Społeczeństwo

RPO bierze się za temat prac domowych. Radzi, jak odciążyć uczniów

Specjaliści zwracają uwagę, że przywalanie dzieci pracą i nauką w domu demoluje życie rodzinne i uczniów, i nauczycieli. Specjaliści zwracają uwagę, że przywalanie dzieci pracą i nauką w domu demoluje życie rodzinne i uczniów, i nauczycieli. Annie Spratt / Unsplash
Rzecznik Praw Obywatelskich wraz z organizacjami pozarządowymi przygotował poradnik dla szkół o tym, jak podejść do tematu. Ma to być mikołajkowy prezent dla uczniów, a także dla nauczycieli.

Co zrobić, żeby prace domowe miały sens? Niech będzie ich mniej, ale niech służą rzeczywistemu rozwojowi uczniów i pomagają im w nauce. Z takiego założenia wyszedł Rzecznik Praw Obywatelskich, który wraz z organizacjami pozarządowymi (m.in. ruchem „Obywatele dla edukacji”) przygotował poradnik dla szkół o tym, jak podejść do tematu. Ma to być mikołajkowy prezent dla uczniów, a także dla nauczycieli.

Rujnujące prace domowe

W świetle prawa prace domowe nie muszą być zadawane. Niektóre szkoły próbują od tego odchodzić. Temu kawałkowi oświatowej rzeczywistości zaczęły też przyglądać się samorządy. Warszawa jesienią zaproponowała program pilotażowy „Szkoła bez zadań domowych”. MEN potwierdza, że o tym, co i jak zadawać uczniom do domu, decydują nauczyciele – choć trudno pominąć wpływ rozbudowanych podstaw programowych czy nacisku na wynik egzaminów na te decyzje.

Z nasłuchu Rzecznika Praw Obywatelskich na podstawie spotkań w całym kraju wynika, że uczniowie, nauczyciele i rodzice cierpią z powodu nadmiernego obciążenia obowiązkami szkolnymi – po szkole. Ten problem wielokrotnie podnoszony był także przez media, wśród nich przez „Politykę”. Dramatycznie nasilił się w ostatnich latach przy okazji zmiany systemu oświaty, likwidacji gimnazjów i zamieszania związanego ze zmianą programów w podstawówkach. Specjaliści zwracają uwagę, że przywalanie dzieci pracą i nauką w domu demoluje życie rodzinne i uczniów, i nauczycieli (ktoś przecież te zadania musi sprawdzać!). Jest też niezgodne z nowoczesnymi trendami edukacyjnymi, bo prace domowe nie zawsze pomagają się uczyć, mogą za to zniechęcić uczniów, a wręcz pogłębiać nierówności społeczne, jeśli wymagają pomocy i zaangażowania rodziców.

Dariusz Chętkowski: Skąd ta skłonność nauczycieli do zadawania prac domowych

Co się uczniom zadaje i po co

Dlatego RPO przy wsparciu oświatowych ekspertów i działaczy społecznych – pod hasłem „#zadaNIEdomowe” – zachęca, by zasady zadawania prac domowych uzgadniać wspólnie, poprzez debaty w szkołach – z udziałem dyrekcji, nauczycieli, uczniów i rodziców. Pytać uczniów, które zadania są dla nich użyteczne i naprawdę pomagają im się uczyć, zachęcają do rozwiązywania problemów i własnych poszukiwań. „Sama rozmowa o sensie prac domowych może też pomóc uchronić wielu nauczycieli przed presją szkoły, rodziców i władz oświatowych” – czytamy w komunikacie.

Autorzy podkreślają, że w debatach warto ustalić konkrety: ile zadań jest teraz zadawanych, a ile powinno ich być? Kto i jak może je koordynować, żeby uniknąć kumulacji prac, a wykorzystać pokrewieństwa tematów omawianych na różnych przedmiotach? Jak nauczyciele mogą reagować, gdy uczeń nie odrobi zadania? Poradnik krok po kroku rozpisuje, jak zabrać się za przeprowadzenie debaty i za realizację wniosków, które będą z niej płynąć. RPO wystąpił do MEN z prośbą o wypromowanie tej akcji.

Czytaj także: Uczniowie narzekają, że są przepracowani

Rzecznik Praw Dziecka powinien się zainteresować

Bez wątpienia odpowiada ona na realny problem społeczny i należy się ukłon biuru RPO oraz współpracującym z nim działaczom za to, że się nad nim pochylają. Zwłaszcza że przynajmniej teoretycznie można by oczekiwać, iż temat zainspiruje do działania ekipę innego, odległego o kilka kilometrów biura – Rzecznika Praw Dziecka. Marek Michalak, który pełnił tę funkcję do ubiegłego roku, zwracał się do MEN z wystąpieniem dotyczącym prac domowych. Jego następca Mikołaj Pawlak na razie ma dostać przygotowany przez RPO poradnik. Może też zechce się zaangażować.

Czytaj także: Na szkolne konflikty policja?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną