Społeczeństwo

Mniej Niebieskich Kart. W czasie pandemii ofiary rzadziej proszą o pomoc

Dlaczego spada liczba Niebieskich Kart? Dlaczego spada liczba Niebieskich Kart? Chad Madden / Unsplash
Dom nie zawsze i nie dla każdego jest bezpiecznym schronieniem, nawet w czasie epidemii. Wiedzą o tym zwłaszcza kobiety, które utknęły z oprawcami pod jednym dachem.

Z zagranicy płyną od kilku tygodni niepokojące dane o gwałtownym wzroście przypadków przemocy domowej w krajach, które ograniczając rozprzestrzenianie wirusa, zaleciły ograniczenie wyjść z domu do niezbędnego minimum. W Chinach w czasie obowiązkowej kwarantanny liczba takich zawiadomień wzrosła trzykrotnie w porównaniu do poprzedniego roku. Więcej połączeń z infoliniami dla pokrzywdzonych odnotowały NGO-sy ze Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Federalny Związek Niemieckich Śledczych podkreślał, że pandemia, strach przed zakażeniem, poczucie utraty kontroli czy pogorszenie sytuacji materialnej mogą prowadzić do wzmożonej agresji wobec najbliższych.

Czytaj też: Dla ofiar przemocy kwarantanna ze sprawcą to potrzask

Coraz mniej Niebieskich Kart, mniej kobiet zgłasza przemoc domową

Polska policja przedstawia dane, które, teoretycznie, powinny uspokajać, gdyby nie okoliczności. – Przemocy domowej jest mniej w ostatnim czasie, liczba wdrożonych procedur „Niebieskiej Karty” spadła – informuje Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji. Wypełnionych przez funkcjonariuszy czy pomoc społeczną formularzy „A”, rozpoczynających interwencje domowe w styczniu–marcu 2019 r., było 18,4 tys., a w analogicznym czasie 2020 r. – 17 tys. Największa różnica dotyczy właśnie marca, gdy ogłoszono pandemię i wprowadzono restrykcyjne zasady społecznej izolacji.

Fundacja Feminoteka, jedna z organizacji od wielu lat udzielających wsparcia ofiarom domowej przemocy, również obserwuje spadek liczby dzwoniących na jej telefon pomocowy. W końcu jak zadzwonić na policję, kiedy mieszka się z przemocowym mężem w małej kawalerce? Albo takim, co wykręca w trakcie ręce, policzkuje? Jak zgłosić się na infolinię Niebieskiej Karty, kiedy podejrzliwy partner jest tuż obok? Jak się w ogóle do tego zmobilizować, słysząc na co dzień wyzwiska, groźby i ośmieszanie?

„Przeprowadzanie interwencji związanych z przemocą w rodzinie, nawet wobec osób objętych kwarantanną, realizowane są cały czas, obecnie z zachowaniem szczególnych środków ostrożności i zastosowaniem wytycznych Głównego Inspektora Sanitarnego MSWiA dla Policji w tym zakresie” – zapewnia policja. Ale konsultantki Feminoteki wciąż odbierają telefony od kobiet, które mówią, że funkcjonariusze odwodzili je od zgłoszenia sprawy, twierdząc, że „są pilniejsze rzeczy związane z kwarantanną i epidemią”.

Sądy wstrzymują prace nad eksmisjami?

W szczególnej sytuacji są rodziny, które oczekiwały na sądową decyzję w sprawie eksmisji swojego oprawcy. Przyjęta w marca specustawa koronawirusowa początkowo zakładała wstrzymanie wykonywania wszystkich orzeczeń eksmisyjnych zapadłych przed i w czasie epidemii. Dzięki inicjatywie posłanek Koalicji Obywatelskiej, popartej głosami PiS, w ostatecznej wersji ustawy zapisano, że sprawca przemocy, wobec którego zapadł wyrok, może jednak zostać wyeksmitowany.

Gorzej sprawa wygląda ze zgłaszaniem nowych wniosków, które nie będą rozpoznawane do czasu ustania epidemii, a więc przez czas nieokreślony. By w katalogu tzw. spraw pilnych, rozpatrywanych podczas trwania kryzysu epidemicznego, znalazł się nakaz opróżnienia lokalu mieszkalnego przez sprawcę przemocy w rodzinie, apelował m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich.

Specustawa ma i tę wadę, że nie reguluje w żaden sposób sytuacji, gdy rodzina doświadczająca przemocy pozostaje pod wspólną, obowiązkową kwarantanną. Czy nakaz opuszczenia lokalu może zostać wówczas zablokowany, a osoby doświadczające przemocy będą musiały spędzić dwutygodniową izolację w jednym pomieszczeniu z oprawcą? Jak ofiara ma wtedy złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa?

W Wielkiej Brytanii ministra spraw wewnętrznych Priti Patel dała ofiarom przemocy dyspensę: mogą łamać kwarantannę, aby uciec i zgłosić się po pomoc. Rzecznik opolskiej policji, zapytany, jak mają postępować w takiej sytuacji Polki, odpowiedział: – To, że rodzina objęta jest kwarantanną, nie stanowi przeszkody w przeprowadzeniu interwencji i jeśli będą ku temu przesłanki, zatrzymaniu osoby stosującej przemoc. Oczywistym jest, że w takim przypadku osoba, która ucieknie z domu w obawie o swoje zdrowie i życie, nie zostanie pociągnięta do odpowiedzialności prawnej za złamanie nakazu kwarantanny. Jaka to musi być przemoc? – Jeśli w jakiejś rodzinie dojdzie do tzw. ostrej przemocy i osoba jej doznająca w obawie o zdrowie i życie ucieknie z miejsca zamieszkania i powiadomi służby, policjanci, tak jak w każdym przypadku, zareagują stanowczo i natychmiastowo.

Czytaj też: Ile przemocy musi być w gwałcie, żeby sprawcę skazano?

Rozwiązania podsuwają organizacje pozarządowe

Feminoteka od trzech tygodni gromadzi i udostępnia informacje, gdzie kobiety narażone na przemoc lub jej doświadczające mogą znaleźć pomoc. Na liście znajduje się ponad 80 ośrodków w kraju.

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich we współpracy z Feminoteką, Centrum Praw Kobiet i Niebieską Linią IPZ przygotowało „Plan awaryjny” – praktyczny poradnik: jak szukać bezpiecznego miejsca i co robić w sytuacji zagrożenia.

Fundacja HumanDoc zbiera podpisy pod apelem do polskiej policji, by utworzyła ścieżkę szybkiego i bezpiecznego kontaktu, dzięki której osoba doświadczająca przemocy będzie mogła powiadomić najbliższy komisariat. W niektórych krajach istnieje system haseł, których można użyć, idąc np. do sklepu czy apteki. Personel bezzwłocznie wówczas zawiadamia policję.

Ponaglony przez RPO resort rodziny poinformował, że wysłał „już”, a więc w czwartym tygodniu pandemii, do urzędów wojewódzkich „pismo z prośbą o stworzenie baz danych dotyczących wsparcia dla osób doświadczonych przemocą w rodzinie na poziomie lokalnym”. Co oznacza, że na co dzień takiej listy nie posiada.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną