Społeczeństwo

Czy zamiatanie po nacjonalistach stanie się demokratycznym zwyczajem?

Akcja „Białe rękawiczki. Wymieść demony faszystowskiego nacjonalizmu” 3 sierpnia 2019 r. Akcja „Białe rękawiczki. Wymieść demony faszystowskiego nacjonalizmu” 3 sierpnia 2019 r. Wiesław Piasecki/Foto-Media WPX / •
W Warszawie odbyła się już druga akcja polegająca na sprzątaniu ulic po pochodzie nacjonalistów. Organizatorzy każdej z nich nie byli ze sobą związani i nie działali w porozumieniu. Kierowały nimi jednak podobne pobudki.

Dzięki mocnej symbolice takich akcji może zostać wyznaczony zupełnie nowy kierunek obywatelskiego protestu. Kierunek, który poprzez happeningową formę ma szansę spodobać się młodym ludziom i jest bezpieczny dla osób niemogących sobie pozwolić na otrzymanie jakichkolwiek prawnych zarzutów z powodu uczestnictwa w blokadzie czy innej interwencji. Ale nie to jest najważniejsze. Najważniejsze, że stawanie w obronie wartości demokratycznych i praw człowieka poprzez sprzątanie po tych, którzy te wartości niszczą, ograniczają i brudzą – jest zrozumiałe dla każdego demokraty na świecie.

Czytaj także: „Nie macie prawa nas stąd usuwać”, czyli 1 sierpnia z Obywatelami RP

Sprzątanie ulic po narodowcach: siła bezsilnych

W pierwszej akcji sprzątania po Marszu Niepodległości 11 listopada 2018 r. uczestniczyło zaledwie kilka osób, w drugiej – po przejściu Marszu Powstania Warszawskiego – było ich 30.

Popuśćmy wodze wyobraźni i zobaczmy demokratów zamiatających ulice po największych pochodach z falangami, krzyżami celtyckimi, z udziałem organizacji określanych jako neonazistowskie, np. takich jak włoska Forza Nuova uczestnicząca w Marszu Niepodległości 2018 albo polscy Szturmowcy, którzy niechlubnie zasłynęli stworzeniem tzw. Czarnego Bloku na Marszu Niepodległości 2017. W „Czarnym Bloku” niesiono m.in. rasistowskie transparenty: „Europa będzie biała albo bezludna” czy „Czysta krew. Trzeźwy umysł”.

To z pozoru banalne, być może dla niektórych nawet śmieszne sprzątanie może jednak wpłynąć na społeczny, medialny i polityczny odbiór manifestacji skrajnych ruchów czy organizacji. To nie jest pokaz siły liczebnej i zatrzymanie marszu, to pokaz siły bezsilnych. Przykładem akcja 14 kobiet, które w 2017 r. stanęły na moście Poniatowskiego naprzeciw 60 tys. osób uczestniczących w Marszu Niepodległości. Kobiety nie planowały zatrzymać pochodu. Chciały pokazać, że nie zgadzają się na Polskę, w której zapanują rasizm, ksenofobia, homofobia i innego rodzaju wykluczenia. Zostały pobite, oplute, naruszono ich nietykalność także poprzez niefachowe zniesienie z ulicy (policji nie było na miejscu). Później rozpoczęły się upokarzające procesy, a w finale jednego z nich sędzia uznała, że uczestnicy marszu, którzy pluli, szarpali czy kopali (doszło m.in. do kopnięcia w głowę), nie uderzali w newralgiczne miejsca, więc tylko „wyrażali swoje niezadowolenie”.

Zaatakowane na Marszu Niepodległości kobiety nie broniły się, po prostu przyjęły wszystkie wyzwiska i ciosy. Dały dowód na to, że nawet transparent „Faszyzm stop”, jaki wówczas trzymały, może budzić agresję i nienawiść, a nacjonaliści są w stanie grupowo zaatakować bezbronnych tylko z powodu różnicy przekonań.

Czytaj także: Faszystowskie symbole zapełniają Warszawę

Przed akcją „Pozamiatane – Warszawa wolna od faszyzmu” 11 listopada 2018 r.WILK/PolitykaPrzed akcją „Pozamiatane – Warszawa wolna od faszyzmu” 11 listopada 2018 r.

Worki na komendzie i kara dla sprzątających

Pierwsze sprzątanie po nacjonalistach było akcją towarzyszącą pikiecie „To było tutaj – Warszawa wolna od faszyzmu” organizowanej przez aktywistkę Ewkę Błaszczyk, tę samą, która zorganizowała akcję „Kobiet z mostu”. „To było tutaj...” odbyło się 11 listopada 2018 r. w samym sercu Marszu Niepodległości na pl. Defilad, a jego zadaniem była obrona „ściany pamięci” Piotra Szczęsnego (Szarego Człowieka), który dokonał tu aktu samospalenia. Rok wcześniej ściana trybuny honorowej PKiN, przy której do dziś stawiane są znicze, została zbezczeszczona tuż przed Marszem Niepodległości – ktoś napisał sprayem „cwel” oraz „6. dzień tygodnia jak żywa pochodnia”. Ze zniczy ustawiono wulgarny napis.

Inicjatorką akcji „Pozamiatane – Warszawa wolna od faszyzmu” była aktywistka Ewa Borguńska. Towarzyszyły jej Elżbieta Podleśna, Beata Geppert, Joanna Gzyra-Iskandar i Anula Rykała-Wieczorek. W ok. 10 minut zebrały dziewięć worków śmieci – dowodów na to, że uczestnicy marszu pili alkohol w miejscu publicznym i odpalili setki rac. To są wykroczenia, za jakie grozi grzywna (używanie środków pirotechnicznych na zgromadzeniach publicznych jest niedozwolone). Zebrane butelki, puszki i pozostałości po racach wraz ze swoim pismem kobiety przewiozły na komendę policji na Wilczą. Tu dowodów w sprawie wykroczeń na marszu nie przyjęto, za to aktywistki oskarżono o zaśmiecanie komendy.

Cieszy mnie ta inicjatywa bez względu na to, czy była inspirowana naszą, czy też całkowicie niezależnie wymyślona – mówi Borguńska o kolejnej obywatelskiej akcji sprzątania. – Takie niezależne, podobne do siebie pomysły często się zdarzają, bo wynikają po prostu z potrzeby. Może nawet warto, żeby po każdym przemarszu nacechowanym faszystowsko następowało sprzątanie. To symbol, ale potrzebny, konstruktywny i jednak wymierny, bo posprzątane zostało. A przy okazji pokazujący, że tego właśnie oczekujemy. W końcu po tych haniebnych rządach PiS też trzeba będzie posprzątać, już nie symbolicznie.

Czytaj także: Władza przegrała z nacjonalistami

Wymieść demony nacjonalizmu

Następne sprzątanie po nacjonalistach – pod nazwą „Białe rękawiczki. Wymieść demony faszystowskiego nacjonalizmu” – zainicjował Robert Hojda, aktywista, pomysłodawca KORD (Kongresu Obywatelskich Ruchów Demokratycznych). Akcja – sygnowana także przez STOP dla Totalitaryzmu, Marsz Milczenia’44 oraz Pomoc dla Powstańca Warszawy – odbyła się 3 sierpnia 2019 r. na pl. Krasińskich, gdzie 1 sierpnia swój finał miał Marsz Powstania Warszawskiego.

Pojawiły się na nim wyraźne elementy dyskryminujące określone środowiska. Na czele pochodu niesiono baner z napisem „Stop totalitaryzmom” z trzema przekreślonymi symbolami: sierpem i młotem, swastyką oraz zrównaną z nimi tęczową flagą. Krzyczano nienawistne hasło: „Śmierć wrogom ojczyzny”. Elementy dyskryminacyjne LBGT+ były też obecne w przemówieniach (Roberta Bąkiewicza czy Kai Godek). Nietolerancyjne było zachowanie uczestników marszu w chwili mijania hotelu Sofitel Victoria, gdzie z dachu nad wejściem aktywiści wywiesili tęczową flagę ze znakiem Polski Walczącej.

To m.in. przeciwko tej narracji protestowali na pl. Krasińskich Obywatele RP, których z miejsca siłą usunęła policja. I przeciwko tej narracji protestowali uczestnicy akcji sprzątania przed powstańczym pomnikiem. Mieli białe rękawiczki i maseczki antypyłowe. Sprzątali plac miotłami i zbierali drobne śmieci. Wrzucali je do czterech koszy, na których naklejono cztery przekreślone symbole – swastyki, sierpa i młota, krzyża celtyckiego oraz falangi.

„To jest nasze spotkanie, omiecenie złych duchów po obecności nacjonalistów i faszystów (mam na myśli grupy oenerowskie i inne ugrupowania faszystowskie, nacjonalistyczne), które były tutaj 1 sierpnia. Postanowiliśmy w sposób bardzo symboliczny odczarować to miejsce – powiedział Robert Hojda dla obywatelskiego kanału Włodek Ciejka TV. – Kiedy blokujemy te marsze, jesteśmy wynoszeni [przez policję], a marsze odbywają się od początku do końca. W związku z tym być może jest inny sposób, (...) żebyśmy po nich wymiatali te duchy i inaczej okazali swój szacunek dla powstańców Warszawy, nasze odczucia i niezgodę na to, że takie ruchy przypisują sobie prawa chociażby do znaku Polski Walczącej”.

Akcja „Białe rękawiczki” trwała trochę ponad godzinę, a każda minuta pracy symbolizowała jeden dzień walk powstania warszawskiego, bo jak piszą organizatorzy, „nie trzeba krzyczeć, wznosić płonących rac czy nacjonalistycznych haseł, aby zachować honor, szczery patriotyzm i pamięć o mieszkańcach Warszawy i powstańcach 1944”.

Piotr Pytlakowski: W Polsce narasta atmosfera przedpogromowa

Kto chce dać „odpór lewackiemu oszołomstwu”

Czy kolejne tego typu inicjatywy przed nami? Najbliższa okazja może się nadarzyć 15 sierpnia, w rocznicę Bitwy Warszawskiej. Od kilku lat tego dnia swój Marsz Zwycięstwa Rzeczypospolitej organizuje Młodzież Wszechpolska. Przejście nacjonalistów próbowali blokować m.in. Obywatele RP i Warszawski Strajk Kobiet. Nieskutecznie. Młodzież Wszechpolska komentowała to słowami: „Marsz Zwycięstwa Rzeczypospolitej przeszedł ulicami Warszawy pomimo lamentu lewactwa! Daliśmy odpór lewackiemu oszołomstwu”.

Jan Hartman: Plaga homofobicznych deklaracji w polskich samorządach

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Świat

Dyplomaci jak hostessy – tak działa polskie MSZ

PiS w zasadzie nie prowadzi polityki zagranicznej. Nie potrzebuje więc doświadczonych ambasadorów. Chyba że do roli hostess.

Grzegorz Rzeczkowski
09.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną