Japończyk z rosyjskiej mafii

Wory story
Amerykanie mieli swojego Lucky’ego Luciano i Ala Capone, włoska camorra Pasquala Russo, sycylijska cosa nostra Bernarda Provenzano. Ojca chrzestnego miała też mafia rosyjska – był nim Wiaczesław Iwańkow.
Wiaczesław Iwańkow, ojciec chrzestny rosyjskiej mafii. Na zdjęciu przed moskiewskim sądem
BEW

Wiaczesław Iwańkow, ojciec chrzestny rosyjskiej mafii. Na zdjęciu przed moskiewskim sądem

Świat kryminalny współczesnej Rosji sięga korzeniami ZSRR. W latach 30. XX w. powstał przestępczy kodeks, błatna gwara, i zwyczaj mianowania worów w zakonie, czyli złodziejskich przywódców. Gułagi, uważane na świecie za narzędzie sowieckich represji politycznych, stanowiły także kolebkę zorganizowanej przestępczości. Niekoronowanym królem tej nowej mafii szybko stał się były zapaśnik Wiaczesław Iwańkow. Swoją wielką karierę rozpoczął w dobie Breżniewa, grabiąc spekulantów i nielegalnych przedsiębiorców.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną