Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Głodne kawałki

Prawda jest taka, że media w kółko zajmują się sprawami bez znaczenia, takimi jak drobiazgowe ustalanie, kto, na czyje polecenie i z jakiego powodu kazał zagłuszać cztery pielęgniarki, tymczasem umykają im problemy naprawdę ważne, bo dotykające istoty rzeczy.

Jednym z nich jest zasygnalizowany przez raport Komisji Europejskiej problem niedożywienia polskich dzieci, na który zwrócił ostatnio uwagę także były premier Jarosław Kaczyński podczas zwołanej specjalnie w tym celu konferencji prasowej.

W trakcie konferencji Kaczyński ujawnił, że dożywianie dzieci było jednym z priorytetów jego rządu i że rząd ten sprawę dożywiania dzieci załatwił, zmieniając w ten sposób prowadzoną od lat przez tzw. III RP politykę odcinania dzieci od pożywienia. Ostrzegł jednak, że obecnie – po wyborach i zmianie rządu – problem niestety powraca, gdyż powraca propaganda III RP.

Były premier nie wyjawił szczegółowych założeń tej propagandy, można się jednak domyślać, że chodzi w niej o to, żeby jedzenie biednym dzieciom dożywianym przez jego rząd znowu odebrać, zaś uzyskane w ten sposób pieniądze przeznaczyć na zaspokojenie wilczego apetytu ludzi zamożnych, którzy już dzisiaj potrafią jeść za trzech.

– Potrzebna jest Polska solidarna, czyli nieporównanie bardziej niż dzisiaj życzliwa dzieciom i większości obywateli, a nieco mniej życzliwa dla tych, którzy znajdują się na samej górze – mówił Jarosław Kaczyński.

Nie ma wątpliwości, że gdyby rząd Jarosława Kaczyńskiego mógł rządzić dłużej, to w ramach programu Polski solidarnej uporałby się nie tylko z problemem niedożywienia dzieci, ale stopniowo zabrałby się także za problem niedożywienia większości obywateli, których – jak wiadomo – traktował tak samo jak dzieci i dlatego starał się ich otaczać troskliwą opieką różnych służb.

Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną