Społeczeństwo

Ja, my, oni. Pracujemy w domu. Co nam w tym pomoże?

Praca zdalna oznacza przemeblowanie głowy i domu. W dłuższej perspektywie może się to opłacić, bo wygląda na to, że do cyfrowego funkcjonowania trzeba się już przyzwyczaić – mówi dr Piotr Kaczmarek-Kurczak z Akademii Leona Koźmińskiego.

Ja: Zorganizuj się

Jeśli do tej pory nie zdarzało ci się pracować w domu, może to być dla ciebie trudne wyzwanie. Podstawowym problemem jest zazwyczaj dystans technologiczny. Rozmowa ze współpracownikami czy klientem za pośrednictwem internetu, a szczególnie telefonu, powoduje odcięcie od normalnych sygnałów odbieranych zmysłami, czyli informacji niewerbalnych. W trakcie osobistego spotkania dzięki nim możemy lepiej się zorientować, w jakim nastroju są rozmówcy i jak reagują na to, co mówimy, choćby próbowali zachować miny pokerzystów.

Czytaj też: Kwarantanny dopilnuje aplikacja. Powinniśmy się bać?

Inna sprawa: komunikacja online wymusza na nas asynchroniczność. Kiedy rozmawiamy normalnie, potrafimy np. zasygnalizować, że chcemy komuś przerwać, a tu nie mamy narzędzia, żeby zwrócić jego uwagę – musimy czekać, aż skończy wypowiedź, i dopiero wtedy możemy coś wtrącić. To sprawia, że rozmowa ma zupełnie inną dynamikę. Niektórzy czują się zdeprymowani i znacznie trudniej im aktywnie uczestniczyć w spotkaniu.

Praca zdalna oznacza przemeblowanie głowy i domu.Allie Smith/UnsplashPraca zdalna oznacza przemeblowanie głowy i domu.

Drugi problem to brak kontekstu, w którym zazwyczaj spotkania z szefem czy biznesowe się odbywały. W biurze czy kawiarni panuje atmosfera, którą trudno zbudować przed własnym monitorem. Trudniej także o zwyczajowe zachowania wstępne – przywitanie się, zamówienie kawy czy herbaty – a ułatwiają oswojenie się z rozmówcami i łagodne przejście do sedna sprawy. Na to wszystko jednak masz ograniczony wpływ, a po jakimś czasie się do tego przyzwyczaisz. Kolejne problemy możesz rozwiązać łatwo i szybko.

Po pierwsze: rytuały. W normalnej sytuacji, zanim dotrzesz do pracy, wykonujesz codziennie wiele czynności: kąpiesz się, jesz śniadanie, pijesz kawę, ubierasz się wyjściowo, jedziesz samochodem czy autobusem. To czas rozbiegu, w którym umysł przestawia się na zawodowy porządek dnia. Nie rezygnuj z niego, czas dojazdu wykorzystując np. na prasówkę. Jeśli to zrobisz, bariera między prywatnością a czynnościami służbowymi będzie jeszcze bardziej zamazana, niż dyktują to okoliczności, i trudniej ci się będzie zmobilizować i skoncentrować. Pozmywaj też i posprzątaj, jeśli to konieczne, zanim usiądziesz do komputera, żeby później już o takich sprawach nie myśleć.

Po drugie: dyscyplina. Jeśli masz zawód, w którym rytm dnia wyznaczają spotkania czy rozmowy z klientami, nie będzie z nią problemu. Jeśli zaś możesz sam decydować, co i kiedy robisz, ustal sobie plan dzienny lub tygodniowy. To zorganizuje ci czas, ale też zmusi do uczciwości wobec samego siebie – jeśli zdecydujesz, że konkretne zadanie masz doprowadzić do końca, łatwiej ci będzie się zmobilizować. Pamiętaj, żeby lista obowiązków była racjonalna, czyli nieprzeciążona – wpisanie na nią zbyt wielu punktów sprawi, że jej nie zrealizujesz i pod koniec dnia będziesz miał poczucie porażki. A to źle wpłynie na twoje samopoczucie.

W planie uwzględnij także czas na wykonanie kolejnych zadań i przerwy z dokładnością do minuty – np. pół godziny na przejrzenie maili, godzina na określony dokument itd. Wykorzystaj przy tym zaawansowane techniki koncentracji. Jedną z nich jest Pomodoro, nazwana tak od popularnego minutnika. Ustaw sobie powiadomienie na czas wykonania zadania, będziesz miał poczucie kontroli nad swoją efektywnością.

My: Zgrajcie siebie i przestrzeń

Tu podstawowym problemem może być to, że macie jeden komputer i wasze potrzeby się nakładają. Niestety, musicie się w tej sprawie rozsądnie dogadać, być może włączając w te ustalenia pracodawcę. Jego możecie także poprosić o zapewnienie potrzebnego wam sprzętu.

.Thomas Boulay/Unsplash.

Zdecydujcie, które miejsca w domu są dla kogo wygodne do pracy – jednemu domownikowi wystarczy stół w kuchni, inny potrzebuje biurka i ciszy. Pamiętajcie przy tym, że wasza wspólna przestrzeń właśnie przestaje być prywatna – współpracownicy czy klienci siłą rzeczy widzą teraz wasze mieszkania (niektórzy komentują, kto ma ile książek, jaki kolor ścian, zwracają uwagę na bałagan na półkach). Warto więc – w miarę możliwości – pomyśleć o przemeblowaniu, żebyście zyskali komfort i mieli pełną świadomość, na jakim tle rozmawiacie przez internet z osobami z zewnątrz. Pomyślcie o kamerce internetowej rozmazującej tło, i to raczej w trybie pilnym. Jedna z firm produkujących tego rodzaju sprzęt poinformowała, że w przeciągu jednego miesiąca (od lutego do marca) zapotrzebowanie wzrosło ponad trzydziestokrotnie. Może to być więc za chwilę towar deficytowy.

Wiele osób, które zrezygnowały z drzwi między pomieszczeniami w domu, teraz żałuje. Jeśli należycie do tej grupy i nie macie możliwości ich wstawienia, powieście chociaż kotary – wasi rozmówcy nie będą widzieć członków waszej rodziny przechodzących np. korytarzem, co obie strony może wprawiać w zakłopotanie.

Czytaj też: Podpowiadamy, jak pracować z domu i nie dać się zwariować

Ustalcie konkretne zasady, które pozwolą wam spokojnie wykonywać obowiązki: coś, co zostało już nazwane konstytucją domową. Stwórzcie sobie kalendarz online, żeby każdy z was wiedział, kto w danym momencie czym się zajmuje, by nie rozpraszać się wzajemnie pytaniami: „co robisz”, „kiedy skończysz”. Najtrudniej jest z małymi dziećmi, które są przyzwyczajone, że po pracy mieliście czas dla nich. Umówcie się z nimi na konkretne sygnały, np. kiedy na macie na stole rozłożone są papiery lub leży włączony komputer, to znaczy, że nie można wam przeszkadzać, a do dyspozycji jest drugi opiekun. I nie nadużywajcie ich zaufania: nie markujcie, że coś robicie, bo one to natychmiast rozgryzą.

Oni: Przygotujmy się na zmiany

To, co teraz się dzieje, to nieodwracalny zwrot. Firmom objawiły się bowiem z całą mocą korzyści pracy świadczonej z zewnątrz – widzą, że nie muszą mieć biur w centrach miast, dostrzegli możliwości oszczędzenia na serwisach sprzątających, ochronie, kawie dla zespołu itd. Czeka nas więc zmiana modeli biznesowych.

W tej sytuacji musimy, po pierwsze, inwestować w kompetencje cyfrowe – uczyć się korzystać z funkcji pakietów biurowych, z których istnienia nie zdawaliśmy sobie sprawy, nastawić się na szybkie przyswajanie nowych programów. Po drugie, przygotować się na to, że zmieni się sposób kontroli naszych działań: już pojawiają się hardwarowe rozwiązania, które pozwalają na precyzyjne rozdzielanie zadań online i sprawdzanie, czy pracownik wyrabia się z nimi w określonym przez szefów czasie.

.Andrew Neel/Unsplash.

Najważniejsze zaś jest to, że możemy się spodziewać znacznie większych wymagań. Lekka choroba nie będzie nas już wykluczała z aktywności zawodowej – o ile do tej pory pracodawcy niechętnie patrzyli na obecność w firmie osoby z katarem, żeby nie zaraziła innych, o tyle teraz nie będzie to już przeszkodą. Spotkania były zaś ustalane z uwzględnieniem np. czasu dojazdu w określone miejsce. Teraz ten czas skrócił się do kliknięcia, zatem będzie można od pracownika oczekiwać, że odbędzie więcej rozmów. Słowem: istnieje niebezpieczeństwo, że po pandemii będziemy pracować więcej, niż sobie wyobrażaliśmy. To całkiem realne. Choćby prawnicy już taką zmianę przeżyli: kiedy pojawił się mail, liczba poprawek wprowadzanych przez klientów wzrosła wielokrotnie w stosunku do tej, o jaką prosili korespondencyjnie.

Czytaj też: Pracujesz zdalnie, ale nie wychodzi? Są na to sposoby

Trzeba wiedzieć, jak odpoczywać

Są jednak i plusy. Deweloperzy zaczną uwzględniać w projektach mieszkań gabinety – a nawet niewielkie dają możliwość koniecznej do pracy izolacji. Może się okazać, że przyzwyczaimy się do nowego skupienia. To będzie szczególnie widoczne u dzieci, bo szkoła nie jest najlepszym miejscem do nauki. Ona uczy ważnych umiejętności społecznych, ale twardą wiedzę lepiej przyswaja się w warunkach domowych, zazwyczaj znacznie bardziej komfortowych i przyjaznych. Wszyscy też nauczymy się wykorzystywać technologię do zawiązywania relacji z innymi ludźmi.

Wiedząc o tym, co może przynieść przyszłość, zwróćmy uwagę na dwie sprawy. Musimy się nauczyć precyzyjniej oddzielać czas zawodowy od prywatnego, co oznacza także przygotowanie się na odparcie ewentualnych wymagań pracy w ponadnormatywnym wymiarze. I przemyśleć, w jaki sposób odpoczywać. Nasze mieszkanie czy dom będzie przestrzenią relaksu w bardziej niż do tej pory ograniczonym stopniu – będziemy musieli bardziej polubić przebywanie na świeżym powietrzu i odważniej korzystać z urlopów i dni wolnych. A przede wszystkim pamiętać o detoksie cyfrowym. Jeśli komputer ma być narzędziem wykorzystywanym powszechnie i na co dzień, niech jego miejsce będzie tylko w domu.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Skąd dramatyczne wahania liczby infekcji covid-19?

Czym tłumaczyć gwałtowny spadek raportowanych zakażeń koronawirusem? Rozmawiamy z dr. Franciszkiem Rakowskim z ICM, który modeluje przebieg pandemii od samego jej początku.

Karol Jałochowski
26.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną