet tych liberalnych, pisze, o zgrozo, o „aborcji eugenicznej”, co jest chwytliwym zabiegiem retorycznym, który sprowadza się do skojarzenia przerywania ciąży z hitlerowskimi Niemcami, ale nie ma żadnego związku z terminacją ciąży). Wniosek w tej sprawie w 2017 r. opracował poseł PiS Bartłomiej Wróblewski razem z setką innych posłów i senatorów. Wniosek od roku leży w TK i czeka na termin rozprawy.

Jednocześnie pamiętajmy, że ustawa Godek, która zakazuje przerywania ciąży, gdy płód jest uszkodzony, leży w Sejmie od grudnia 2017 r. W marcu tego roku komisja sprawiedliwości i praw człowieka pod przewodnictwem Stanisława Piotrowicza dała jej pozytywną opinię. W lipcu 2018 r. powołano specjalną komisję sejmową, która miała się zająć ustawą, ale nie ma nawet terminu pierwszego posiedzenia.

Kaja Godek atakuje Trybunał i PiS

A więc można by powiedzieć: osiągnięto w tej sprawie pat. Ale Kaja Godek się nie poddaje. Każdy, tylko nie ona. Ta waleczna obrończyni życia (Godek po godzinach walczy też z osobami homoseksualnymi) jest aktywna na Facebooku, próbuje przekonywać, jak wiele jest osób, które „przez tę jedną sprawę rozstrzygną w sumieniu, że nie mogą zagłosować ponownie na PiS”. Organizuje petycję do Julii Przyłębskiej o niezwłoczne orzeczenie niekonstytucyjności aborcji ze względów embriopatologicznych. Ponadto zadaje ważne pytania: „Przedłużanie w nieskończoność rozpatrzenia sprawy tak podstawowej jak ochrona życia stawia pod znakiem zapytania to, czy reforma Trybunału była zasadna i właściwie przeprowadzona”.

„Przed wyborami ta sprawa nie stanie”

Ostatni cios, ale także przyczynek do dalszych dywagacji, przychodzi w połowie listopada, kiedy w czasie Międzynarodowego Kongresu dla Małżeństwa i Rodziny w Krakowie europoseł PiS Ryszard Legutko zapytany o zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej szczerze odpowiedział: „Powiem tyle, że oczywiście ja nie jestem przy źródle, większość czasu spędzam w Brukseli i Strasburgu, ale z tego, co wiem, to tam się toczą cały czas spory. Natomiast przed wyborami przyszłorocznymi na pewno nic się nie stanie. To jest po prostu niemożliwe, natomiast po wyborach zobaczymy, co będzie. Państwo wiecie, że prezydent jakieś tam poparcie wyraził dla tego [projektu], ale z pewnością przed wyborami jesiennymi 2019 ta sprawa nie stanie”.

W reakcji na tę wypowiedź 79 posłów PiS zwróciło się właśnie z apelem do Julii Przyłębskiej o „niezwłoczne wyznaczenie terminu rozprawy w sprawie aborcji z powodu wad genetycznych”. W liście znajduje się informacja, że projekt orzeczenia jest już gotowy. Taką samą informację podawał w lipcu tego roku Onet. Na sędziego sprawozdawcę wyznaczono Justyna Piskorskiego, który został do TK wybrany 15 września 2017 r., mimo że stanowisko było już wówczas obsadzone przez prof. Krzysztofa Ślebzaka, który oczekiwał na złożenie ślubowania.

Według posłów PiS brak terminu rozprawy „nie znajduje przekonującego merytorycznego wytłumaczenia″. Pod listem podpisali się m.in. Adam Andruszkiewicz, Tadeusz Cymański, Anna Sobecka i Sylwester Chruszcz.

TK już raz ograniczył prawo aborcyjne

Oczywiście wyrok Trybunału jest dla PiS wygodniejszy niż ustawa uchwalona w Sejmie. W takiej sytuacji bowiem, przynajmniej teoretycznie, PiS jest temu „winien trochę mniej”. Już raz, w 1997 r., zastosowano taki manewr. Mimo sprzeciwu społecznego z obowiązującej ustawy usunięto możliwość przerwania ciąży w przypadku ciężkiej sytuacji materialnej lub osobistej. Od tej pory można legalnie przerwać ciążę jedynie w trzech przypadkach: gdy jest zagrożone życie lub zdrowie matki, gdy płód jest uszkodzony, gdy ciąża jest wynikiem przestępstwa.

Dziś wydaje się, że im bliżej do wyborów, tym perspektywa zaostrzenia prawa antyaborcyjnego bardziej się oddala, a panika wśród katolickich fundamentalistów rośnie. Wskazują na to fakty: ustawa Godek w sejmowej zamrażarce i wniosek posłów PiS w zamrażarce TK. A to z kolei świadczy o tym, że politycy PiS dobrze pamiętają siłę i skutki Czarnego Protestu, który zatrzymał jesienią 2016 r. inny projekt zakazujący aborcji przygotowany przez Ordo Iuris. W PiS górę bierze po prostu polityczna kalkulacja. Przynajmniej na razie.

Czytaj także: Wspomnienie z Czarnego Protestu: Mój ojciec, zwolennik PiS, stał naprzeciw z różańcem

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Adoptujemy zwierzęta, bo pełnią w naszych domach rolę wiecznych i wiernych dzieci

Gdy ruszamy na ratunek, aby ulżyć cierpiącemu stworzeniu, przede wszystkim chcemy pomóc samym sobie.

Elżbieta Turlej
26.11.2013
Reklama