Nie ma jak bomba!
Kto by nie chciał zyskać większy prestiż, respekt sąsiadów, należeć do elitarnego klubu? Jednostce może służyć do tego osobista ochrona, odremontowany pałacyk, jacht, prywatny samolot. A państwu?

Nagrody Nobla czy medale olimpijskie – to oczywiście miłe, ale w żadnym razie nie daje statusu mocarstwa. Do tego prowadzi praktycznie tylko jedna droga. Trzeba wejść w posiadanie broni jądrowej. Jest to zadanie kosztowne, najeżone trudnościami – ale przecież nie niewykonalne.  Tyle tylko, że trzeba konsekwentnie trzymać się harmonogramu.

Podpisując Traktat o Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowej (NPT), musimy się  liczyć z pewną przykrością:  Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) ma prawo przysyłać swoich inspektorów do krajów, będących sygnatariuszami tego układu, i przeprowadzać kontrole.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną