Dimitrij Miedwiediew w Polsce

Niedźwiedź łagodnieje
Prezydent Rosji przyjeżdża do Polski po raz pierwszy od ośmiu lat. Ropa, gaz, interesy, Katyń, pojednanie, dialog, Gazociąg Północny, sąsiedztwo – splątany węzeł spraw wielkich i przyziemnych czas rozsupływać.
Rzeczywiście łagodnieje?
Corbis

Rzeczywiście łagodnieje?

Prezydent Rosji (nie licząc okazji wyjątkowych) przyjeżdża do Polski pierwszy raz po ośmiu latach.
Vladimir Rodionov/ITAR-TASS/Forum

Prezydent Rosji (nie licząc okazji wyjątkowych) przyjeżdża do Polski pierwszy raz po ośmiu latach.

Powitanie Dimitrija Miedwiediewa
Bartłomiej Zborowski/PAP

Powitanie Dimitrija Miedwiediewa

Polacy nie odnoszą się do Rosjan wrogo, ale mają przeświadczenie, że na interesach z nimi wychodzą jak Zabłocki na mydle. Rosja zakręca kurek z gazem przy byle okazji, a na dodatek buduje Gazociąg Północny – wyraźnie na złość, żeby tylko Warszawa nie zarobiła. Poprzedni rosyjski ambasador w Warszawie namawiał średni i mały biznes do przyjazdów i inwestowania w Polsce. – Oni nas tam rugają – mieli mu odpowiadać rosyjscy biznesmeni.

Czysta statystyka ujawnia inny obraz. Lata 2000–08 to naprawdę dynamiczny (dziesięciokrotny!) wzrost polskiego eksportu do Rosji, prawda, że od niskiego poziomu, ale do prawie 9 mld dol. Przełamaliśmy irytujące bariery protekcjonistyczne, nie wszystkie, ale przynajmniej embargo na mięso i produkty roślinne.

Ale dalej Polska ma znaczny deficyt handlowy z Rosją (bo sprowadza ropę i gaz) i poczucie niewykorzystanych możliwości ogromnego rosyjskiego rynku. Oraz żal, że Rosja i Niemcy budują Gazociąg Północny, a nie drugą nitkę gazociągu jamalskiego przez Polskę, mimo że drugą nitkę przewidywała polsko-rosyjska umowa z lat 90. – Nieprawdziwe są informacje, jakoby Polska blokowała tę budowę – przypomina były minister Janusz Steinhoff, choć przyznaje, że po stronie polskiej popełniono błędy negocjacyjne, a rząd PiS nie wpisał tej inwestycji do swych planów. Mleko się rozlało, ale na pewno udałoby się nawet tę sprawę pozbawić już temperatury politycznej.

Stosunek do rosyjskich inwestycji w Polsce cechuje zrozumiała podejrzliwość: dopóki Rosjanie nie przestrzegają zasad wolnorynkowych na własnym podwórku, dopóki utrudniają inwestycje zagraniczne u siebie (zwłaszcza w nośniki energii), my także nie powinniśmy traktować ich jako normalnych inwestorów. Dziś mamy ważny wskaźnik rosyjskich intencji: losy kupionej przez Polskę rafinerii w Możejkach na Litwie. Boryka się z trudnościami (odcięcie dostaw rurociągiem, brak zgody na jego remont) prawdopodobnie umyślnie piętrzonymi przez rosyjskich konkurentów. Czy jeśli mamy zamiar dopuścić Rosjan lub ich bliskich partnerów do Gdańska (Lotos), nie można by – w pakiecie – rozwiązać trudności Możejek? Rosjanie umieją takie sprawy załatwiać – z korzyścią dla siebie – znacznie lepiej niż nasza strona.

Katyń i pojednanie

W sprawie dla Polski świętej – pamięci o zbrodni w Katyniu – Rosja przemawia wieloma głosami. Był głos Jelcyna, który uronił łzę przy pomniku na Powązkach, z prośbą o przebaczenie. Był Miedwiediew, który otwarcie potępiał stalinowskie zbrodnie. Film Wajdy puszczono w telewizyjnym prime time. Duma przygotowała w sprawie Katynia specjalną uchwałę. Ale mamy też stanowisko prokuratury wojskowej, która przed sądem w Strasburgu odmawia rehabilitacji pomordowanych, udaje, że nie wie, co się właściwie z polskimi jeńcami stało i nie widzi powodu, by się tym szczegółowiej zajmować. Jak to tłumaczyć?

W tym kluczeniu i zwodzeniu wyrażają się nie tylko wewnętrzne spory, ale przede wszystkim obawa poniżenia Rosji.

Katyń dla Rosjan to nie tylko sprawa polska, chodzi w ogóle o rozliczenia ze stalinizmem. W sprawie katyńskiej Polska oczekuje od Rosji nie tylko uroczystych słów, ale i konkretów, w tym odtajnienia rosyjskiego śledztwa, bo może doprowadziłoby to do odkrycia losu 4 tys. pomordowanych, których rodziny nadal nie wiedzą, gdzie zostali zgładzeni ani gdzie pochowani.

Jednak na sprawę pojednania trzeba spojrzeć optymistycznie, gdyż wydaje się, że Kreml od dawna nakreślił sobie plan postępowania. Jeszcze na początku roku, przed katastrofą smoleńską, politolog Dmitrij Trenin, który zazwyczaj wie, jaką politykę tandem Putin–Miedwiediew zamierza prowadzić, tak mówił na forum komisji spraw zagranicznych Izby Reprezentantów USA: „Moskwa powinna poważnie odnieść się do obaw sąsiadów... Premier Putin zaprosił swojego polskiego kolegę do wspólnych odwiedzin Katynia – to bardzo poważny symbol i gest. Jednak Rosja powinna pójść dalej. Niezbędne jest wypracowanie praktyki regularnych kontaktów – konsultacji z Polakami, na podobieństwo mechanizmów istniejących między Rosją a Niemcami, Francją i niektórymi krajami europejskimi. Rosja powinna także w większym stopniu otworzyć archiwa i poprawić dialog z Bałtami”. Czekamy więc na dalsze kroki.

Z drugiej strony trzeba ostrzec, że sam termin „pojednanie” dla dużej części opinii rosyjskiej może okazać się niezrozumiały. – Spotykam wielu Rosjan, którzy ze zdumieniem przyjmują termin „pojednanie”. Nie widzą przedmiotu pojednania – mówi były ambasador w Moskwie Stanisław Ciosek.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną