Społeczeństwo

Rząd rozmywa problem pedofilii. Projekt PiS powinien przepaść

Nie znam przypadku komisji do walki z pedofilią tak skonstruowanej, jak proponuje rządowy projekt. Nie znam przypadku komisji do walki z pedofilią tak skonstruowanej, jak proponuje rządowy projekt. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
Walka z pedofilią jest słuszna i pożądana. Tego nikt nie kwestionuje. Budowanie społecznego konsensu wokół niej nie budzi zastrzeżeń. Ale propozycja przedstawiona w Sejmie wydaje się postawieniem słusznej sprawy na głowie.

Rządowy projekt ustawy w sprawie przestępstw pedofilskich został skierowany do dalszych prac w Sejmie. Uważam to za błąd. Projekt zawiera liczne kontrowersyjne regulacje i powinien być w proponowanej wersji odrzucony i skierowany do ponownego opracowania z udziałem osób kompetentnych i niezależnych od obecnej władzy.

Wpisuje się on w politykę przedwyborczego ocieplania wizerunku obecnej władzy. Ma pokazać, że władzy zależy na postawieniu tamy przestępstwom seksualnym popełnianym na nieletnich wszędzie, gdzie do nich doszło. Ma zdjąć z władzy odium braku wiarygodności w sprawie bulwersującej opinię publiczną. Brak wiarygodności wynika z nieformalnego przymierza władzy z Kościołem rzymskokatolickim. A to pedofilii w tym Kościele i mechanizmów jej tuszowania dotyczy oburzenie milionów obywateli.

Czytaj także: Systemowe manewry. Jak Kościół (nie) walczy z pedofilią

Co znalazło się w projekcie ustawy ws. przestępstw pedofilskich

Projekt ustawy, napisany ciężkim prawniczym językiem, dyskutowany pod osłoną nocy i przy niewysokiej frekwencji posłów i posłanek, tę bulwersującą kwestię rozmywa. Na dodatek proponowany tryb powołania na siedmioletnią kadencję jej siedmiu członków oddaje kontrolę obecnej władzy, ponieważ powołują ich posłowie, z których większość należy do obozu rządzącego.

Patrzę na projekt oczami obywatela, a nie prawnika. Prawnicy i eksperci niezależni od władzy będą go szczegółowo analizowali. Moją uwagę zwraca możliwość uczynienia z ustawy kolejnego instrumentu do walki z osobami i instytucjami uznanymi przez władzę za przeciwników. Projekt przewiduje stworzenie specjalnego rejestru przestępców seksualnych, nie definiując kluczowych pojęć: „wolności seksualnej” i „obyczajności”, w obronie których działać ma państwowa komisja powołana na mocy ustawy.

Czytaj także: Jak walczyć z pedofilią w Kościele, gdy rządzi PiS?

Czy dane ofiar pedofilii będą powszechnie dostępne?

W projekcie ustawy opublikowanym na internetowej witrynie Sejmu czytamy, że postanowienie o wpisie do rejestru miałoby zawierać nie tylko dane osobowe przestępcy, ale i jego ofiary, oraz opis przestępstwa (art. 37, pkt 1). Czy to oznacza, że dane ofiary i opis przestępstwa miałyby być także upublicznione? A jeśli tak, to co na to inspektor ochrony danych osobowych i Rzecznik Praw Obywatelskich? I jak się to ma do standardów prawa europejskiego, bo przecież czytamy, że projekt nie jest z nim sprzeczny?

Projekt stwierdza, że rejestr nie jest karą, a tylko „ogólną prewencją”. To też wymaga dokładnego zbadania przez niezależne od władzy gremia. W moim odczuciu mnożenie rejestrów przestępców jest jednak rodzajem kary i to hańbiącym, a przecież mówimy o osobach już ukaranych wyrokiem sądowym.

Czytaj także: Paweł Dobrowolski o osobach homoseksualnych w stanie kapłańskim

Najpierw komisja obywatelska ws. pedofilii

Walka z pedofilią jest słuszna i pożądana. Tego nikt nie kwestionuje. Budowanie społecznego konsensu wokół niej nie budzi zastrzeżeń. Ale propozycja przedstawiona w Sejmie wydaje się postawieniem słusznej sprawy na głowie. Moim zdaniem tylko prawdziwie i całkowicie niezależna komisja może odegrać tu pozytywną rolę.

Nie znam przypadku komisji do walki z pedofilią tak skonstruowanej, jak proponuje rządowy projekt. Przecież państwo ma już dostateczne środki prawne i instytucjonalne, by ją prowadzić. Tu chodzi o coś innego: o niezależne od władzy kościelnej i państwowej zbadanie mechanizmów ukrywania przestępstw seksualnych. Nie tak w ogóle, generalnie, tylko w konkretnej instytucji, czyli w Kościele rzymskokatolickim. Jeśli taki miałby być cel – a taki przyświecał komisjom różnego rodzaju powoływanym w związku z kryzysem pedofilskim w Kościele rzymskokatolickim w innych krajach – to droga powinna być odwrotna.

Najpierw komisja obywatelska złożona z osób powszechnego zaufania publicznego, nadanie jej przez władze państwowe szerokich uprawnień, z dostępem do akt kościelnych dotyczących podobnych spraw. Dopiero raport, wraz z wnioskami, takiej komisji powinien podlegać dyskusji i ocenie parlamentarzystów drogą głosowania.

Czytaj także: Pedofilia. Odmiany, przyczyny, leczenie

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Ja My Oni

Jak komunikować swoje potrzeby

Jak wyrazić swoje potrzeby, aby inni je uwzględniali.

Anna Dąbrowska, Anna Dobrowolska
06.02.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną