Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Świeżo upieczona demokracja

Polacy grillują

Polski grill jest domeną zdecydowanie męską. Fot. nickgraywfu, Flickr, CC by SA Polski grill jest domeną zdecydowanie męską. Fot. nickgraywfu, Flickr, CC by SA
Co prawda zwyczaj grillowania dotarł do nas z Zachodu, ale przyjął się jak swój. Dziś w Polsce grillują wszyscy, niezależnie od pozycji społecznej.

Piknik z pieczeniem mięsa na ruszcie powszechnie uważa się za pomysł amerykański (choć podobno zrodził się w Niemczech). Słynne barbecue jest w USA, podobnie zresztą jak w Angli i w Australii, nieodłącznym elementem plenerowych bankietów. Wiemy o tym choćby z licznych hollywoodzkich produkcji filmowych. Obsługujący grill kucharz przygotowuje wielkie soczyste steki, z boku dobiega muzyka, gospodarze witają gości. Na początku ubiegłej dekady ten amerykański wzór najpierw przejęli nasi nuworysze z rodzącej się właśnie klasy średniej, niedługo później wszedł na salony wiosenno-letnich imprez korporacyjnych, a za pierwszej kadencji Aleksandra Kwaśniewskiego trafił nawet do ogrodów Pałacu Prezydenckiego. W potocznych skojarzeniach grillowanie lokuje się jednak poza sferą bankietowej wystawności i ostentacyjnej konsumpcji. Polacy bardzo szybko odkryli bowiem, iż jest to prosty i tani sposób na biesiadowanie w niewielkim gronie rodzinnym i przyjacielskim.

Profesor Krzysztof Podemski, socjolog z poznańskiego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, autor znakomitego studium „Socjologia podróży”, uważa, że grillowanie to bardzo ciekawy przypadek dyfuzji kulturowej. Według profesora ten sposób biesiadowania przywieźli do kraju ci, którzy mieli w latach 70. kontakty ze światem, bywali w Anglii czy Holandii na garden party i uczestniczyli w barbecue. – Bardzo szybko ten zwyczaj się zdemokratyzował – mówi prof. Podemski. – Stał się nową narodową tradycją, bo wpisuje się wyśmienicie w naszą biesiadną obyczajowość.

Grillujemy powszechnie, od maja do września, na plażach, działkach, leśnych polanach, ogrodach, nawet na balkonach. Dosyć charakterystyczny obrazek znad polskiego jeziora to rodzina lub koledzy siedzący tuż obok zaparkowanego nad samym brzegiem samochodu, smażący kiełbaski, popijający piwo i słuchający na cały regulator muzyki z samochodowego radia.

Reklama