Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Społeczeństwo

Policja zacznie wlepiać mandaty prawnikom?

Strajk Kobiet w Katowicach Strajk Kobiet w Katowicach Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Zostałem wylegitymowany, choć poinformowałem policjantów, że na proteście jestem służbowo. W ogóle ich to nie obeszło – mówi Konrad Kunik ze Śląskiej Tarczy Adwokackiej.

Policjanci znaleźli się w sytuacji, do której nikt ich nie przygotował. Niestety widać to na każdym kroku – mówią prawnicy ze Śląskiej Tarczy Adwokackiej. Inicjatywa powstała spontanicznie po ogłoszeniu decyzji Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Tarcza bezpłatnie pomaga osobom, które biorą udział w demonstracjach, za co spotykają je różne represje.

Długa lista policyjnych grzechów

Długa jest lista policyjnych grzechów, które wyliczają prawnicy z ŚTA. Przede wszystkim funkcjonariusze wciąż nieadekwatnie używają siły i środków przymusu bezpośredniego (np. gazu), nie legitymują się w trakcie interwencji, nie podają stopnia służbowego, żonglują przepisami, wypytują o status materialny, utrudniają udzielenie pomocy prawnej. – Jedna z osób została spisana w czasie demonstracji, a po kilkunastu dniach policja zapukała do drzwi jej mieszkania z mandatem, choć jej mówiono, że jest legitymowana dla jej bezpieczeństwa. Zgłaszają się do nas osoby, które policja pyta o miejsce pracy, wysokość zarobków, liczbę osób na utrzymaniu. Nie wolno jej tego robić – podkreśla Natalia Klima-Piotrowska, koordynatorka Śląskiej Tarczy Adwokackiej.

Uzyskane w ten sposób dane mają trafiać – jak dodaje adwokatka – do służb sanitarnych. – Tak przynajmniej możemy domniemywać. Sanepid na tej podstawie nakłada kary administracyjne znacznie wyższe niż mandaty – uważa mec. Klima-Piotrowska. Przypomina, że Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył podobne decyzje sanepidu m.in. dlatego, że nakładał kary na strajkujących bez weryfikacji ich sytuacji materialnej.

Obrywa się też prawnikom

Wobec osób wykonujących na protestach zawodowe obowiązki – dziennikarzy, fotoreporterów, operatorów z kamerami, ale również prawników – policja przekracza kolejne granice. Ci ostatni niektóre jej działania odbierają jako odbieranie obywatelom prawa do obrony. – W czasie protestu pod archikatedrą w Katowicach adwokaci i parlamentarzyści nie mogli dogadać się z zespołem antykonfliktowym policji. Chcieliśmy dotrzeć do osób przetrzymywanych za kordonem. Dowiedzieć się, czy potrzebują pomocy. Policja nie dopuściła nas do nich, twierdząc, że prawo do obrony zatrzymany będzie miał dopiero, gdy zostanie o tym pouczony. A przecież przepisy mówią jasno, że zatrzymany ma prawo do natychmiastowego kontaktu z adwokatem – mówi koordynatorka Śląskiej Tarczy Adwokackiej.

Obrywa się też samym prawnikom. Adwokat podczas wykonywania obowiązków zawodowych korzysta z immunitetu, jak sędzia czy prokurator. Policjanci zdają się tego nie wiedzieć i spisują prawników z legitymacji służbowej. Wiadomo przynajmniej o dwóch przypadkach, kiedy próbowano im wlepić mandat. Taka sytuacja spotkała pod koniec listopada w Warszawie mec. Kingę Dagmarę Siadlak, prezeskę Stowarzyszenia Adwokackiego „Defensor Iuris”. Została wylegitymowana, ale odmówiła przyjęcia mandatu.

Podobne zdarzenie miało miejsce w Katowicach. – Zostałem wylegitymowany z legitymacji adwokackiej, którą wręczyłem jako dowód tożsamości (nie miałem przy sobie innego dokumentu), informując panów policjantów, że jestem tutaj służbowo. W ogóle ich to nie obeszło. Funkcjonariusz stwierdził, że takie ma polecenie – wspomina Konrad Kunik ze Śląskiej Tarczy Adwokackiej. Policjanci podali jako podstawę podjęcia czynności art. 50 Kodeksu wykroczeń, czyli nieopuszczenie zbiegowiska publicznego mimo wezwań. Kunik twierdzi, że w miejscu, gdzie się zatrzymał, nie było zbiegowiska. Stał z boku i czekał, aż policja wylegitymuje dwie nastolatki, aby później udzielić im pomocy. – Nie mam na czole napisane „adwokat”, ale kiedy panowie do mnie podchodzą, a ja okazuję legitymację i mówię, że jestem w tym miejscu służbowo, nie biorę udziału w żadnym proteście, to powinno zostać uszanowane. Równie dobrze mogliby wlepić mandaty sobie nawzajem, bo też tam byli. W pracy, jak ja – podkreśla mec. Kunik.

Śląską Tarczę Adwokacką tworzy już ponad setka adwokatów, radców prawnych i aplikantów adwokackich. Pomogli ok. 30 osobom, które m.in. odmówiły przyjęcia mandatów. Kolejna setka zgłosiła się po wsparcie, bo czeka na wezwania z policji.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Sto najodważniejszych polskich piosenek. Nie zawsze chodzi o tekst

Co się stało z odwagą twórców piosenek? I czy oznacza ona dziś to samo co przed laty? Zmianę pomaga prześledzić nowe wydawnictwo poświęcone polskiej muzyce ostatnich dekad.

Mirosław Pęczak
16.08.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną