Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Kryzysy, które pokonały większość kibuców

1

Kryzys pokoleniowy: założyciele kibuców, w większości imigranci z Europy Wschodniej, osiedlali się na ziemi oddanej im w wieczystą dzierżawę, tworząc wspólnoty łączące zasady utopijnej komuny z pragmatycznym syjonizmem. Obowiązywało całkowite równouprawnienie kobiet i mężczyzn, wyrzeczenie się własności prywatnej i wynagrodzenia za pracę na roli. Załamanie kibucowej wiary przyszło z chwilą, gdy drugie i trzecie pokolenie przestało akceptować ideologię rodziców i dziadków. Decydującą rolę odgrywała obowiązkowa wspólna służba wojskowa odbywana z ambitną młodzieżą miejską. Otwierała perspektywy innego życia.

2

Kryzys gospodarczy: w okresie rozkwitu kibuce uprawiały 70 proc. ziemi ornej w Izraelu, ale szybkie uprzemysłowienie kraju sprawiło, że tradycyjne rolnictwo przestało być opłacalne. Kibuce nie wytrzymywały konkurencji z prywatnymi i spółdzielczymi gospodarstwami, które postawiły na rolnictwo intensywne – mały obszar, duże zbiory najbardziej opłacalnych płodów: kwiatów i egzotycznych owoców na eksport. Jedynie słuszną decyzją było włączenie się w nurt industrializacji. Banki nie odmawiały kredytów, ale członkowie zarządów wybieranych przez ogólne zgromadzenie kibucu nie posiadali ani wykształcenia, ani doświadczenia w zarządzaniu zakładami przemysłowymi. Niektóre firmy bankrutowały, inne ratowały się angażowaniem zawodowej kadry dyrektorów, inżynierów i księgowych. Fachowcy z miasta kłuli w oczy przyjeżdżając do pracy drogimi samochodami, a ich wysokie pobory spowodowały ferment wewnętrzny.

3

Kryzys polityczny: rządy lewicy i socjaldemokracji niemal bezkrytycznie wspierały ruch kibucowy, w dużej mierze reprezentujący ideologię władzy. W kibucach żyło zaledwie 3,5 proc. mieszkańców Izraela, ale aż do przełomu społeczeństwo postrzegało je jako pionierską elitę kraju.

W 1977 r. władza w kraju przeszła w ręce centroprawicy i partii religijnych, dla których świeckie kibuce były solą w oku. Od tej chwili ruch kibucowy skazany był wyłącznie na własne siły – a tych brakło. Najpierw załamała się solidarność, w myśl której lepiej prosperujące kibuce pomagały słabszym. Potem nastąpiło podobne rozwarstwienie wewnątrz poszczególnych kibuców. Ustawa z 2004 r., zezwalająca na prywatyzację mienia kibucowego, stała się ostatecznym gwoździem do trumny.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Rynek

Kim pan jest, panie W.? Skąd się wziął i na czym dorobił cichy bohater afery taśmowej

Cała Polska usłyszała o zeznaniach Marcina W. Najpierw, że Marek Falenta sprzedał Rosjanom słynne „taśmy prawdy”; potem, że Michał Tusk przyjął 600 tys. euro łapówki. Ale równie ciekawe jak zeznania są biznesy Marcina W. I jego związki z CBA.

Marek Czarkowski
05.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną