Będą wydawać dalej
Na klasztor, szopkę i organy. Jak odzyskać miliony rozdawane przez Polską Fundację Narodową
Prokuratura w Rzeszowie zdecydowała o wszczęciu śledztwa z pierwszego zawiadomienia, które w lutym złożyła Polska Fundacja Narodowa, na działanie poprzedniego zarządu. Chodzi o ok. 30 mln zł szkody w majątku fundacji, których dopuścić mieli się prezesi związani z Prawem i Sprawiedliwością. Miliony poszły m.in. na słynną kampanię „Sprawiedliwe Sądy”, wskazano także na nieprawidłowości związane z projektami „Polskie Dziedzictwo Wschód” i „Zwiastun”. W ramach tych dwóch ostatnich wytransferowano z PFN ponad 12,5 mln zł na rzecz „podmiotu litewskiego”. „Zawarcie tej umowy było jaskrawo sprzeczne z celami, do realizacji których Fundacja została powołana, a sama umowa jest dla PFN niekorzystna” – czytamy w oficjalnym komunikacie.
Chodzi o Wileńskie Centrum Kultury i Duchowości – Instytut Dziedzictwa Rzeczpospolitej Trojga Narodów. Faktycznie instytutem zarządza franciszkanin o. Marek Adam Dettlaff. Okoliczności przekazania mu pieniędzy są zadziwiające. 12 lutego 2024 r. obsadzony przez działaczy PiS zarząd PFN podjął uchwałę o oddaniu do realizacji Instytutowi dwóch wielkich projektów. Dziesięć dni później cały zarząd, wiedząc już, że za chwilę zostanie odwołany przez nowe władze, sam złożył rezygnację. A dzień przed odejściem (21 lutego) mijał termin przelania na konto Wileńskiego Centrum Kultury i Duchowości 12 mln 650 tys. zł.
Oficjalne uzasadnienie darowizny to „duża liczba zadań PFN oraz konieczność należytego i starannego wykonywania wszelkich przedsięwzięć”. Wiadomo jednak, że koszty realizacji projektów prowadzonych przez franciszkanina na terenie Polski są wyższe niż te, które ponosiłaby Fundacja, bezpośrednio realizując te działania. Nowe władze PFN długo prowadziły z o.