„Polityka”. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

SUBSKRYBUJ
Społeczeństwo

„Widzialna ręka” i „solidarność cyfrowa”. Tak sobie pomagamy

Do grupy „Widzialna ręka” dopisało się ok. 50 tys. osób. Do grupy „Widzialna ręka” dopisało się ok. 50 tys. osób. Van Tay Media / Unsplash
Szkoły są zamknięte, nieczynne kina i galerie handlowe. W najbliższym czasie lepiej nie ruszać się z domu. A jeśli trzeba zrobić zakupy albo wyjść z psem na spacer? Z pomocą przyjdą sąsiedzi. Często nieznajomi.

Grupa „Widzialna ręka” działa na Facebooku od 11 marca. Nazwa nawiązuje do programu telewizyjnego „Niewidzialna ręka”, emitowanego w latach 60. i 70., zachęcającego młodzież do altruizmu pod hasłem: „niewidzialna ręka to także Ty”.

Administrator grupy instruuje: „Lądujesz na przymusowej kwarantannie lub obawiasz się ruszyć z domu i okazuje się, że potrzebujesz zakupów lub masz ważną sprawę do załatwienia, potrzebujesz pomocy dla dziecka, bo szkoły pozamykane, albo psa trzeba wyprowadzić lub przejąć na jakiś czas. A może potrzebujesz pogadać z drugą osobą. Nie czekasz na młodszego aspiranta, ale piszesz tu i razem dogadujemy szczegóły, jak pomóc i kto się tego podejmie”.

Grupa puchnie od zgłoszeń. Są chętni nieść pomoc i proszący o pomoc. W sumie ok. 50 tys. osób. Działa już też ponad sto grup lokalnych, dwie emigranckie i jedna wspierająca obcokrajowców.

Prośba o wodę i basen do domowego porodu

W ostatnią sobotę „Widzialna ręka” organizowała wspólne oglądanie filmów, a użytkownicy wrzucali własne, amatorskie teledyski (np. do piosenki „Virus” Björk). Za dnia na forum wraca proza życia, choć ciągle zaskakująca. Ktoś pisze, że mieszka z ojcem w podeszłym wieku, który nic sobie nie robi z sytuacji i ciągle wymyka się z domu. Czy ktoś mógłby mu tego stanowczo zabronić? Ktoś inny ma dziecko ze stadium autyzmu, które pije wodę tylko z konkretnej butelki – owszem, dostępnej w sklepach, ale nie we wszystkich. Najbardziej oryginalną prośbą była chyba ta o zorganizowanie piłki i dmuchanego basenu do przyjęcia porodu w domu.

Problemów nastręczają teraz zwykłe, codzienne obowiązki – jak wychodzenie z psem. Jeśli ktoś jest objęty kwarantanną, a mowa o tysiącach osób, pod żadnym pozorem nie powinien opuszczać mieszkania. Jak wyprowadzić pupila osoby, która może być zakażona wirusem SARS-Cov-2? „Widzialna ręka” podpowiada: z właścicielem należy kontaktować się telefonicznie, niech zostawi psa przed mieszkaniem chwilę przed naszym przyjściem. Powinniśmy przepiąć zwierzęciu, koniecznie w rękawiczkach, własną smycz. Odbiór czworonoga ma zaś przebiegać z zachowaniem tych samych środków bezpieczeństwa.

A tak pomagają sobie Włosi

Od kilku dni we Włoszech ruch między miastami jest wstrzymany. Mieszkańcy oferują sobie nocleg. Zakupami i psami zajmują się wolontariusze. Widać transparenty z hasłem „Tutto andra bene”, „wszystko będzie dobrze”. O godz. 18 ludzie odśpiewują hymn.

Antoni Rochala, polski student ze Sieny, mówi „Polityce”, jak wygląda sytuacja na uniwersytetach: – Mamy zajęcia online. Nauczyciele wysyłają nam ciągle filmy motywacyjne. Uniwersytet sprawdza, czy jesteśmy bezpieczni. Musimy też informować, gdzie przebywamy. Uczelnie organizują obrony prac magisterskich za pośrednictwem komunikatora wideo. W supermarketach półki są pełne, nie brak żadnych produktów. – To efekt włoskiej solidarności – podkreśla Rochala. – Stałem w długiej, ponadstumetrowej kolejce, ale nikt się nie awanturował. Włosi zachowują spokój, wiedzą, że to najlepsze, co mogą w tej sytuacji zrobić – mówi.

Czytaj także: Jak się nie zarazić?

Polska w drodze ku cyfrowej solidarności

Włoski rząd promuje hasło „solidarności cyfrowej” („solidaretà digitale”). Na specjalnej witrynie gromadzi ogłoszenia korporacji, które udostępniają swe usługi za darmo. Są firmy telekomunikacyjne, platformy e-learningowe z darmową nauką obsługi programów komputerowych, kancelarie oferujące porady prawne. Wszystko po to, by umożliwić pracę zdalną i zminimalizować straty, które zada biznesowi epidemia.

Wiele wskazuje na to, że Polska jest na najlepszej drodze ku własnej „cyfrowej solidarności”. Zapowiedź dużej firmy meblarskiej o woli przekazania miliona złotych na walkę z wirusem oraz deklaracja firmy produkującej sprzęt sportowy, która przekaże gogle narciarskie szpitalom, wskazują, że polski biznes jest gotowy także na ten krok. Być może ucząc się na włoskich błędach, uda nam się przejść przez ten trudny czas względnie suchą nogą.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Prof. Ewa Łętowska o sztuce godzenia się z nieuniknionym i przemijaniu

Prof. Ewa Łętowska o przemijaniu i przygotowaniach do śmierci. I o tym, co nas jeszcze w Polsce może czekać.

Violetta Krasnowska
08.12.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną