„Polityka”. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

SUBSKRYBUJ
Społeczeństwo

Zatrzymana dziennikarka: Policja przekroczyła kolejną granicę

Protest pod komendą policji przy ulicy Wilczej w Warszawie Protest pod komendą policji przy ulicy Wilczej w Warszawie Adam Stępień / Agencja Gazeta
Fotoreporterkę Agatę Grzybowską zatrzymano w poniedziałek pod MEN, gdy wykonywała obowiązki dziennikarskie. Miała ze sobą legitymację prasową. Zdążyła oddać koledze aparat.

30 dni po wydaniu przez Trybunał Konstytucyjny orzeczenia w sprawie aborcji – wciąż nieopublikowanego w „Dzienniku Ustaw” – w Warszawie rozpoczęła się kolejna blokada miasta. „Boją się, dlatego biją. Biją, bo się boją. Więc my ponownie blokujemy Warszawę, bo się nie boimy” – tłumaczyły organizatorki Strajku Kobiet.

Około godz. 16 pięć osób przykuło się do bramy przed siedzibą Ministerstwa Edukacji Narodowej i przypięło do niej transparent z hasłem „Wolna aborcja, wolna edukacja”. Na al. Szucha rozdawano ulotki z żądaniami uczniów i studentów, wśród których są niezmiennie: dymisja Przemysława Czarnka ze stanowiska szefa resortu, wycofanie się z represji wobec nauczycieli solidarnych z protestującymi, edukacja seksualna oraz wolny i bezpieczny dostęp do aborcji.

Policja coraz bardziej brutalna

Policja odpowiedziała brutalniej niż zwykle. Zatrzymała w sumie pięć osób, m.in. „Łanię”, aktywistkę LGBT z kolektywu „Stop Bzdurom” (razem z inną zatrzymaną zwolniono ją godzinę później z komisariatu przy Zakroczymskiej), oraz reporterkę Agatę Grzybowską, pracującą dla agencji RATS, współpracującą także z „Gazetą Wyborczą” i Associated Press. Dziennikarka miała zawieszoną na szyi legitymację prasową, którą pokazywała funkcjonariuszom. Jak relacjonował dziennikarz „GW” Jędrzej Nowicki, „policjantów próbowała powstrzymać grupa dziennikarzy i dziennikarek, krzycząc, że Agata Grzybowska jest dziennikarką. Nie ma możliwości, by policjanci nie wiedzieli o tym. (...) Nic to nie dało”.

Moment zatrzymania Agaty Grzybowskiej:

Grzybowska zdążyła oddać koledze aparat, kiedy funkcjonariusze wrzucali ją do radiowozu. Fotoreporterkę oraz drugą zatrzymaną wywieziono na komisariat przy Wilczej. Policja utrzymuje, że reporterka naruszyła nietykalność cielesną jednego z funkcjonariuszy. Zarówno Agata Grzybowska jak i druga zatrzymana otrzymały pomoc prawną.

Pod komendą na Wilczej zebrało się kilkaset osób. Skandowały: „Nie wracam do domu bez mojej siostry”, „Opowiemy waszym dzieciom”, „Faszyści, policja, jedna koalicja”, „Zdejmij mundur, przeproś matkę”, „Uwolnić zatrzymanych”. Mają ze sobą flagi m.in. Strajku Kobiet i społeczności LGBT. Na miejscu zjawili się policyjni negocjatorzy, ale szybko odjechali.

Grzybowska opuściła komisariat o godz. 19. W opublikowanym na Facebooku oświadczeniu napisała: „Dziś została przekroczona kolejna granica. Kiedy wykonywałam swoją pracę, fotografując protest pod Ministerstwem Edukacji Narodowej, zostałam zaatakowana przez policjanta (tylko dlatego, że robiąc zdjęcie, błysnęłam mu w twarz fleszem), a następnie mimo okazania legitymacji prasowej, siłą wrzucona do radiowozu, gdzie próbowano mi wmówić, że to ja byłam agresywna. Zostałam przewieziona na komendę na Wilczej, gdzie oskarżono mnie o naruszenie nietykalności osobistej policjanta. Usiłowano mnie „podejść”, żebym przyznała się do winy. Absolutnie nie przyznaję się do stawianych mi zarzutów”.

Dziennikarce postawiono zarzut naruszenia nietykalności policjanta – reporterka miała go kopnąć. Jeden z jej współpracowników w rozmowie z OKO.press podkreślił, że Grzybowska jest profesjonalistką, zna przepisy, pracowała w warunkach konfliktów (m.in. relacjonowała kijowski Majdan) i nie byłaby w stanie naruszyć niczyjej nietykalności. Mariusz Ciarka, rzecznik komendanta głównego policji, w TVN24 mówił z kolei, że „w momencie zatrzymania policjanci nie wiedzieli, że to jest fotoreporterka. (...) Mimo że później zaczęła okazywać legitymację, pamiętajmy, że 11 listopada dostaliśmy przykład, aby wiedzieć, w którym momencie opuścić miejsce, aby nie wdawać się w bezpośrednie działania policyjne”.

Druga osoba zatrzymana pod MEN opuściła komisariat przy Wilczej o godz. 22. W przesłuchaniu uczestniczyła zastępczyni Adama Bodnara Hanna Machińska. Biuro RPO ma we wtorek wydać komunikat w sprawie poniedziałkowych zatrzymań.

Fotoreporterka Agata Grzybowska została zatrzymana przez policję.Maciek Jaźwiecki/Agencja GazetaFotoreporterka Agata Grzybowska została zatrzymana przez policję.

Policja idzie na zwarcie z protestującymi

Posłanka Anna Maria Żukowska (Lewica), która razem z Michałem Szczerbą (PO) oraz Cezarym Tomczykiem (PO) przyjechała na Wilczą, podkreślała, że „policja nie miała prawa utrudniać pracy fotoreporterce, a tym bardziej jej zatrzymywać”. – Policja dziś po raz kolejny udowodniła, że idzie na zwarcie ze społeczeństwem i pokazała, że ma na to przyzwolenie władzy. Kilka dni temu zobaczyliśmy, że legitymacja poselska nic nie znaczy dla policjantów, a dziś z kolei nic nie znaczyła legitymacja prasowa. I tu nie chodzi o kawałek plastiku. Chodzi o zdetonowanie konstytucyjnych gwarancji wykonywania obowiązków. W jednym i drugim przypadku doszło do złamania prawa przez funkcjonariuszy policji i naruszenia nietykalności cielesnej – wtedy posłów, dziś dziennikarki. Ograniczono wolność do relacjonowania wszystkich wydarzeń, w tym tych, które nie podobają się władzy. Policja po prostu pokazała, że ma za nic wolność słowa – uważa posłanka.

Razem z posłem Michałem Szczerbą będziemy żądali na najbliższym posiedzeniu komisji sprawiedliwości wyjaśnienia zaistniałej sytuacji – zapowiedziała Żukowska. – Tym, co się dzisiaj stało, powinna się zająć też Rada Europy, bo chodzi zarówno o naruszenie wolności słowa, jak i praw człowieka. Nie mieliśmy z czymś takim nigdy do czynienia, następuje wyraźna eskalacja. Jeszcze w maju br, kiedy funkcjonariusze zatrzymali reportera jednej z gazet, policja przepraszała i proponowała mu odwiezienie do domu. Dzisiaj - stawia dziennikarce zarzuty. Myślę, że nasi przedstawiciele w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy – Andrzej Szejna i Krzysztof Śmiszek – będą chcieli nagłośnić ten temat i domagać się debaty w tej sprawie oraz uchwalenia przez RE zaleceń dotyczących postępowania w takich sytuacjach.

Jedna z osób przykleiła się do bramy MEN

Funkcjonariusze odgrodzili dziś gmach resortu edukacji kordonem od ulicy, legitymowali i spisywali pojedynczych uczestników manifestacji. Najpierw przy pomocy Straży Pożarnej, a potem ratowników medycznych próbowali odciągnąć od bram Anitę Sobiechowską (aktywistkę Extinction Rebellion Polska), jedną z kilku osób, które przykleiły dłonie szybkoschnącym klejem do bramy budynku. „Moja ręka jest poparzona, boli, ale nic trwałego się nie stało” – mówiła, gdy ratownicy opatrzyli jej rękę.

Pod MEN wezwano pogotowie, ale z innego powodu – radiowóz potrącił jedną z osób blokujących jezdnię. Ta osoba „tak zapalczywie usiłowała wyrwać kratę zabezpieczającą szybę w policyjnym radiowozie, że doznała urazu ręki” – napisała na Twitterze policja. Według Anarchistycznego Czarnego Krzyża to piąta osoba, którą zatrzymano w poniedziałek – a stało się to w szpitalu na Solcu.

Pod MEN tłum skandował: „żadne represje nas nie złamią”, „nie zastraszycie nas, jedna siła w nas”, „to jest nasze ministerstwo”. W stolicy w ramach Strajku Kobiet zablokowano kilka ulic. Przez godzinę korki tworzyły się na Trasie Łazienkowskiej i w centrum miasta.

Czarnek: Nie róbcie sobie krzywdy

Wydarzenia na al. Szucha skomentował już Przemysław Czarnek. „Mamy problem pod bramą, ale co zrobić. Jest, jak jest. To jest nie mój problem, tylko to jest problem tej pani, która się przykleiła. Nawet o tym nie wiedziałem, panie redaktorze, dowiaduję się teraz. No, biedni ludzie. Co zrobić. Biedni ludzie, zamiast zająć się czymś pożytecznym, jakąś pracą na rzecz dobra wspólnego, to robią sobie igrzyska. I też robią sobie krzywdę. Cóż ja mogę zrobić? Mogę tylko apelować. Nie róbcie sobie krzywdy, kochani” – powiedział w rozmowie z Adrianem Klarenbachem w Polskim Radiu 24.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Wymarsz z religii

W szkołach średnich, w dużych miastach, uczestniczący w lekcjach religii to już mniejszość. Topniejąca z roku na rok.

Joanna Podgórska
01.12.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną