Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Pracownicy socjalni: Nie mamy nawet maseczek

Kontrola pasażerów na lotnisku Kontrola pasażerów na lotnisku Jakub Porzycki / Agencja Gazeta
Kontaktujemy się z wieloma osobami, jesteśmy więc idealnymi roznosicielami chorób – mówi Sylwester Tonderys, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Socjalnych.

PAWEŁ RESZKA: – Podobno pracownicy socjalni mają jeździć do ludzi objętych kwarantanną?
SYLWESTER TONDERYS: – Pojawiają się takie pomysły. Jeden z ośrodków pomocy społecznej dostał już listę osób objętych kwarantanną. Z sugestią, by pracownicy sprawdzili, czy ci ludzie siedzą w domu. Moim zdaniem takie pomysły są idiotyczne.

Boicie się?
To też. I są powody do tego, żeby się bać. Nie mamy żadnych zabezpieczeń, nawet żelu antybakteryjnego, nie mówiąc już o maseczkach czy goglach, ale nie chodzi tylko o strach.

W czym jeszcze problem?
Jesteśmy grupą szczególnego ryzyka. W ramach obowiązków kontaktujemy się z wieloma osobami. Jesteśmy więc idealnymi roznosicielami chorób. Pod opieką mamy osoby starsze, schorowane – czyli będące w grupie najwyższego ryzyka. Oni wpuszczają nas do domów, ufają nam. My im pomagamy, rozmawiamy z nimi. A teraz proszę sobie wyobrazić, że któryś z nas ma wirusa i zaraża podopiecznych.

Czytaj też: Chińscy badacze informują o skutecznym leku na Covid-19

To kto powinien odwiedzać tych, którzy są w kwarantannie?
Chyba najsensowniej, gdyby robiła to policja. Przecież chodzi o sprawdzanie, czy ktoś jest w domu, i zorientowanie się, czy czegoś nie potrzebuje. Tak naprawdę to my nie mamy nawet logistycznych możliwości, żeby to robić. Na przykład w 700-tysięcznej Łodzi pracownicy socjalni mają do dyspozycji trzy samochody służbowe. A pracy nam nie brakuje i pewnie będzie jej więcej.

W związku z pandemią?
Tak. Wielu naszych podopiecznych realnie boi się wychodzić z domów. Robimy zakupy, dostarczamy najpotrzebniejsze produkty. Przygotowujemy się na pomoc osobom starszym, które będą obawiały się opuścić mieszkanie, a nie mają wsparcia rodzin. Takie osoby prosimy o telefoniczny kontakt z ośrodkami pomocy społecznej. Postaramy się pomóc.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama