W sobotę w pojedynku o końcowy triumf Iga zmierzy się z Amandą Anisimovą, która pokonała światową liderkę Arynę Sabalenkę.
Iga Świątek prawie nie psuła piłek
Zaczęło się idealnie dla Polki. Kolejne punkty szybko trafiały na jej stronę. Po kilku minutach było już 3:0. Wtedy nastąpiła kolejna w tym dniu przerwa z powodu zasłabnięcia na trybunach. Po powrocie do gry Belinda Bencic otrząsnęła się z początkowego szoku. Dość pewnie wygrała swoje dwa gemy serwisowe, ale na więcej nie było jej stać. Iga Świątek prawie nie psuła poszczególnych piłek. Świetnie funkcjonowały wszystkie elementy tenisowego rzemiosła. Imponowała serwisem i returnem (najlepszym procentowo spośród wszystkich zawodniczek). Popisywała się uderzeniami z bekhendu i forhendu. Doskonale rozwiązywała poszczególne sytuacje na korcie. 28-letnia Szwajcarka słowackiego pochodzenia była w tym dniu bezradna. Może się tylko pocieszyć tym, że w tym dniu na Polkę po prostu nie było siły.
Przypomnijmy, że Szwajcarka wróciła z przytupem do touru po ubiegłorocznym urodzeniu dziecka. Mistrzyni olimpijska z Tokio przed początkiem turnieju była co prawda dopiero na 35. miejscu rankingu, ale ta pozycja nie oddaje jej obecnej klasy. Na pewno jest teraz zawiedziona, ale obiektywnie osiągnęła w Londynie bardzo dużo.
Polscy kibice mogą być w pełni usatysfakcjonowani. Paradoksalnie to był najłatwiejszy mecz spośród dotychczasowych sześciu. Tym samym zaoszczędziliśmy trochę nerwów na pojedynek finałowy.
99 wygrane w turniejach wielkoszlemowych
Trzeba jeszcze podkreślić rolę Wima Fissette’a, który postawił sobie zadanie zmiany stosunku swojej podopiecznej do zawodów na trawie. Teraz można powiedzieć, że to mu się udało. Warto chyba podkreślić zasługi trenera, bo przez minione miesiące często mniej lub bardziej otwarcie krytycznie ocenialiśmy jego pracę.
W sobotę o godz. 17 na kort centralny The All England Lawn Tennis Club naprzeciwko Polki stanie 23-letnia Anisimova. Amerykanka o rosyjskim pochodzeniu dokonała nie lada wyczynu, pokonując zdecydowaną liderkę i faworytkę Arynę Sabalenkę. Ten mecz w przeciwieństwie do drugiego półfinału był pełen dramaturgii. Amerykanka zwyciężyła 2:1 (6:4, 4:6, 6:4).
Świątek z Anisimovą jeszcze się nie spotkały. Gdyby Iga została mistrzynią, byłaby to jednocześnie jej setna wygrana w turnieju wielkoszlemowym.