Świat

FIFA wszystkich kiwa

Mundial 2010: MAFI(F)A

warrenski / Flickr CC by SA
Władcom futbolu udało się skonstruować perfekcyjną machinę do wymuszania haraczy. Na mundialu w RPA FIFA zarobi miliard dolarów. Z polsko-ukraińskiego Euro 2012 jedyne pewne zyski trafią do UEFA, siostry FIFA.

Międzynarodowa Federacja Piłki Nożnej, formalnie organizacja non profit, oczekuje rekordowych zysków z kończącego się właśnie w Południowej Afryce futbolowego święta. W marcu FIFA ogłosiła, że w ubiegłym roku wypracowała zysk w wysokości 200 mln dol., a jej rezerwy finansowe to ponad miliard dolarów. Jak ocenia dziennik „Financial Times”, przychody federacji z południowoafrykańskiej imprezy mogą sięgnąć 3,3 mld dol., a FIFA w RPA zarobi na czysto minimum miliard.

Tymczasem mundial kosztował gospodarzy przynajmniej 4,1 mld dol., a może nawet drugie tyle. RPA wydała na mundial 6,4 proc. swego PKB, a zarobi zaledwie pół procenta. Wszystko dlatego, że FIFA przyznała krajowi organizację turnieju w zamian za podpisanie 17 specjalnych gwarancji. Zapewniają one jej samej i jej sponsorom z jednej strony zwolnienia z podatków, a z drugiej monopol na sprzedaż wszystkiego, co w jakikolwiek sposób związane jest z mundialem: od gadżetów, poprzez napoje chłodzące po prawa do transmisji telewizyjnych. Kto chce w RPA sprzedawać cokolwiek z logo turnieju, musiał kupić od FIFA licencję.

Misja sponsora

Władze RPA otrzymały od FIFA listę sponsorów-monopolistów, którzy mają być traktowani jak misje dyplomatyczne. FIFA i jej sponsorzy zajęli na wyłączność najbardziej atrakcyjne z handlowego i turystycznego punktu widzenia części miast, gdzie odbywały się mecze. A na tych, którzy chcieliby się za darmo zareklamować przy mundialu, czyha policja. Grupa Holenderek, które pojawiły się na stadionie w strojach z logo holenderskiego browaru niezwiązanego z mistrzostwami, wylądowała w areszcie. Za cztery lata w Brazylii będzie podobnie. Rząd tego kraju podpisał już umowę, na mocy której zwolnienia podatkowe i ulgi wobec sponsorów będą obowiązywać do końca 2015 r. Jeden z ministrów rządu RPA stwierdził ku przestrodze: „FIFA to banda złodziei. Nawet ONZ nie żąda takich przywilejów. A ci mafiosi jak najbardziej”.

Po mundialu RPA dostanie więc w spadku dziurę w budżecie i na pamiątkę kilka wielkich, świecących pustkami stadionów, do których trzeba będzie dopłacać lub je rozebrać. Po stronie niewątpliwych zysków zostanie sieć dróg i hoteli oraz trudne do przeliczenia na pieniądze korzyści wizerunkowe.

A FIFA? Jej ogromne pieniądze dzielone są pomiędzy kontynentalne, a potem krajowe federacje. W praktyce fundusze są kiełbasą wyborczą – nowe władze wybierane są na kongresach, na których głosują przedstawiciele 208 krajowych federacji (choć na przykład Brytyjczycy reprezentowani są przez cztery: angielską, szkocką, walijską i północnoirlandzką). Obecny prezydent Szwajcar Sepp Blatter, stojący na czele organizacji od 1998 r., zapowiedział w RPA, że będzie się starał o reelekcję i w związku z tym obiecał każdej z federacji dodatkową premię w wysokości 250 tys. dol., dopytując, „czy federacje są szczęśliwe?”.

Zasiadanie we władzach FIFA to źródło satysfakcji, a przede wszystkim ogromnych dochodów. Legalnych i nie. FIFA działająca jako międzynarodowa organizacja non profit na prawie szwajcarskim (siedzibę ma w Zurychu) praktycznie odpowiada wyłącznie przed Bogiem i sobą. Rządzi się sama, co stwarza nieograniczone możliwości korupcyjne. Ile legalnie zarabiają czołowi działacze, nie wiadomo. Blatter pytany od lat o swoje zarobki, trzy lata temu oświadczył, że pobiera milion dolarów rocznie. Plus zwrot kosztów. Prezydent jest co najmniej 150 dni w roku poza domem i za każdy przysługuje mu 500 dolarów delegacji. Jego 24 kolegów z komitetu wykonawczego zarabia rocznie po 100 tys. dol. i pobierają dodatkowo 250 dol. dziennie za zagraniczne wojaże w służbie futbolu.

W marcu tego roku z siedziby FIFA do krajów starających się o organizację mundiali 2018 i 2022 wystosowano komunikat przypominający, że podpisały zobowiązanie do finansowego fair play. Innymi słowy, że powstrzymają się od płacenia łapówek. Jednak 29 czerwca wydało się, że opłacany z państwowej kiesy komitet, starający się o przyznanie organizacji turnieju Australii, wydał już kilkanaście milionów dolarów na łapówki dla działaczy FIFA. Jak ujawnił australijski dziennik „The Age”, żony członków komitetu wykonawczego FIFA dostały m.in. naszyjniki z pereł. Peruwiańczyk Rafael Salguero na urodziny otrzymał w prezencie bezpłatną podróż po Australii dla dwóch osób, oczywiście all inclusive.

W ambasadach Australii w Afryce organizowano wytworne bankiety dla tamtejszych dostojników FIFA. Futbolowe federacje Oceanii wzbogaciły się o nowe samochody, a dwóch lobbystów o kryminalnej przeszłości, za to blisko znających prezydenta Blattera i innych dostojników FIFA, zainkasowało 11 mln australijskich dolarów (równowartość 30 mln zł) za – jak to ujęto – doradztwo, co media uznały za fundusz łapówkowy. Blatter ogłosił, że FIFA rozpoczęła śledztwo – dodajmy, we własnej sprawie. Na razie nie wiadomo, jak konkretnie starały się wesprzeć swoje kandydatury komitety Belgii i Holandii, Anglii, Japonii, Rosji, Portugalii i Hiszpanii, Indonezji, Korei Południowej i Kataru. Decyzje zapadną w grudniu tego roku.

 

 

W pakiecie

Ale perły i wycieczki to zaledwie jałmużna. FIFA stwarza swoim dostojnikom szersze możliwości. O tym, jak można robić wielkie pieniądze na futbolu, świadczy historia Jacka Warnera z Trynidadu, od lat wiceprezydenta FIFA, szefa regionu CONCACAF, czyli konfederacji Północnej i Środkowej Ameryki i Karaibów. Już w 1989 r. na decydujący o awansie do finałów MŚ mecz Trynidadu z USA w swoim kraju sprzedał 45 tys. biletów, choć stadion mieścił 29 tys. W 2001 r. jako członek komitetu wykonawczego FIFA wywalczył przyznanie Trynidadowi organizacji juniorskich MŚ do lat 17, a następnie stanął na czele komitetu organizacyjnego, w którym zatrudnił żonę i najął rodzinną firmę transportowo-turystyczną.

Turniej stał się przedsięwzięciem rodzinnym ze sprzedażą praw telewizyjnych i biletów włącznie. Gdy 4 lata później Trynidad-Tobago niespodziewanie zakwalifikował się do finału mistrzostw świata w Niemczech, historia się powtórzyła. Rodzinna firma Warnera przejęła marketing narodowej reprezentacji, okradając przy tym piłkarzy. Poza tym rozprowadziła aż 5,4 tys. biletów w pakiecie z transportem i hotelem poprzez zaprzyjaźnione firmy turystyczne po horrendalnych cenach. Afera wyszła na jaw. Warner musi oddać FIFA milion dolarów, ale jeszcze tego nie zrobił.

modus operandi Warnera wiele mówią zeznania szefa szkockiej federacji futbolowej Johna McBetha. Zeznał, że w 2004 r. Warner zażądał, by zapłata za rozgrywany w Glasgow w 2004 r. towarzyski mecz Szkocja-Trynidad wylądowała na jego prywatnym koncie. Naturalnie Warner jest nie do ruszenia. Dysponuje bowiem 37 głosami swojej konfederacji na kongresie, który wybiera władze.

Prawdziwym rajem dla działaczy FIFA jest sprzedaż praw telewizyjnych i marketingowych. Mechanizm opisany w kilku książkach przez brytyjskiego dziennikarza Andrew Jenkinsa był prosty. Działacze FIFA za łapówki zlecali handel licencjami zewnętrznym firmom. Tak tworzyli niejawne fundusze, z których kupowali głosy na kongresach. Ponoć tak w 1998 r. prezydentem FIFA został Blatter, a przed nim w 1975 r. Brazylijczyk Joăo Havelange.

Spory o to, czy genialny system wymyślili dostojnicy FIFA czy Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, trwają do dziś. Niemniej jednak w 2001 r. jego ofiarą padła szwajcarska firma International Sport and Leisure. Paradoksalne, do sądu podała ją FIFA, gdy okazało się, że ISL nie wpłacił do jej kas należnych 50 mln dol. Śledztwo wykazało, że firma upadła z powodu chciwości sportowych działaczy. W 2008 r. udowodniono ponad wszelką wątpliwość, że ISL w latach 90. na łapówki (nie tylko dla działaczy FIFA) wydała 100 mln dol.! Jak zeznali postawieni przed szwajcarskim sądem pracownicy ISL, najpierw Havelange, a potem Blatter zastrzegali, że FIFA przedłuży licencję firmie jedynie pod warunkiem, że nic w dotychczasowym obiegu finansowym się nie zmieni.

Żaden z oskarżonych w tym procesie nie odpowiada za korupcję, bo w latach 90. w Szwajcarii łapówkarstwo nie było przestępstwem. Wiadomo jedynie, że Paragwajczyk Nicolas Leoz wziął w dwóch ratach 85 tys. dol., ale nadal jest szefem południowoamerykańskiej konfederacji futbolowej. Drugi proces, tym razem pracownikom ISL i anonimowym łapówkarzom z FIFA, wytoczył likwidator upadłej firmy. Gdy sąd zmuszał pod groźbą więzienia pracowników ILS do ujawnienia nazwisk skorumpowanych działaczy FIFA, likwidator wycofał oskarżenie, bo otrzymał z Zurychu 9 mln euro. Od 2005 r. FIFA sprzedaje licencje współpracując ze szwajcarską firmą Infront Sports&Media, na której czele stoi Phillipe Blatter, krewny samego prezydenta.

FIFA naciska

Opowieści o FIFA nie należą wcale do wiedzy tajemnej. O korupcji można czytać w książkach, Internecie i aktach sądowych. Mimo to żaden z funkcjonariuszy gremium nie został pociągnięty do odpowiedzialności. W FIFA panuje zmowa milczenia i korporacyjna solidarność. Gdy władze państwowe usiłują zrobić porządek w krajowych federacjach, koledzy z Zurychu czy UEFA grożą zawieszeniem jej w prawach członka, co oznacza wykluczenie reprezentacji i klubów z wszelkich rozgrywek. Przed takim wyborem stanął prezydent Nigerii, który niezadowolony z postawy swoich piłkarzy na boiskach w RPA zawiesił całą narodową reprezentację na dwa lata, co ma umożliwić odnowę nigeryjskiej piłki. Podobne naciski FIFA wywiera także na Francję, gdzie zażądano powołania komisji śledczej, aby wyjaśnić mundialową kompromitację Trójkolorowych. Jednak dotychczas żaden rząd, pewnie z uwagi na futbolowe lobby i elektorat, nie znalazł w sobie odwagi ani wyraźnego interesu, by postawić się szantażystom.

Wchodząca w skład FIFA Europejska Unia Piłkarska UEFA zarabia ogromne pieniądze na rozgrywanych co cztery lata Mistrzostwach Europy. Ostatnie w Niemczech przyniosły jej 1,3 mld euro czystego dochodu. Źródłem jeszcze większych zarobków są oglądane na całym świecie, zazwyczaj w kodowanych telewizjach, rozgrywki Ligi Mistrzów pomiędzy najlepszymi europejskimi klubami. Jednak system finansowy UEFA jest o wiele bardziej przejrzysty i nigdy nie ujawniono skandalu korupcyjnego wewnątrz organizacji. Naturalnie wobec gospodarzy UEFA stosuje identyczne metody jak FIFA, uzależniając przyznanie imprezy od ulg podatkowych. Dlatego tegoroczny finał LM rozegrano w Madrycie, a nie w Londynie. Z tego powodu Anglicy zmienili ustawę budżetową wprowadzając ulgi na rzecz UEFA. W przyszłym roku obejrzą za to finał na Wembley.

Polityka 28.2010 (2764) z dnia 10.07.2010; s. 92
Oryginalny tytuł tekstu: "FIFA wszystkich kiwa"
Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

Operacja „Hiacynt”. Jak to było naprawdę?

Na ekrany wszedł „Hiacynt”, film o akcji służb PRL skierowanych przez gen. Czesława Kiszczaka przeciwko homoseksualistom.

Andrzej Krajewski
17.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną