Największa katastrofa ekologiczna?

Drill, baby, drill!
Wierć, kochanie, wierć! - hasło ze sztandarów lobby naftowego straciło nagle cały urok. 20 kwietnia doszło do wybuchu i pożaru na platformie wiertniczej Deepwater Horizon należącej do firmy Transocean i dzierżawionej koncernowi BP. Ludzka tragedia - podczas wypadku zginęło 11 osób, a wiele zostało rannych szybko przekształciła się w wielką katastrofę ekologiczną.

Platforma zatonęła 22 kwietnia, a od chwili eksplozji z wnętrza ziemi nieustannie wypływa ropa naftowa zanieczyszczając wody Zatoki Meksykańskiej. Szybko okazało się, że ropy wydostaje się znacznie więcej, niż szacowano - nie 2 tys. baryłek dziennie, lecz 5 tys., a niektórzy uczeni mówią, że być może wielkość tę trzeba będzie jeszcze pomnożyć przez 10.

Nikt jeszcze nie wie, jak zakończy się ta historia, która ma wszakże szansę zyskać miano największej katastrofy ekologicznej, przebijając takie niesławne wydarzenia, jak katastrofa statku ExonValdez na Alasce w 1989 r.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną