Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty w okazyjnej cenie!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Znikną kuratoria oświaty? Burza mózgów na opozycji

Egzamin ósmoklasisty z języka polskiego w jednej ze szkół podstawowych w Katowicach Egzamin ósmoklasisty z języka polskiego w jednej ze szkół podstawowych w Katowicach Dominik Gajda / Agencja Gazeta
W wielu kwestiach związanych z oświatą wśród ugrupowań opozycyjnych ujawnia się potencjał do wspólnego przygotowania rozwiązań, a potem pracy nad tym, by stały się rzeczywistością. To jedna z pierwszych dobrych wiadomości dotyczących edukacji od dłuższego czasu.

W ostatnich tygodniach dużo się pisze o tym, w jakiej konfiguracji opozycja wystartuje w wyborach do Sejmu. My postanowiliśmy sprawdzić, co partie opozycyjne mają do zaproponowania wyborcom w kluczowych dziedzinach. Na początek – edukacja, następna będzie obronność.

Bardzo możliwe, że kuratoria znikną. Taki wniosek nasuwa się po przeprowadzonym w tym tygodniu w Sejmie spotkaniu zorganizowanym przez polityków i ekspertów z Instytutu Strategie 2050 wokół przygotowywanego planu „Edukacja dla przyszłości”. Ma on być częścią programu ugrupowania Szymona Hołowni na przyszłoroczne wybory. Autorzy i lider – jak deklarują – uznali jednak, że podobnie jak w innych obszarach wymagających stawiania celów na dekady gruntowne zmiany będzie można zrealizować wyłącznie w koalicji różnych ugrupowań, w ponadpartyjnym porozumieniu. Dlatego oprócz działaczy organizacji pozarządowych, praktyków i teoretyków związanych z różnymi obszarami edukacji do konsultacji zaproszono polityków innych partii.

Na spotkaniu pojawiła się szeroka reprezentacja parlamentarzystów i działaczy – zabrakło tylko przedstawicieli PiS i Konfederacji (co szczególnie nie dziwi) oraz Lewicy (co bardziej zastanawia). I, co ciekawe, z komentarzy do przedstawionego programu wynikało, że wokół kilku kluczowych i konkretnych tematów związanych z funkcjonowaniem szkół między uczestnikami panuje zgodność. Jakie to kwestie?

Nauczyciele powinni zarabiać więcej

• Wzrost wynagrodzeń nauczycieli i ich społeczna, jak mówią politycy, „aprecjacja”. Zdaniem Polski 2050 pensja nauczyciela powinna wynosić minimum średnią krajową, tak by zawód stał się atrakcyjny dla młodych ludzi. Politycy podkreślali, że nauczycielom należy pozwolić na większą niż obecnie autonomię, skrócić ścieżkę awansu zawodowego przy jednoczesnym stworzeniu warunków dla ciągłego rozwoju.

W tej kwestii między uczestnikami spotkania panowała jednomyślność – poczynając od reprezentujących Koalicję Obywatelską posłanek Katarzyny Lubnauer i Krystyny Szumilas, które podkreślały, że ich klub złożył już projekt ustawy podnoszący wynagrodzenia nauczycieli o 20 proc., skończywszy na pośle Pawle Szramke z koła Polskie Sprawy, które właśnie weszło w koalicję rządową z PiS.

Kuratoria do likwidacji?

Likwidacja kuratoriów oświaty, które w ostatnich latach stały się centrami upolitycznionego nadzoru władz centralnych nad szkołami. W zamyśle Polski 2050 miałyby one przekształcić się w centra wsparcia, oddziały nowo powołanej, złożonej z ekspertów Komisji Edukacji Narodowej (o czym niżej).

Nieco inną wizję przedstawił prof. Krzysztof Głuc związany z Porozumieniem Jarosława Gowina. W zamyśle tego ugrupowania po likwidacji kuratoriów za edukację w Polsce miałaby odpowiadać Krajowa Rada Edukacji, której członków powoływaliby prezydent, Sejm i Senat spośród kandydatów zgłoszonych przez samorządy i jednostki naukowe. Ekspert podkreślał jednak, że rozwiązanie zaproponowane w programie ugrupowania Hołowni też jest dobre, bo pozwala na rozdzielenie zarządzania edukacją w rozumieniu programowym od ministerstwa (które, być może przez przejęzyczenie, nazwał „ministerstwem ideologizacji”).

Odpolitycznienie programów nauczania

Według Polski 2050 taki miałby być • główny cel powołania wspomnianej KEN (nawiązanie do kanonicznej XVIII-wiecznej instytucji oczywiście nie jest przypadkowe). To właśnie Komisja, niezależna od rządu, miałaby się zajmować przygotowaniem podstaw programowych i realizacją badań związanych z oświatą. Zapewniałoby to odporność przekazywanych w szkołach treści na zmiany politycznych władz i ich upodobań. Fakt, że taki pomysł jest od 2019 r. w programie KO, mocno podkreślały posłanki Lubnauer i Szumilas. Także ze stanowczych deklaracji pozostałych polityków można było wnioskować, że jeśli po wyborach PiS zostanie odsunięty od władzy, ten rok jest ostatnim, w którym działacze polityczni decydują o tym, czego i z jakich podręczników uczą się polskie dzieci.

W dyskusji przewijały się też bardziej złożone kwestie, takie jak konieczność powrotu do wyrównywania szans przez szkołę, troski o kondycję psychiczną uczennic i uczniów oraz edukacji prozdrowotnej i klimatycznej. Tu też między uczestnikami spotkania panowała zgoda. Z jednej strony zdawałoby się, że myśląc zdroworozsądkowo, trudno się nie zgadzać na większe zaangażowanie szkół w tych obszarach – obowiązki systemu oświaty wobec dzieci i młodzieży są pod tym względem po prostu oczywiste. Z drugiej strony ostatnie lata zarządzania oświatą dowodzą, że logika i wiedza już nie ma tu zastosowania – za to przepychać, dyskredytować i wmawiać ludziom można literalnie wszystko.

Co z religią w szkołach?

Można się spodziewać, że przy rozmowie o szczegółach i realizacji – niebudzących wątpliwości – założeń pojawiłyby się rysy. Na przykład wokół tego, jak edukacja prozdrowotna będzie się odnosić do kwestii zdrowia reprodukcyjnego? Co z obecnością religii w szkołach (Polska 2050 chce, żeby decyzje o uwzględnieniu tych zajęć w planach lekcji podejmowały rady szkół; Katarzyna Lubnauer przypominała o przygotowanych przez nią dalej idących projektach, przewidujących m.in. finansowanie lekcji religii przez Kościół; Lewica, choć ostatnio nieobecna, w rozmowach koalicyjnych też być może brałaby udział, a proponowała zastąpienie religii dodatkowym WF)?

Nie zmienia to faktu, że w wielu kwestiach związanych z oświatą, zwłaszcza wśród ugrupowań opozycyjnych, ujawnia się wyraźny potencjał do wspólnego przygotowania rozwiązań, a potem pracy nad tym, by stały się rzeczywistością. A ma to wielkie znaczenie także dlatego, że jest jedną z pierwszych dobrych wiadomości dotyczących edukacji od dłuższego czasu.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Franciszek Pieczka, siła spokoju. „Trzeba mówić więcej dobrych słów”

Zmarł Franciszek Pieczka, jeden z najbardziej szanowanych polskich aktorów. W plebiscycie POLITYKI uznano go za jednego z najwybitniejszych powojennych artystów.

Janusz Wróblewski
27.09.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną