Społeczeństwo

Wyroku w sprawie Kajetana P. dziś nie będzie

Kajetan Poznański doprowadzony do prokuratury Kajetan Poznański doprowadzony do prokuratury Wojciech Artyniew / EAST NEWS
Prokurator Magdalena Kołodziej wnioskowała o karę dożywotniego pozbawienia wolności dla Kajetana P. oskarżonego o zamordowanie nauczycielki języka włoskiego.

Wyrok w sprawie brutalnego zabójstwa Katarzyny J. i napaści na policjanta miał zapaść dziś. Sąd zaakceptował nowe wnioski dowodowe, co oznacza wznowienie przewodu procesowego w tej sprawie. Na kolejną rozprawę poczekamy do 4 października 2019 r.

Kajetan P. z czerwoną notą Interpolu

Rozczłonkowane ciało 30-letniej lektorki języka włoskiego znaleziono na początku lutego 2016 r. w warszawskim mieszkaniu P. Znaleźli je strażacy wezwani przez sąsiadów. Ciało było zapakowane w worek, głowę funkcjonariusze odnaleźli osobno, schowaną w plecaku. Mężczyzna zabił kobietę w mieszkaniu na warszawskiej Woli, ciało przewiózł później do wynajmowanego przez siebie mieszkania na Żoliborzu, a potem usiłował je spalić.

Kajetana P. po morderstwie widziano na Dworcu Centralnym w Warszawie, skąd udał się do Poznania. Dotarł do Niemiec, przebywał też we Włoszech, stamtąd zaś przedostał się promem na Maltę. Jeszcze w Polsce miał pobrać z banku 15 tys. zł. Przemieszczał się, często zmieniając środki transportu. Wystawiono za nim tzw. czerwoną notę Interpolu, dlatego do informacji publicznej podano jego pełne imię i nazwisko.

Takiej zbrodni jeszcze nie było

Zatrzymano go 17 lutego 2016 r. na Malcie, w chwili, gdy wychodził z miejskiego autobusu w stolicy kraju La Valetta. Był zaskoczony. Miał przy sobie rzeczy osobiste, a także nóż. Wiadomo, że chciał dotrzeć do Tunezji, próbował uzyskać wizę wjazdową w konsulacie tego państwa. Na Maltę dotarł 9 lutego, przypłynął na pokładzie promu z Sycylii (do Włoch dostał się przez Niemcy, korzystając z publicznego transportu). Został wytropiony po „śladach telekomunikacyjnych”, które po sobie zostawiał, choć – jak przyznali śledczy – działał „bardzo ostrożnie”.

Proces Kajetana P. zaczął się w maju 2018 roku. Sędzia Danuta Kachnowicz zadecydowała o wyłączeniu jawności na wniosek pełnomocników rodziny pokrzywdzonej. Przesłuchano łącznie 39 świadków oraz biegłych z dwóch zespołów. Postawiono dwa zarzuty: zabójstwa 30-letniej lektorki włoskiego oraz napaści na policjanta podczas transportu wojskowym samolotem Casa do Polski (26 lutego 2016 r.).

Prokurator Magdalena Kołodziej wnioskowała o karę dożywotniego pozbawienia wolności.

„Takiej zbrodni nie było jeszcze w historii polskiej kryminalistyki” – uważa psychiatra dr Jerzy Pobocha. Morderca dotąd nigdy nie przewoził zwłok do własnego mieszkania. Nie robił tego w biały dzień, podsuwając stróżom prawa dowody własnej winy. Dr Pobocha sugeruje, że w ten sposób sprawca mógł chcieć pokazać, że zrobił coś niezwykłego, i zostawić wizytówkę.

Od zawsze interesował go Hannibal Lecter

Kajetan P. jest synem architekta i prokuratorki, pochodzi z tzw. dobrego domu. Pracował w jednej z warszawskich bibliotek, wcześniej próbował sił w mediach (współpracował m.in. z pismem studenckim „PDF”, krótko z „Gazetą Studencką” i „Res Publicą Nową”). Brał udział w konkursach poetyckich. Sporo i samotnie podróżował. Studiował filologię klasyczną i dziennikarstwo. Interesowała go postać Hannibala Lectera. Przed sześcioma laty odbywał także staż w redakcji naszego tygodnika.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Niezwykły film o Tonym Haliku

Nowy film przypomina postać Tony’ego Halika – polskiego podróżnika, honorowego „białego Indianina”, nieustraszonego reportera, który realizm magiczny uprawiał w życiu i pracy.

Aneta Kyzioł
18.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną