Społeczeństwo

Bardzo wkurzona grupa katolików. Chcą, by usłyszał ich papież

O inicjatywie „wkurzonych katolików” zrobiło się głośniej. Poszli więc za ciosem i zachęcali, aby „bezdomni” wierzący wysyłali do nich swoje świadectwa. O inicjatywie „wkurzonych katolików” zrobiło się głośniej. Poszli więc za ciosem i zachęcali, aby „bezdomni” wierzący wysyłali do nich swoje świadectwa. Jakub Porzycki / Agencja Gazeta
Tylko informacja, że papież czyta o krytyce Kościoła w Polsce, może zaboleć naszych biskupów. A jeśli ich zaboli, to może i konkretnie ruszy – tłumaczą inicjatorzy akcji „Odzyskajmy nasz Kościół”.

Mała, ale bardzo wkurzona grupa katolików – tak o osobach zaangażowanych w inicjatywę „Odzyskajmy nasz Kościół” mówi mi Karol, od którego wszystko się zaczęło. Mając w pamięci dyskusję o poczuciu wykluczenia w Kościele, odnoszę wrażenie, że ta grupa wcale mała nie jest.

W pojedynkę wierzyć się nie da

To był czwartkowy wieczór. Ul. Grodzka w Krakowie – jak zwykle wypełniona po brzegi. Przed Kościołem Świętego Piotra i Pawła, strzeżonym przez rzeźby 12 apostołów, zebrał się mały tłum. Wszystko przez to, że ktoś postanowił dać w tym miejscu koncert. Przechodnie przystawali, oczarowani melancholijną muzyką. Tuż obok jest gmach Instytutu Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Tam przez dwie godziny zgromadzeni zastanawiali się, dlaczego obcowanie z Kościołem nie daje im już podobnego ukojenia.

Za to coraz częściej pojawiają się zdezorientowanie, niepokój, gniew. Przebijały z wypowiedzi osób, które zapełniły jedną z sal wykładowych. Zainteresowanie dyskusją pod hasłem „Koszt bezdomności w Kościele” z udziałem psychiatry i psychoterapeuty prof. Bogdana de Barbaro oraz Jacka Prusaka, jezuity, teologa, doktora psychiatrii, przerosło oczekiwania organizatorów, wśród których były osoby zaangażowane w inicjatywę „Odzyskajmy nasz Kościół”.

Na pytanie o koszt tej bezdomności, którą można rozumieć jako bezdomność duchową i poczucie wykluczenia, odpowiedź jest stosunkowo prosta. Ludzie przestają chodzić do kościoła, ich wiara podupada, a Kościół traci wiernych. Jak to zmienić? Co z tym robić? Bo w pojedynkę wierzyć się nie da. Chodzi przecież o wspólnotę.

Czytaj także: Kościół bierze spod stołu i pod stołem daje

Dialog z hierarchami? To nie ma sensu

Dlaczego katolicy są źli? Ci, którzy zabrali głos w dyskusji, najczęściej nawiązywali do słów abp. Marka Jędraszewskiego o zarazie, jaką ma być „ideologia LGBT”. Sporo mówiło się także o agresji w wypowiedziach duchownych. Jedna z uczestniczek spotkania, mama i żona, wspominała, jak wracając z mężem z gór, wstąpili do kościoła na niedzielną mszę. I ksiądz na niej miał jawnie nawoływać do przemocy wobec dzieci.

Kobieta była oburzona, chciała zareagować. Jej emocje studził mąż. Stwierdził, że nie warto – i odpuściła. Teraz żałuje. Chciała zrobić cokolwiek, dać sygnał księżom, że nie wszyscy widzą w drugim człowieku, „innym” człowieku, zagrożenie. Wiele osób podczas dyskusji pytało jezuitę Jacka Pruska, jak podjąć dialog z hierarchami. To pytanie przewijało się najczęściej, a odpowiedź mogła rozczarować.

Bo samym księżom ten dialog trudno jest podjąć. Przekaz był taki, że lepiej odpuścić. Jeśli w kościele, gdzie chodziliśmy na msze święte, zrobiło się nieprzyjemnie – znaleźć inny. Problem w tym, że nie wszyscy chcą szukać. Woleliby, żeby jednak coś się zmieniło.

Czytaj także: Kościół traci wpływ na ludzi

Zmienić Kościół? Mission impossible

Wkurzenie i chęć działania – tego na pewno nie brakuje Karolowi Wilczyńskiemu, który podzielił się nimi w mediach społecznościowych. Karol jest dziennikarzem z Krakowa, prowadzi ze swoją żoną Anną Islamistablog.pl, działa na rzecz osób wykluczonych. Po wpisie odezwała się do niego koleżanka i razem stwierdzili, że pora coś zrobić. Tak powstała inicjatywa „Odzyskajmy nasz Kościół”, doszło też do pierwszego milczącego protestu przed krakowską kurią, gdzie rezyduje abp Jędraszewski.

Możemy iść i porozmawiać z biskupami. Z dwoma mi się nawet udało. Ale to nic nie zmieniło. Z tym musimy się pogodzić, ale nie musimy pozostawać bierni – mówi Karol.

O inicjatywie „wkurzonych katolików” zrobiło się głośniej. Poszli więc za ciosem i zachęcali, aby „bezdomni” wierzący wysyłali do nich swoje świadectwa. Dostają ich coraz więcej. Piszą osoby homoseksualne, które w żaden sposób nie potrafią odnaleźć się w tym, co obecnie wokół nich się dzieje. Piszą ci, którzy przestali chodzić do kościoła, ale wcale nie jest im z tym dobrze.

Czytaj także: Abp Jędraszewski, ulubieniec władzy

Dotrzeć do papieża Franciszka

Powstała także petycja, której autorami są Karol i Aleksandra, a także Jola Szymańska i Jakub Juzwa. Podpisało ją ponad 3 tys. osób. „W Kościele w Polsce nie czujemy się jak w domu, bo nie odnajdujemy już w nim nadziei i odwagi, ale raczej strach i potępienie. Coraz rzadziej w naszym Kościele słyszymy słowo miłosiernego Boga, który przyszedł dla zbawienia wszystkich ludzi. Nie znajdujemy w nim nauczania papieża Franciszka o przyjmowaniu tych, którzy są inni od nas pod różnymi względami: rasy, pochodzenia, wiary czy orientacji seksualnej” – można w niej przeczytać.

To właśnie we Franciszku wielu widzi nadzieję na konkretne zmiany. – Chcemy wysłać papieżowi przetłumaczone na język włoski świadectwa, które do nas docierają, a także petycję. Jedynie informacja, że papież czyta o krytyce Kościoła w Polsce, może zaboleć naszych biskupów. A jeśli ich zaboli, to może i konkretnie ruszy – ma nadzieję Karol.

W międzyczasie młodzi i wkurzeni nie zamierzają zwalniać. Planują kolejne dyskusje i warsztaty, nie tylko w Krakowie. Do akcji przyłączyły się już osoby z Poznania i Szczecina, gdzie również odbyły się milczące protesty. Kolejny będzie w Gdańsku już w niedzielę 3 listopada.

Liczę, że uda nam się stworzyć ruch. Nawet wśród osób niewierzących są tacy, którzy obserwują działania Kościoła i są nimi zaniepokojeni. Oni także z nami protestują – zapewnia Karol.

Wszystkich zainteresowanych działalnością grupy zachęcam do śledzenia profilu „Odzyskajmy nasz Kościół” na Facebooku.

Czytaj także: Kościół na gdańską modłę

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rzeź ptaków

Co roku myśliwi zabijają około 200 tys. ptaków. Wyłącznie dla własnej rozrywki. Żadnych innych powodów polowania na ptaki nie ma.

Joanna Podgórska
05.12.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną