Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Więźniowie umysłów

Psychiatria kiedyś i dziś. Już nie myślimy, że to „nienormalne”. Ale system nadal nie nadąża

„Ponad 20 proc. badanych poniżej 18. roku życia deklarowało poczucie uzależnienia od nowych technologii. Czworo na 10 uczniów myślało o podjęciu próby samobójczej”. „Ponad 20 proc. badanych poniżej 18. roku życia deklarowało poczucie uzależnienia od nowych technologii. Czworo na 10 uczniów myślało o podjęciu próby samobójczej”. Marcin Bondarowicz / Polityka
Rozmowa z Anną Mateją, autorką książki „Psychiatria w Polsce. Nieznane historie”, o tym, jak dawne uprzedzenia wobec osób z zaburzeniami psychicznymi wciąż mają wpływ na nasze zachowania i na decyzje państwa.
Anna MatejaArtur Strzelecki Anna Mateja

PAWEŁ WALEWSKI: – Opowieść o historii psychiatrii w Polsce zaczyna pani od alkoholu. Traktowanego jako lek.
ANNA MATEJA: – Tak, Antoni Kępiński, nauczyciel i mistrz kilku pokoleń psychiatrów, twierdził, że alkohol był najstarszym neuroleptykiem. Ludzie sięgali po niego, by poprawić nastrój lub zagłuszyć traumatyczne wspomnienia, jak w przypadku opisywanego przez niego tzw. KZ-syndromu, czyli zespołu stresu pourazowego diagnozowanego u niektórych byłych więźniów obozów koncentracyjnych. Zresztą do połowy XX w., choć usiłowano leczyć choroby psychiczne np. elektrowstrząsami czy insulinoterapią (sztucznie obniżano poziom glukozy we krwi, podając wysokie dawki insuliny), nie było skutecznych narzędzi radzenia sobie z cierpieniem psychicznym. Pierwszy lek przeciwpsychotyczny – Largactil zawierający chlorpromazynę – pojawił się dopiero w 1952 r.

I dlatego wcześniej urządzano polowania na czarownice?
Adolf Rothe, szef szpitala św. Jana Bożego w Warszawie, czyli jedynej lecznicy psychiatrycznej w dawnym Królestwie Polskim aż do otwarcia Tworek w 1891 r., twierdził wprost, że osoby postrzegane jako czarownice i czarownicy – a do formułowania tego rodzaju publicznych podejrzeń dochodziło na ziemiach polskich jeszcze w latach 70. XIX w. – to osoby z zaburzeniami psychicznymi. Posądzenia o zmowę z diabłem czy opętanie mogły więc dotknąć np. osoby znajdujące się w stanie psychozy lub podlegające zmiennym nastrojom. Echa tych prześladowań daje się znaleźć w niektórych przejawach obecnych lęków przed innością.

To znaczy, że nasz stosunek do chorób psychicznych niewiele się zmienił od tamtych czasów?
Jeżeli zaledwie 5 proc. badanych ocenia pacjentów psychiatrycznych jako „nienormalnych” (raport Centrum Psychoterapii Pokonaj Lęk ze stycznia 2025 r.

Polityka 48.2025 (3542) z dnia 26.11.2025; Społeczeństwo; s. 39
Oryginalny tytuł tekstu: "Więźniowie umysłów"
Reklama