Rabaty na prenumeratę cyfrową Polityki

40% lub 50%

Subskrybuj
Świat

Oda do drużyny

Mundial: trener musi mieć plan

Dobrze, że na mundialu zdarzył się taki mecz jak Argentyna-Niemcy, bo przy tej okazji można przypomnieć, że piłka nożna to sport zespołowy.

Argentynę, dowodzoną z trenerskiej ławki przez Diego Maradonę, wielu reklamowało jako pewnego kandydata do medalu, ponieważ zgromadziła wybitnych snajperów, z Leo Messim na czele. Suma ich indywidualnych talentów miała nadrobić braki w pozostałych formacjach. Logika podpowiadała Maradonie, że jeśli Messi i spółka będą atakować bez wytchnienia, rywale są skazani na rozpaczliwą obronę, więc z ich strony nic złego Argentynie nie grozi.

Jak zawodne było to myślenie, pokazali Niemcy. U nich wysyp talentów zbiegł się z pojawieniem mądrego trenera, który stworzył zespół w najlepszym znaczeniu tego słowa. Gdy ogląda się grę Niemców, widać plan, który pozwala piłkarzom błysnąć nie tylko umiejętnościami, ale również inteligencją. Ma się wrażenie, że na treningach wszystko już przećwiczyli, że wziąć ich z zaskoczenia to nie lada sztuka. Nie ma jednak przypadku w tym, że strzelili po cztery gole Anglikom i Argentyńczykom – drużynom wielkim z nazwy, ale źle przygotowanym i dowodzonym, a mieli ciężkie przeprawy z Serbią i Ghaną, do których organizacji gry i zaangażowania trudno się przyczepić. Kult jednostki w futbolu osiągnął paranoiczne rozmiary. Niedzielnym kibicom wmawia się, że są piłkarze zdolni w pojedynkę wygrywać mecze, ale to tylko uproszczenie na użytek futbolowego marketingu. Messi pokazał na mundialu parę sztuczek, które utwierdzają w przekonaniu, że lewą nogą mógłby nawlec igłę, ale gdy nie ma godnych partnerów w pomocy i obronie, jest skazany na przełknięcie upokorzenia.

A Maradona? Gdy ochłonie, znów będzie głosił niedorzeczność wszystkich piłkarskich teorii poza własnymi. W 1986 r. prowadził Argentynę do tytułu mistrza świata i od tamtej pory nie było bardziej spektakularnego przykładu, jak długi może być cień rzucany na drużynę przez jednego piłkarza. Teraz nawet Diego musi wbrew sobie potwierdzić, że w futbolu to drużyna jest wszystkim.

Polityka 28.2010 (2764) z dnia 10.07.2010; s. 92
Oryginalny tytuł tekstu: "Oda do drużyny"
Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Ludzie i style

Polityka przy stole. Symulator kampanii wyborczej i inne planszówki

Kogo znane na co dzień z ekranów i gazet polityczne spory nadal bardziej ekscytują, niż męczą, może sprawdzić swoich sił w ich wersji pudełkowej. Uwaga – wciągają jak prawdziwe.

Michał Klimko
25.11.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną