Świat

Sierotka Marianna

Francuzi cierpią, bo są samotni

Aż 4 mln Francuzów (ok. 9 proc. społeczeństwa!) żyje w całkowitej izolacji, bez żadnych relacji zawodowych, przyjacielskich, sąsiedzkich czy też kontaktów wypływających z działalności społecznej i zainteresowań. Aż 4 mln Francuzów (ok. 9 proc. społeczeństwa!) żyje w całkowitej izolacji, bez żadnych relacji zawodowych, przyjacielskich, sąsiedzkich czy też kontaktów wypływających z działalności społecznej i zainteresowań. GlowCam/eStock Photo / Forum
Samotność to dziś we Francji jedna z największych plag społecznych.
Nawet w grupie aktywnych społecznie jedna na 10 osób czuje się samotna i definiuje swoją samotność jako poczucie pustki lub nieużyteczności.Dave & Les Jacobs/Cultura/Forum Nawet w grupie aktywnych społecznie jedna na 10 osób czuje się samotna i definiuje swoją samotność jako poczucie pustki lub nieużyteczności.

Kiedy Jean-Paul wraca do domu, natychmiast włącza telewizor. Ruchome obrazy i dźwięk przyjemnie wypełniają ciszę panującą w jego dwupokojowym mieszkaniu. Jean-Paul jest sierotą, ale miał dużo szczęścia – zaadoptowała go samotna kobieta. Była zaborcza i apodyktyczna, a jednak dała mu rodzinę. Zaraz po maturze zaczął pracę w banku, nikt nie żądał wtedy góry dyplomów. Dzisiaj zajmuje w nim kierownicze stanowisko, ale to kwestia czasu, bo bank go już nie potrzebuje, na jego miejsce czekają inni – młodzi, ambitni. Jean-Paul nie ma się nawet komu wyżalić – jego przybrana matka zmarła kilka lat temu, jedyny poważny romans dawno się skończył, przyjaciół nigdy nie miał. Pociesza się, że inni mają gorzej – bank zapłaci mu odprawę, która starczy na opłacenie domu spokojnej starości. – Przyszłość należy do przezornych – lubi powtarzać Jean-Paul.

Elisabeth to – jak się kiedyś mówiło – rycząca pięćdziesiątka. Świetna figura, blond włosy opadające na ramiona, mocny makijaż, obcisłe sukienki. Plus wysokie stanowisko w międzynarodowej firmie ubezpieczeniowej, mieszkanie w eleganckiej dzielnicy Lyonu, sportowy kabriolet i wakacje na egzotycznych wyspach, samotne lub w towarzystwie przypadkowych mężczyzn. Oraz smutne święta, spędzane przed telewizorem lub w obcych miastach, wibrator, szlochy w poduszkę i dużo alkoholu, działającego stymulująco, szczególnie w połączeniu z lekami antydepresyjnymi. Dzieci? – Nigdy nie chciałam mieć dzieci, myślałam o karierze – przyznaje Elisabeth. Mąż? Jej małżeństwo trwało zaledwie kilka miesięcy. – Nie nadawałam się do sprzątania i gotowania – opowiada. Rodzina? – Bogate mieszczaństwo, niezbyt wylewne, ale w normie. Koleżanki? – Chorobliwie zazdrosne, zresztą nie przepadam za kobietami. Wieczorami, kiedy budynek zasypia, Elisabeth wykręca numer telefonu serwera zawodowych wróżek. Anonimowy głos w słuchawce zapewnia ją, że najpóźniej za kilka miesięcy spotka bratnią duszę.

80-letni François mieszka sam w małej kawalerce na przedmieściu Bordeaux, skąd przeniesie się niebawem do domu opieki. Jego żona zmarła 10 lat temu, choć normalnie to kobiety żyją dłużej. – Miałem pecha – uśmiecha się biały jak gołąb François. Dzieci i wnuki widuje rzadko albo wcale – mieszkają w okolicach Paryża, wciąż dokądś pędzą. Dawniej do François zaglądała sąsiadka, ale odkąd się wyprowadziła, nie odwiedza go już prawie nikt oprócz lekarza i pielęgniarki, która pobiera krew do badania. Czasami przychodzi Nathalie, wolontariuszka pod pięćdziesiątkę, działająca w organizacji zajmującej się seniorami. Nathalie też jest sama – jej długoletni partner zniknął z dużo młodszą koleżanką z pracy i doczekał się już dwojga dzieci. François nic już nie zdziwi. – Każdy umiera sam – mówi. Domu starców się nie boi, będzie tam miał dobrą opiekę. Nie wie tylko, czy poradzi sobie finansowo – przyzwoity dom kosztuje we Francji średnio 3 tys. euro miesięcznie.

Samotność we Francji

Aż 4 mln Francuzów (ok. 9 proc. społeczeństwa!) żyje w całkowitej izolacji, bez żadnych relacji zawodowych, przyjacielskich, sąsiedzkich czy też kontaktów wypływających z działalności społecznej i zainteresowań – to dane z raportu „Samotność we Francji” opublikowanego w 2010 r. przez Fundację Francji. Samotni w ciągu całego roku przeprowadzają dwie, góra trzy rozmowy z bliźnimi, nie licząc, oczywiście, konwencjonalnej wymiany zdań na poczcie, w banku czy u dentysty. Mało tego, wśród pozostałej części Francuzów aż 23 proc. utrzymuje kontakty zaledwie w ramach jednego układu społecznego (najczęściej relacji rodzinnej).

Działająca od 1969 r. Fundacja Francji jest organizmem niezależnym od wszelkich politycznych lobby, zarządzającym 674 prywatnymi fundacjami i dysponującym budżetem w wysokości 85 mln euro, z którego finansuje liczne programy charytatywne, kulturalne i badawcze. Trudno więc w jej przypadku mówić o negatywnej propagandzie czy chęci wywołania sensacji. Nie, po prostu Francja – ta rodzinna, przyjacielska i sąsiedzka – ma się źle i nie można tego dłużej ukrywać.

Przyjaźń po francusku

Co to jest samotność? „To stan jednostki, żyjącej bez otoczenia” – mówi słownik psychologiczny – „jej konsekwencje zależą zaś od tego, czy jest to stan wybrany świadomie, czy też znoszony z powodów materialnych albo psychologicznych”. Według raportu, aż 11 proc. Francuzów definiuje się jako osoby samotne, z czego 2 mln cierpi z tego powodu na przygnębienie bądź depresję. Subiektywne odczucie samotności dotyczy nie tylko osób żyjących w izolacji, ale również tych aktywnych społecznie. Nawet w tej grupie jedna na 10 osób czuje się samotna i definiuje swoją samotność jako poczucie pustki lub nieużyteczności.

Nad Sekwaną zdecydowanie lepiej jest być młodym, pięknym i bogatym. Aż 14 proc. osób zarabiających poniżej tysiąca euro miesięcznie nie ma tu żadnego przyjaciela, podczas gdy wśród zarabiających ponad 2,5 tys. euro wskaźnik ten wynosi zaledwie 2 proc. (średnia narodowa to 9 proc.). W społeczeństwie silnie zindywidualizowanych jednostek, opartym na konkurencji, grupowe kontakty koleżeńskie i przyjacielskie stają się coraz rzadsze. 19 proc. Francuzów widuje swych przyjaciół zaledwie dwa, trzy razy w roku, a aż 10 proc. osób w wieku 40–60 lat nigdy w życiu nie miało przyjaciela czy bliskiej osoby.

Kiedy zamieszkałam we Francji – opowiada Agnieszka, absolwentka historii na UJ i żona Bertranda – byłam zafascynowana tutejszymi kolacjami, na których wszyscy zapraszali „przyjaciół”. Później okazało się, że tym mianem określają osoby, które widują raz na pół roku. Dla Polaków, słowo „przyjaciel” ma zupełnie inne znaczenie. Dlatego Agnieszka najchętniej otacza się cudzoziemcami. – Francuzi są tak hermetyczni, że czasem odnoszę wrażenie, że nie mają duszy. Moja jedyna francuska przyjaciółka jest artystką – może dlatego widzi i czuje inaczej.

 

 

Bastionem chroniącym przed samotnością była od wieków rodzina. Jednak ona również przestaje istnieć w swej klasycznej formie. Na tym zresztą polega wielki paradoks współczesnej Francji: z jednej strony, plasuje się w europejskiej czołówce, jeśli chodzi o wskaźnik dzietności (1,99 dziecka na kobietę), z drugiej zaś, przywiązuje coraz mniejszą wagę do utrzymywania tradycyjnych więzi. 33 proc. Francuzów spotyka się ze swoją rodziną zaledwie kilka razy w roku, a 8 proc. nie utrzymuje z nią żadnych kontaktów. Dzieci powierza się całodniowej opiece niań bądź żłobków. We Francji nie funkcjonuje, znana nam doskonale z Polski, pomoc babć lub dziadków. Francuskie babcie mają co innego do roboty albo po prostu nikt nie życzy sobie, by to one wychowywały wnuki.

Francja cierpi na chorobę sierocą – mówi Marie, psycholog w jednym z paryskich szpitali. – Okaleczeni emocjonalnie rodzice wychowują kolejne, mające ze sobą problemy pokolenia. Mimo że Francję zamieszkuje 15 mln singli, rodzina wciąż wydaje się rękojmią względnie dobrego samopoczucia. Aż 56 proc. samotnych jako przyczynę samotności podaje rozwód, śmierć współmałżonka czy odejście z domu dzieci. Przy czym to kobiety, a nie mężczyźni, są częściej narażone na społeczną izolację. Kiedy rodzina się rozpada lub rozjeżdża po świecie, powstaje pustka, której nie są w stanie wypełnić. Nawet poprzez kontakty zawodowe. Blisko 20 proc. ankietowanych nie utrzymuje żadnych więzi w miejscu pracy. Z drugiej strony, bezrobocie jest jednym z czynników decydujących o izolacji. Następnym jest choroba i brak relacji międzysąsiedzkich. Stan ten nie ma przy tym praktycznie nic wspólnego z miejscem zamieszkania – samotność w wielkich miastach jak Paryż jest identyczna, a nawet procentowo niższa (13 proc.) od izolacji w mniejszych regionach (Bretania – 15 proc.).

Bogactwo samotności

Zdecydowanie lepiej żyje się nad Morzem Śródziemnym, tam gdzie jest ciepło, ale także w deszczowej Normandii – rodzina jest tam silniejsza, wolniej płynie czas. Oczywiście w dużym stopniu zależy to także od tego, ile ma się lat – osoby po 75 roku życia są najbardziej narażone na samotność (16 proc.), ale plaga ta dotyka zarówno 40-latków (9 proc.), jak i dwudziestokilkulatków (2 proc.). Znamienny jest również fakt, że ogół francuskiego społeczeństwa żali się z powodu istniejącego, katastrofalnego stanu rzeczy (73 proc. uważa, że ludzie stają się coraz bardziej egoistyczni), ale te same osoby wcale nie są zainteresowane nawiązywaniem kontaktów.

Ten obraz potwierdza znana francuska doktor psychiatrii Marie-France Hirigoyen. I dodaje, że Francuzi mają do wszystkich pretensje, ale sami nie próbują nawet wyjść ku innym. Pod tym względem Francja różni się bardzo na niekorzyść od swoich sąsiadów – już kilka lat temu wprowadzili oni programy, które aktywizują i pomagają integrować najbardziej zagrożone samotnością grupy społeczne. Belgia – projekt Andromède, Anglia – koncept Abbeyfield, podobne programy mają też Holandia, Szwajcaria i Niemcy.

Dla Francuzów stres związany z nawiązaniem znajomości przewyższa przyjemność, jaka z niej płynie, dlatego wolą kontakt na odległość, czują się wówczas bezpieczniej – twierdzi psycholog Nicole Fabre, autorka książki „Samotność. Jej bóle i bogactwa”. Stąd ogromny sukces Facebooka, Twittera i Dawnych Kolegów, francuskiego odpowiednika Naszej Klasy. Jak zauważa Jacques Attali, wzięty ekonomista i doradca kolejnych prezydentów, nawet protesty społeczne wokół ostatniej reformy emerytur były podszyte strachem przed opuszczeniem: „Żyjemy w społeczeństwie, w którym coraz częściej dominuje egoizm. Ludzie obawiają się, że porzucą ich dzieci, ale wcześniej sami nie mogli lub nie byli w stanie zająć się swoim potomstwem”.

Marzenie o innym życiu

Czy jest szansa na wyjście z tego zamkniętego kręgu? Tak, ponieważ Francuzi wciąż marzą o innym życiu. Świadczą o tym choćby ogromne sukcesy filmów opartych na historiach z życia grup przyjaciół. Osławione „Witajcie u Ch’tis” Dany’ego Boona widziało ponad 20 mln widzów. Wiele osób obejrzało też „Małe chusteczki” Guillaume Caneta czy dyskutowało na temat nagrodzonego w Cannes skromnego filmu Xaviera Beauvois „Ludzie Boga”– rekonstrukcji historii zamordowanych w Algierii mnichów trapistów. – Młodzi Francuzi nie chcą, by ich życie sprowadzało się do odkładania na mieszkanie – przekonuje socjolog Michel Maffesoli. – Stąd rosnące zainteresowanie religiami Wschodu, stawiającymi w centrum człowieka, oraz wartościami głoszonymi przez religię katolicką.

Boris Cyrulnik, światowa sława psychiatrii i psychologii, w swoich kolejnych dziełach kontynuuje apologię miłości, podobnie jak filozof i były minister oświaty Luc Ferry („Rewolucja miłości”). Tylko na tym uczuciu można, zdaniem Cyrulnika, zbudować nowe społeczeństwo, oparte na humanistycznych wartościach. Wprawdzie Alfred de Musset pisał, że „najpiękniejsze są pieśni najbardziej rozpaczliwe”, ale popularność dzieł opiewających uroki życia świadczy o czymś przeciwnym. Czy można zmienić świat? Można – zaczynając od samego siebie.

Polityka 06.2011 (2793) z dnia 05.02.2011; Coś z życia; s. 80
Oryginalny tytuł tekstu: "Sierotka Marianna"
Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną