Krwawe zamieszki w Egipcie

Gorycz nad Nilem
Słynne powiedzenie, że rewolucja pożera własne dzieci staje się w Egipcie coraz bardziej aktualne.

Wielotysięczny tłum żądający obalenia dyktatury Mubaraka, podpalający budynki rządowe, łupiący co się da i rozdający ulotki nawołujące do dalszych rozruchów nie reprezentuje jednej, dokładnie sprecyzowanej ideologii. Istnieje uzasadniona obawa, że nawet jeśli zdobędzie ulice, zacznie się krwawy spór o to, do kogo należy każdy zaułek. Demonstrantami kieruje nieokiełznany gniew za wieloletną nędzę, za bezrobocie, za korupcję państwowych urzędników, za lekceważenie podstawowych praw obywatelskich.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną