Historia PRL. Gra z komunistami pod znakiem krzyża

Nie współrządzić i nie kłamać
Andrzej Micewski był cenionym publicystą i historykiem – to wiedzieliśmy; chciał też być graczem w pierwszej lidze politycznej PRL – to wynika z ujawnionych ostatnio akt SB. Przypadek ten stawia generalne pytanie: czy opłacało się pod znakiem krzyża wejść do gry z komunistami? Bo nie ulega wątpliwości, że ta polityczna pokusa stanęła przed wieloma działaczami katolickimi w kilku legalnych organizacjach.
Andrzej Micewski
Quaschinsky, Hans-Günter/German Federal Archive

Andrzej Micewski

O Micewskim (1926–2004) zrobiło się głośno, kiedy niedawno ujawniono, że współpracował z bezpieką. Ta współpraca była mu potrzebna do gry, którą chciał prowadzić z ówczesną władzą. A do tego służyło mu Stowarzyszenie Pax, w którym działał. Nie tylko jemu – także innym działaczom, na czele z założycielem i wieloletnim wodzem Bolesławem Piaseckim. Ale ta gra z partią komunistyczną stawiała przed tymi, którzy chcieli w nią wejść, fundamentalne pytanie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną