Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Społeczeństwo

Ignaś z wadą letalną żył trzy lata. „Za życiem”? Pomoc i serce przyszły od ludzi

Noworodek na oddziale położniczym Noworodek na oddziale położniczym Krzysztof Ćwik / Agencja Gazeta
W internecie można obejrzeć zdjęcia dzieci z wadą, którą miał Ignacy. Z wystającymi oczkami, potworkowate, przerażające. Kiedy przed porodem dostałam zdjęcie Ignaca, usłyszałam: „to na pamiątkę, bo nie wiadomo, czy pani go zobaczy” – mówi Marta Wojtkowiak.

AGATA SZCZERBIAK: Jaki był Ignaś?
MARTA WOJTKOWIAK: Był taką jedną wielką zagadką. Kiedy dowiedzieliśmy się, że będzie chory, tak mocno chory, to było miesiąc przed porodem. Najpierw, w połowie ciąży, wyszła wada: wodogłowie. Mnie wtedy ulżyło, bo to jest do leczenia. Po paru dniach perinatolog z Jeleniej Góry, gdzie przyjechałam z Jawora, zrobił kolejne badania i trafił prosto w główkę.

Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >