Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Świat

Wieś niesielska

Vasily Fedosenko/Reuters / Forum
Białorusini bardzo niedawno przeprowadzili się do miast, nie ma w Europie społeczeństwa silniej związanego z wsią. Dlatego w godle państwowym znalazły się kłosy zboża, koniczyna i kwiaty lnu, zresztą lniane serwety i obrusy są najbardziej popularną pamiątką przywożoną przez nielicznych turystów.

Aleksandr Łukaszenka, sam były dyrektor sowchozu, lubi podkreślać, że Białoruś, pozbawiona surowców naturalnych, powinna czerpać dochody z eksportu płodów rolnych. Podczas akcji żniwnej radio i telewizja pokazują Łukaszenkę głaszczącego krowy, brodzącego w zbożu, codziennie informują też o ilościach wymłóconego ziarna.

Kiedy w lipcu i sierpniu pożary trawiły rosyjskie pola, prezydent zapowiedział, że Białoruś wzmocni pozycję negocjacyjną z wielkim sąsiadem. Oni sprzedają nam ropę i gaz – my im zaoferujemy zboże i ziemniaki, których Rosji w tym roku zabraknie. Zbożowo-ziemniaczana strategia negocjacyjna nie przyniosła jednak rezultatów, Rosjanie jakoś sobie poradzili.

Na Białorusi ziemia nadal należy do państwa, głównie do nierentownych kołchozów. Plony są niskie, więc wieś nie potrafi się utrzymać, generuje zaledwie kilka procent PKB, kosztując aż jedną piątą budżetu. Różnicę wyrównują zakłady przemysłowe, które dotują wielkie gospodarstwa, swoimi kołchozami opiekuje się bank centralny, zrzutka na jakiś kołchoz, na przykład remont cielętnika, to także częsty warunek stawiany inwestorom zagranicznym.

Jednocześnie białoruska wieś coraz bardziej się wyludnia, zaradni i młodzi przenoszą się do miast, ci, którzy zostają, pogrążają się w zalewanej samogonem beznadziei. Mieszczuchy zaglądają na wieś latem, gdy przyjeżdżają na dacze, by uprawiać działki z ziemniakami i innymi warzywami na własne potrzeby. Na daczę stać wielu, bo drewniany wiejski dom, z dużym obejściem, sadem, położony blisko lasu i z pięknym widokiem kosztuje kilka tysięcy złotych. Tyle co metr kwadratowy mieszkania w Mińsku.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Co z uznaniem ukraińskiej Cerkwi? Pytamy metropolitę Sawę. „Teraz trwa wojna”

Rozmowa z metropolitą Sawą, zwierzchnikiem Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego, związanego z patriarchatem moskiewskim, o tym, dlaczego polscy prawosławni nie uznają niezależności Cerkwi w Ukrainie.

Katarzyna Kaczorowska
09.08.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną