Społeczeństwo

Teresa, matka Tomasza

Czekając na syna – historia matki Tomasza Komendy

Marzec 2018 r., Tomasz Komenda (w czapce) wychodzi na wolność, obok niego mama Teresa. Marzec 2018 r., Tomasz Komenda (w czapce) wychodzi na wolność, obok niego mama Teresa. Krzysztof Kaniewski / Reporter
Dwadzieścia lat Teresa podglądała syna przez lornetkę. Widziała, jak w więzieniu siwieje.
Tomasz Komenda z mamą Teresą.Łukasz Giza/Agencja Gazeta Tomasz Komenda z mamą Teresą.

Gdy Tomasz Komenda już wrócił do domu z widokiem na 18-milionowe odszkodowanie, wielu chciało zakładać z nim spółki. Dziewczyny pisały do tefałenu miłosne listy w stylu „Wzruszyła mnie twoja historia, też mam dwoje dzieci”; „Podobasz mi się, mógłbyś dać parę groszy”. Czekały na rekompensatę za nie swoje zmarnowane lata.

Choinka

Inne polskie matki przed telewizorami płakały z Teresą, czekającą pod bramą na Tomasza. – Skórę masz syneczku jak pergamin – głaskała go, kiedy wyszedł uniewinniony z zabójstwa dziewczyny w Miłoszycach.

Polityka 17/18.2019 (3208) z dnia 23.04.2019; Społeczeństwo; s. 43
Oryginalny tytuł tekstu: "Teresa, matka Tomasza"

Czytaj także

Kultura

Zofia Posmysz – nikt w taki sposób jak ona nie napisał o Auschwitz

Te książki najlepiej czytać razem: wywiad rzekę z Zofią Posmysz „Królestwo za mgłą” i jej wznowioną powieść – arcydzieło „Wakacje nad Adriatykiem”.

Justyna Sobolewska
14.02.2017