Kto straszy w kancelarii
Wciągu ośmiu dni spędzonych w kancelarii premiera cztery pielęgniarki na własnej skórze przekonały się, że sytuacja w tej placówce jest może nawet gorsza niż w służbie zdrowia.
W zasadzie przypomina ona schyłkowy PRL – nie działają telefony, są przerwy w dostawach prądu, brakuje środków higieny, majtek, telewizora, a nocą wszędzie kręcą się podejrzane typy nasłane przez nie wiadomo kogo. Na dodatek przez osiem dni nie było możliwości porozmawiania z kierownikiem tego bałaganu, który twierdził, że będzie z pielęgniarkami rozmawiał dopiero, jak wyjdą z jego kancelarii, podczas gdy one upierały się, że lepiej porozmawiać, dopóki jeszcze są, gdyż chciałyby przy tej rozmowie być.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną