Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Kontrola „aborcyjna” w Szpitalu Bielańskim. Chodzi nie tylko o zastraszenie lekarzy

Szpital Bielański w Warszawie Szpital Bielański w Warszawie Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Zapowiedź kontroli „aborcyjnej” w Szpitalu Bielańskim wywołała prawdziwą burzę. Organizacje walczące o prawa kobiet tę decyzję konsultantki w dziedzinie położnictwa i ginekologii dla województwa mazowieckiego prof. Bronisławy Pietrzak interpretują jednoznacznie jako polityczny nacisk na szpital.

Szpital Bielański to jeden z ostatnich szpitali, w których kobiety mogą liczyć na pomoc, ale w sprawie związanej z zarządzoną tam kontrolą aborcyjną może chodzić także o to, by nie dopuścić do utworzenia przez władze miasta Instytutu Zdrowia Kobiet.

Polityczny nacisk na szpital?

Powstanie Instytutu z połączenia dwóch miejskich szpitali – Bielańskiego i Inflanckiej – przegłosowali trzy dni temu stołeczni radni. Ma to być placówka „odpowiadająca na zmieniające się potrzeby współczesnych kobiet”.

Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >