Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Rubikon ****

Adres: Warszawa, ul. Wróbla 3/5

Restauracja Rubikon mieści się na Mokotowie. Willa, którą zajmuje Rubikon, położona jest w pięknym ogrodzie, gdzie w słoneczne dni można ucztować, a na dorodnym trawniku trzymać z dala od stołu dzieci. Wewnątrz bar i kilka stolików na przeszklonej werandzie. Pozostałe stoliki na piętrze. Gustowny wystrój, acz nieco zimny.

Gorąco natomiast człowiekowi się robi podczas lektury menu. I to z dwóch powodów. Po pierwsze, na myśl o wspaniałościach, które nam tutejszy szef kuchni proponuje (carpaccio z sarny z serem pecorino, krewetki w szynce parmeńskiej, ossobuco cielęce z risotto szafranowym); po drugie, na widok cen (przekąski w okolicach 30 zł, makarony powyżej tej sumy, a dania główne niebezpiecznie balansujące w połowie setki). Podobnie rzecz się ma i z kartą win. Dobra i bardzo bogata. Jak portfel, z którym trzeba tam się wybrać.

Ale nie ma co narzekać. Wszystko, co wpływa na stół, jest najwyższej jakości. Wspomniane krewetki zawijane w prosciuto di Parma (32 zł) mogłyby być podawane Lukullusowi i jego kolegom senatorom. Nasi na pewno tego smaku nie docenią! Proste owoce morza na sałacie (28 zł) były tak delikatne, że ani się obejrzeliśmy, a cała, niemała, porcja znikła z talerza. A były to fragmenty lekko zamarynowanej ośmiornicy, kawałki kalmarów, mątwy i czegoś tam jeszcze.

Sandacz z fenkułem (46 zł) był też delikatesowy. Łagodny smak ryby, która z natury bywa dość sucha – a tu soczystości dodawał jej sos, w którym dusiły się cienkie wstążeczki skrojonego fenkułu – też zasługuje na najwyższe pochwały. Kolejne danie to dziki łosoś na szczawiu (48 zł). Łosoś, dlatego że nie hodowlany, a żyjący dziko, nie miał charakterystycznego nadmiaru tłuszczu. Jego delikatne mięso o lekko słodkawym aromacie i smaku skontrastowane było z zielonym, ostrym i kwaskowym musem szczawiowym. I pomysł, i wykonanie świetne.

Desery to trudny wybór: panna cotta? tiramisu? sorbety? czy semi-freddo? A może po prostu granita kawowa z koniakiem lub koszyczek migdałowy z owocami? Najlepiej wszystko po kolei. Ale co będzie z żołądkiem, a co z rachunkiem?

Nie wszystko jednak w Rubikonie jest na najwyższym poziomie. Wysokie ceny sprawiają, że przychodzą tu ludzie zamożni. A dziś tzw. młode pieniądze to na ogół młodzi z odległych miejscowości, którzy po studiach znajdują w stolicy pracę w nowych firmach. Tak było i tym razem. Przy sąsiednich stolikach siedziało kilku niechlujnie ubranych trzydziestolatków, głośno wymieniających olbrzymie sumy, którymi obracają w pracy. Podpierali dłonią podbródki, trzymali łokcie na stole lub nogę na nodze i donośnie siorbali zupę. Mówili „chcę”, zamiast „proszę” i mało wytwornymi gestami przywoływali lekko spłoszone kelnerki. Słowem – towarzystwo odbierające apetyt.

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną