Rabaty na prenumeratę cyfrową Polityki

40% lub 50%

Subskrybuj
Społeczeństwo

Epidemiolog: Otwarte cmentarze to katalizator epidemii

Wszystkich Świętych na Cmentarzu Osobowickim Wszystkich Świętych na Cmentarzu Osobowickim Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta
Pandemia przesuwa olimpiady i wybory, dlaczego nie może przesunąć święta, którego data jest de facto symboliczna? – uważa dr Paweł Grzesiowski, epidemiolog.

AGATA SZCZERBIAK:– Minister zdrowia ogłosił, że nie będzie dodatkowego dnia wolnego z okazji Wszystkich Świętych, bo zachęciłoby to do podróżowania po kraju. Ale nie będzie też zamykania cmentarzy. To dobra decyzja?
DR PAWEŁ GRZESIOWSKI: – Już od kilku tygodni powtarzam, że to święto powinno zostać w tym roku zawieszone. Cmentarze powinny zostać 31 października i 1 listopada zamknięte lub należałoby wprowadzić limity osób mogących w jednym czasie tam przebywać. Takie rozwiązanie należałoby ogłosić dużo wcześniej, by każdy mógł się do tego świata przygotować, rozplanowując wizyty na cmentarzach na kilka tygodni. Hierarchowie kościelni zaczęli zresztą podkreślać, że nie jest obowiązkiem dla katolika odwiedzenie grobów dokładnie 1 listopada – to pewien symbol, ale nie musi on być dopełniony w tym roku.

Jaki wpływ na sytuację epidemiczną mogą mieć skumulowane wizyty na cmentarzach?
Doskonale wiemy, że co roku miliony ludzi przemieszczają się tego dnia po całym kraju, a to zaproszenie do kolejnego rozsiania epidemii bez kontroli. Mieszkańcy południa Polski pojadą na północ, mieszkańcy zachodu udadzą się na wschód. Stanie się dokładnie to, co w wakacje – rozsiejemy wirusa po całym kraju, a pierwsze skutki zobaczymy po 2–3 tygodniach – to może być nawet pół miliona nowych zachorowań. Jeśli ktoś jeszcze tego nie rozumie, to jest kompletnie nieodpowiedzialny. Rząd powinien jednoznacznie i odpowiedzialnie ogłosić, że jeżeli obecna sytuacja epidemiologiczna się nie zmieni, wizyty na cmentarzach zostaną zawieszone do odwołania.

1 listopada w pandemii

Dodatkowy wolny dzień nie pomógłby rozładować tłumów?
Wręcz przeciwnie. Byłby jeszcze większą zachętą do podróżowania. Znamy Polaków i wiemy, że każdy dodatkowy dzień jest wykorzystywany najczęściej na spotkania rodzinne, podróże i inną aktywność. Moim zdaniem to akurat dobra decyzja, by w okolicy 1 listopada nie zachęcać do większej mobilności. Wiemy, jak te święta wyglądają – na zamiataniu płyty nagrobnej się nie kończy. To też spotkania rodzinne, wspólne posiłki, rozmowy. Wnuki odwiedzają dziadków. Na podstawie tego, co już wiemy o rozprzestrzenianiu się wirusa, to jest kompletnie nie ten moment na organizowanie takich spotkań. Pandemia przesuwa olimpiady, wybory, dlaczego nie może przesunąć święta, którego data jest de facto symboliczna?

Jest jeszcze jeden wątek, o którym mało kto pamięta. Pierwszy listopada to czas dużej liczby wypadków z powodu ogromnego ruchu na drogach. Ofiary tych wypadków będą trafiały do szpitali. Czy jesteśmy gotowi na to, żeby znaleźć miejsca dla kilkuset nowych pacjentów na SOR-ach czy OIOM-ach? Oczywiste, że nie. Przewidujmy, myślmy do przodu, próbujmy wyciągać wnioski z tego, co się działo w wakacje. Trzeba czasem podjąć niepopularne decyzje, mogące niektórym wydawać się nadmierne, ale ich skutek jest absolutnie matematycznie do opisania.

Maseczka, dezynfekcja i dystans

Jakich zasad przestrzegać na cmentarzach?
Zachowujmy się tam jak wszędzie, czyli maseczka, dezynfekcja i dystans wobec innych. I nie organizujmy niepotrzebnych spotkań towarzyskich czy służbowych. Nic więcej nie trzeba robić. Warto to też powiedzieć, że z badań azjatyckich wynika, że zwiększona ilość pyłu w powietrzu wpływa na przenoszenie koronawirusa. Wirus wędruje na kropelkach pary wodnej, a jeśli jest dużo pyłu, osiada na nim i przemieszcza się na dalsze odległości, dzięki czemu dłużej pozostaje w środowisku.

Epidemia to zdarzenie masowe, tu rządzą wielkie liczby. Powinni się nią zajmować specjaliści od medycyny katastrof, bo mamy bardzo dużo pacjentów w krótkim czasie. Jak po trzęsieniu ziemi. Jeśli pomyślimy sobie, że w okolicy 1 listopada po całym kraju będzie się przemieszać 5 mln Polaków, to w krótkim czasie dojdzie do 20 mln interakcji. Jeśli tylko jeden procent z nich zakończy się zakażeniem, będziemy mieli 200 tys. nowych zakażeń. Tak to trzeba liczyć.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Polityka przy stole. Symulator kampanii wyborczej i inne planszówki

Kogo znane na co dzień z ekranów i gazet polityczne spory nadal bardziej ekscytują, niż męczą, może sprawdzić swoich sił w ich wersji pudełkowej. Uwaga – wciągają jak prawdziwe.

Michał Klimko
25.11.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną