Społeczeństwo

Adwokatura LGBT+. „Dość milczenia. Jesteśmy i nie ma się czego bać”

Emilia Barabasz, przewodnicząca Koła Osób LGBT+ przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie Emilia Barabasz, przewodnicząca Koła Osób LGBT+ przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie Krzysztof Pacholak / •
Przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie powstało pierwsze w historii polskiej adwokatury Koło Osób LGBT+. „Chcemy dać innym osobom LGBT+ w naszej Izbie bezpieczną przestrzeń, wspierać się nawzajem” – mówi jego przewodnicząca Emilia Barabasz.

EWA SIEDLECKA: Po co takie koło?
EMILIA BARABASZ, przewodnicząca Koła Osób LGBT+: Dla nas. Dla adwokatek i adwokatów LGBT+, aplikantek i aplikantów LGBT+. Mamy w naszej Izbie Koło Młodych, Koło Seniorów, Koło Kobiet, Koło Prawników Zagranicznych. W adwokaturze są osoby LGBT+, więc może być koło. Formalnie do jego powstania potrzeba pięciu osób. Znalazło się sześć. Na razie.

Skąd pomysł?
Jestem wyautowaną adwokatką od wielu lat. Przy okazji tęczowych protestów pomagałam ich uczestnikom w związku z zatrzymaniami, poznałam innych wyautowanych adwokatów. Pomyśleliśmy, że warto, abyśmy stali się widoczni. W adwokaturze jest wiele osób LGBT+, które się ukrywają – zarówno w samorządzie, jak i miejscach pracy. Ukrywają to, że mają partnerów tej samej płci, swoich znajomych, swoje życie. Żyją w stresie, że „się wyda”. Tymczasem efektywność wykonywanej pracy jest dużo większa, jeśli osoba ją wykonująca nie żyje w strachu w swoim środowisku pracy. Jestem zwolenniczką podejścia, że im więcej osób się outuje, tym lepiej. Im większa widoczność, tym większe bezpieczeństwo. Pokazujemy, że jesteśmy i nie ma czego się bać, a życie po wyoutowaniu jest lepsze, szczęśliwsze. Postanowiliśmy pokazać, że jesteśmy dumni z tego, kim jesteśmy. Jesteśmy dobrze funkcjonującymi, odnoszącymi sukcesy adwokatami. Chcemy dać innym osobom LGBT+ w naszej Izbie bezpieczną przestrzeń, akceptującą obecność, chcemy wspierać się nawzajem. Z czasem, o ile będą czuły taką potrzebę i będą na to gotowe – bezpieczne miejsce do wyoutowania się. Nasze Koło będzie też miejscem do pogadania o problemach, do pobycia razem, do uczestnictwa w kulturze: mamy przecież swoją kulturę – filmy, książki, muzykę queer.

Nie boicie się, że zostaniecie zaszufladkowani jako prawnicy od praw mniejszości seksualnych?
Nie, bo nasza działalność zawodowa nie skupia się tylko na działaniach na rzecz osób LGBT+. To często nasza działalność pro bono. Mamy swoje specjalizacje, które nie mają z tym nic wspólnego. Ja się specjalizuję w prawie własności intelektualnej, w prawie autorskim. Pracuję z teatrami, wydawnictwami, producentami filmowymi, muzykami, aktorami, pisarzami. Koleżanki i koledzy specjalizują się np. w nieruchomościach, prawie rodzinnym, bankowym.

Jak w środowisku adwokatów przyjęto powstanie waszego koła?
Okręgowa Rada podjęła uchwałę o zarejestrowaniu nas jednogłośnie. Na adwokackiej grupie na Facebooku dostaliśmy mnóstwo wsparcia. Ale pojawiły się też głosy krytyczne. Podstawowy argument: nie ma potrzeby się „afiszować”.

Ten argument zawsze pada. Także gdy ktoś zostanie pobity z powodu „pedalskiego” wyglądu czy tęczowej plakietki: że niepotrzebnie się „afiszował”.
Niektórzy wyrażali też opinię, że to niekorzystnie rzutuje na wizerunek adwokatury na zewnątrz. Że wykonując zawód zaufania publicznego, musimy być przezroczyści, nie upubliczniać poglądów, życia prywatnego. Uważam to za błąd. Nie rozumiem, dlaczego można, będąc adwokatem, wyrażać poglądy katolickie czy postawy homofobiczne, a nie można być otwartą lesbijką czy gejem. Pisano też, że po co takie koło, przecież nie jesteśmy dyskryminowani. Ani w adwokaturze, ani w społeczeństwie. Uważam, że skoro większość osób LGBT+ ukrywa się ze swoim życiem prywatnym, podczas gdy osoby hetero opowiadają o nim otwarcie – to już jest wyraz dyskryminacji. Poza tym niech ktoś, kto nie widzi dyskryminacji, spróbuje w Polsce zawrzeć związek jednopłciowy lub wspólnie z partnerem się opodatkować. Ja mam z żoną ślub na prawie niemieckim, a musiałam spisywać notarialnie rozmaite dyspozycje, żeby zabezpieczyć chociaż w części nasze wzajemne prawa.

Argument, który mnie zaskoczył: kilkanaście osób zgłosiło pretensje, że nie mogą się zapisać, skoro są hetero. Jak twierdzili, to, że członkami i członkiniami koła mogą być tylko osoby identyfikujące się jako LGBT+, to dyskryminacja heteroseksualnej i cispłciowej większości. To absurdalne. Nie ma tu żadnego naszego uprzywilejowania. Osoby hetero nic nie tracą z powodu istnienia koła. Czy ci adwokaci czuliby się dyskryminowani, że nie mogą się zapisać do Koła Kobiet, skoro są mężczyznami? Albo do Koła Seniorów, skoro są młodzi?

Wreszcie zarzucono nam „parcie na szkło”: że chcemy się na tej inicjatywie wylansować. Tak niektórzy zrozumieli „widoczność” osób LGBT+. Ja już się wylansowałam, jeśli się weźmie pod uwagę ilość hejtu, który dostałam na Twitterze.

Jak się z tym czujecie?
Im głośniej o nas, tym lepiej, bo więcej osób LGBT+ w adwokaturze będzie się mogło dowiedzieć, że nie są same. Cieszę się, że jest o tym debata. Dość milczenia. Nawet gdyby miało nas być dalej tylko sześcioro, to i tak otworzyliśmy w ogóle drzwi do rozmowy o tym, że jesteśmy. Nie można już teraz ignorować tego faktu i dalej udawać, że wszystko jest w porządku.

Adwokaci z innych Izb się do was odezwali?
Nie. Ale mamy kilka nowych zgłoszeń z Warszawy. I współpracujemy z podobnym kołem z Wielkiej Brytanii. Bo na świecie w strukturach adwokatury funkcjonują podobne grupy. Na przykład w USA czy Kanadzie, w wielu krajach Unii Europejskiej.

Każda uchwała samorządu adwokackiego może być zaskarżona do Sądu Najwyższego przez ministra sprawiedliwości. Liczycie się z tym?
Nie bardzo sobie wyobrażam, z jakim uzasadnieniem. Ale zobaczymy.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Młodzi: monogamia to tylko jedna z opcji

Amelia chętnie słucha, gdy jej chłopak opowiada, jak mu się udała randka z drugą dziewczyną. Dla coraz większej liczby młodych monogamia przestaje być normą. Staje się tylko jedną z opcji.

Norbert Frątczak
11.10.2021
Reklama