Ulica Krucza pomiędzy Wilczą a Hożą to miejsce zarezerwowane wyłącznie dla smakoszy. Świadczą też o tym chodniki, na których nie można zaparkować ani w porze lunchu, ani w godzinach kolacyjnych. Staramy się odwiedzać wszystkie lokale po kolei. Ale opisujemy tylko te, które uznaliśmy za godne polecenia.
Tym razem zawędrowaliśmy do restauracji (a właściwie restauracyjki) Sunanta. To lokal tajski. I ma tę przewagę nad innymi warszawskimi knajpkami, dumnie wywieszającymi szyldy anonsujące kuchnię tajską, że tu gotuje autentyczna mistrzyni z Tajlandii. Każdy, kto spróbował czegokolwiek w Sunancie, wie to doskonale. Dopiero bowiem od niedawna szefom lokalu udało się nakłonić mistrzynię, by nieco zmniejszyła ostrość potraw, przystosowując je do delikatnych podniebień nadwiślańskich. Prawdę mówiąc, nas to nie dotyczy. Nawet trochę byliśmy rozczarowani brakiem kropelek potu na czole i pieczenia w ustach, co ujawniliśmy kelnerowi. I stąd nasze informacje o przymusowym złagodzeniu receptur.
Sunanta jest – jak wspomnieliśmy – niewielka. Trzeba więc rezerwować stoliki lub wpadać w godzinach zmniejszonego ruchu. Choć, prawdę mówiąc, nie wiemy, jakie to godziny.
Ale siądźmy wreszcie przy stole, zamówmy duży czajnik zielonej herbaty i zajmijmy się wyborem menu. Na pierwszy ogień poszły chrupkie naleśniki z warzywami ze słodko-pikantnym sosem (25 zł) oraz naleśniki z małżami – w tej samej cenie i z podobnym sosem. Później zupa kwaśno-ostra (15 zł) i jaja gotowane na parze z krewetką oraz orzeszkami (22 zł). Tu jedno zdanie o jajach. Danie to figuruje w rozdziale „zupy”. I ma to uzasadnienie. Na dnie miseczki jest bowiem odrobina rozkosznego delikatnego płynu. Całość jest jednak gęstej konsystencji i przypomina raczej rozdrobniony omlet, zawierający w środku wielką krewetkę i sporo pokruszonych orzeszków. Jest to jedno z najdelikatniejszych tajskich dań.
Mogliśmy wybierać spośród kilkunastu potraw z wieprzowiny, tyluż z wołowiny, kilku z kaczki, kilku z kurczaka, z ryb, wegetariańskich, ale zdecydowaliśmy się na krewetki w czosnku (50 zł) i owoce morza z ziołami i chili (52 zł). Wybór był trafny, dania przyrządzone perfekcyjnie, a czosnek do krewetek tak podpieczony, że po wyjściu z Sunanty nie raziliśmy spotykanych ludzi charakterystycznym odorem.
Jedyne nasze narzekanie wzbudziła nadmiernie złagodzona, a tak charakterystyczna dla tego regionu świata, pikantność. No i nieszczęśliwe sąsiedztwo. Siedzieliśmy obok dwóch urzędników resortu obrony, którzy tubalnymi głosami dzielili się z resztą gości komentarzami na temat poruczników, kapitanów i majorów oraz planami (zapewne tajnymi) przygotowań do uroczystości ku czci generała Andersa. (Miłośnikom historii wojska służymy dodatkowymi informacjami).
Wśród deserów, które nie są chyba namiętnością Tajów, królowały banany smażone i przyrządzane w inny sposób, owocowe sałatki i lody w gorącym cieście. Czyli południowo-wschodni azjatycki banał.
Całość, mimo dość wysokich cen, zasługuje na równie wysokie oceny, co też zrobiliśmy, przyznając restauracji cztery gwiazdki.
-
Pomówmy o telefobii. Dlaczego młodzi tak nie lubią dzwonić? Problem widać gołym okiem
-
Polska jest egzorcystyczną potęgą. Jak się wypędza szatana? To seanse przemocy, „chory proceder”
-
Zoś samoś. Czy mężowie opiekują się chorymi żonami? „Pewnych spraw tego pokolenia nikt nie uczył”
-
Z Burkiem pod biurkiem? Do pracy z psem wolno przyjść. Ale są zasady, pupil to nie terapeuta
Najczęściej czytane w sekcji Społeczeństwo
Czytaj także
Następca? Co się dzieje między Nawrockim a Kaczyńskim. Ten drugi na pewno ma kłopot
Karol Nawrocki po stu dniach prezydentury jest najpopularniejszym politykiem prawicy. Budowaniu jego pozycji pomaga ostry konflikt z rządem, ale też kłopoty w samym PiS. Prezydent do obrony polityków partii Kaczyńskiego się nie pali i dzięki temu zachowuje popularność wśród elektoratu Konfederacji czy braunistów.
Jak działał mózg nazisty? Psychiatrzy byli bezradni, doszli do niepokojących wniosków
Hollywoodzki film „Norymberga”, który właśnie wchodzi na ekrany polskich kin, śledzi relacje między nazistami i badającymi ich psychiatrami. Lekarze chcieli odkryć naturę zła.
Kto w Polsce bezprawnie zabija wilki? I po co? Myśliwi są coraz lepiej wyposażeni
Co kilkadziesiąt godzin ginie w Polsce wilk zastrzelony z broni palnej. Bo podobno wilki pustoszą łowiska. Tymczasem myśliwi w ciągu roku zabijają pół miliona saren i jeleni. Setki tysięcy dzików. Dziesiątki tysięcy lisów. Wilki nie są winne. O tym, co się dzieje w lasach, opowiada biolożka prof. Sabina Pierużek-Nowak.
Ziobrowie na wygnaniu. Jak sobie poradzą? „Trafiło ich. Ale mają plan B, już trwają zabiegi”
Zbigniew Ziobro wciąż nie wraca do Polski. Jaka przyszłość czeka byłego ministra sprawiedliwości i jego żonę Patrycję – do niedawna najbardziej wpływową parę polskiej polityki?
Dudowie uczą się codzienności. Intratna propozycja nie przyszła, pomysłu na siebie brak
Andrzej Duda jest już zainteresowany tylko kasą i dlatego stał się lobbystą – mówią jego znajomi. Państwo nie ma pomysłu na byłych prezydentów, a ich własne pomysły bywają zadziwiające.
Domy złe, zaklęty krąg przemocy. Dlaczego film Smarzowskiego tak poruszył Polskę?
Anka nie dotrwała do końca filmu. Z kina wyszła 15 minut przed końcem „Domu dobrego”. – Wszystko mnie bolało. Czułam każdy kawałek ciała i rozpadałam się tak, jak ta dziewczyna na ekranie – mówi przekonana, że film Wojciecha Smarzowskiego i dyskusja, jaką wywołał, sprawi, że może przemoc całkiem nie zniknie, ale jej skala będzie mniejsza.
Demokalipsa? Polska staje się bezdzietna. Niektórych trendów już nie da się łatwo odwrócić
To zapowiedziana katastrofa: od dekad wiadomo, że nie ma już możliwości, by odwrócić spadkowy trend urodzeń, bo potencjalnych matek od dawna jest za mało. Tyle dzieci, ile potrzebuje ZUS, nie narodzą, nie ma szans. Wiadomo też, że wzrosną koszty opieki nad coraz liczniejszym i żyjącym coraz dłużej najstarszym pokoleniem.
Skarby w elektrośmieciach. Powinny opuścić nasze domy. To dziś surowiec strategiczny
Polacy trzymają w domach blisko pół miliona ton zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego. A to kopalnia cennych surowców, na które czekają miejscy górnicy.
Miłość do grobowej deski, ale konta osobne? W Polsce czasem wygrywa model hybrydowy
Polki i Polacy wierzą we wspólne życie do grobowej deski, ale we wspólne konto już niekoniecznie. Czy fakt, że mamy oddzielne konta, oznacza, że coś z nami jest nie tak?
PiS w defensywie. Rozmawiamy z politykami partii Kaczyńskiego. Oto co wynika z ich opowieści
To był dziwny rok dla PiS. Zaczął się od rozterek, czy Karol Nawrocki da sobie radę w kampanii prezydenckiej. Potem była euforia i nadzieja, że po zdobyciu Pałacu powrót do władzy jest tuż za rogiem. Aż przyszła jesienna chandra.
Reporter „Polityki” zatrudnił się w Żabce. Jak było? „Tu się liczy tylko zdanie Basi”
W Polsce jest już 12 tys. Żabek, ciężko wyjść z domu i żadnej nie zobaczyć. Ale co widać w nich od środka? Aby się o tym przekonać, sam zatrudniłem się w jednej z nich.