Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Społeczeństwo

Pięć zabiegów w Dzień Niepodległości. Wyznania douli aborcyjnej

Jestem od tego, aby – nie będąc członkiem personelu medycznego – wspierać kobietę w procesie, na który się zdecydowała. Jestem od tego, aby – nie będąc członkiem personelu medycznego – wspierać kobietę w procesie, na który się zdecydowała. Mariana Rascão / Unsplash
Traktuję to jak swoją drugą pracę, chociaż za tę nikt mi nie płaci. Pytania bywają czasem szkolne. „Dotknęłam penisa, czy mogę być w ciąży? Okres spóźnia mi się dwa dni” – opowiada Iza. Jest doulą aborcyjną: wspiera osoby, które zdecydowały się farmakologicznie usunąć ciążę.

AGNIESZKA GIERCZAK-CYWIŃSKA: Jakie informacje o tobie możemy podać w tekście?
IZABELA: Mam prawie 40 lat, chłopaka i psa. Pracuję w korporacji. Pochodzę z Białegostoku, ale pół życia mieszkam w Warszawie. Zawsze miałam postawę feministyczną, duża w tym zasługa starszej kuzynki. Od dawna miałam potrzebę zaangażowania się w wolontariat, robienia w życiu czegoś więcej, a jednocześnie nie mam na tyle odwagi, żeby zatrudnić się w NGO-sie i pracować za małe pieniądze. Półtora roku temu trafiłam na

  • aborcja
  • Reklama
    Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

    Dołącz do nas!

    Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

    Subskrybuję

    Jesteś już prenumeratorem?

    Zaloguj się >