Świat

Muzułmanie marzą o demokracji

Rozmowa z prof. Akbarem Ahmedem

"Kobiety powinny mieć takie same prawa jak mężczyźni" - brzmi napis na dłoniach Iranki. Roshan Norouzi/ZUMA Press / Forum
Rozmowa z Akbarem Ahmedem, profesorem na wydziale studiów islamskich Uniwersytetu Amerykańskiego w Waszyngtonie, o tym, że idea obywatelskich wolności wpisana jest w islam
Prof. Ahmed uważa, że to Osama ibn Laden chce słyszeć, że muzułmanie nie wierzą w demokrację.Muhammed Muheisen/AP/Agencja Gazeta Prof. Ahmed uważa, że to Osama ibn Laden chce słyszeć, że muzułmanie nie wierzą w demokrację.
Prof. Akbar Ahmed – antropolog, pisarz i twórca filmów oraz sztuk teatralnych. Pochodzi z Pakistanu.Katherine Frey/The Washington Post/Getty Images/Flash Press Media Prof. Akbar Ahmed – antropolog, pisarz i twórca filmów oraz sztuk teatralnych. Pochodzi z Pakistanu.

Czy demokracja liberalna naprawdę może rozwijać się w państwach muzułmańskich? A może to tylko pobożne życzenia zlaicyzowanych społeczeństw zachodnich. Przedstawiamy dwie opinie: „wschodnią” i „zachodnią”.

Tomasz Zalewski: – Arabska wiosna ludów trwa, ale do demokracji, nawet w dwóch krajach, w których obalono dyktatorów, jeszcze daleko. Czy przeszkodą jest islam?
Akbar Ahmed: – Kraje te były najpierw skolonizowane przez Turków, potem przez mocarstwa europejskie. Takie doświadczenie jest straszne. Po odzyskaniu niepodległości pojawiły się dwa rodzaje władców: dyktatorzy wojskowi, jak Nasser i Kadafi, i królowie, jak w Arabii Saudyjskiej i Jordanii. Tymczasem monarchia i dyktatura nie są zgodne z zasadami islamu. W Koranie powiedziano, że nie ma królów ani kapłanów. Muzułmanie wiedzą więc, że islam daje im prawa – mówi o demokracji, sprawiedliwości, godności i współczuciu. W rzeczywistości historycznej nie mają tych zdobyczy. Bogactwa naftowe przywłaszczyli sobie władcy i ich rodziny. Zwykli ludzie cierpią i nie mają żadnych praw. Wyrosło jednak nowe pokolenie, które ogląda CNN, korzysta z Facebooka i dlatego potrafiło zrobić rewolucję.

Wielu amerykańskich ekspertów uważa jednak, że islam, przynajmniej w swej obecnej postaci, jest nie do pogodzenia z liberalną demokracją.
Ci tak zwani eksperci nie znają i nie rozumieją świata muzułmańskiego. Ich teorie świadczą o uprzedzeniach wobec islamu. Sugerują, że muzułmanie nie chcą demokracji. To tak jakby powiedzieli, że biedni lubią swoją nędzę. Kiedy w VII w. umarł Prorok, władzy nie objął jego syn ani żaden dyktator wojskowy. Odbyły się wybory. Pierwszego władcę Abu Bakra wybrała islamska rada starszych. W 1968 r. w Pakistanie ludzie zbuntowali się przeciw dyktaturze marszałka Muhammada Ayub Khana. Był potężnym władcą, ale ludzie podnieśli bunt, bo pragnęli wolności. W każdych wyborach w Pakistanie muzułmańska partia Jamaat-e-islami zdobywa najwyżej 2 proc. głosów i 6–7 mandatów w parlamencie. Przeważająca większość głosuje na partię głównego nurtu o programie demokratycznym.

Podaje pan przykład Pakistanu, ale fundamentaliści islamscy rządzą od 32 lat w Iranie, sprawują władzę w wyniku wyborów w Strefie Gazy, a w 1991 r. przejęliby władzę w Algerii, gdyby nie wkroczyło wojsko.
Iran to kraj islamu szyickiego, a szyici to zupełnie inna kategoria. I mniejszość w świecie muzułmańskim. W islamie sunnickim fundamentaliści nigdzie nie zdobyli władzy. Strefa Gazy to nie państwo, lecz maleńkie terytorium, które znalazło się w specyficznej sytuacji. Poza tym trzeba być ostrożnym z określeniami „fundamentalizm islamski”. Wszelki opór przeciw rządowi w imię islamu – co jest naturalne, bo islam mówi o sprawiedliwości, godności, zatrudnieniu – interpretuje się jako „islamski fundamentalizm”. Tymczasem co innego Al-Kaida z jej wezwaniem do wskrzeszenia kalifatu, czyli rządów islamskich, a co innego domaganie się sprawiedliwości i poszanowania praw.

 

 

Za tezą o nieprzystawalności islamu do demokracji podaje się argument teologiczny – islam, w odróżnieniu od chrześcijaństwa, nie przewiduje rozdziału Kościoła od państwa.
Chrześcijaństwo dopiero w XVII i XVIII w. oddzieliło Kościół od państwa. W islamie za sto lat też będzie taka separacja. W 1947 r., kiedy Pakistan uzyskał niepodległość, uchwalono konstytucję przewidującą rozdział Kościoła od państwa i gwarantującą prawa mniejszościom religijnym. Mówi ona, że religia obywateli nie ma nic wspólnego ze sprawami państwa. W praktyce nie zawsze jednak tego przestrzegano, nastały rządy autokratów, korupcja i chaos, ale idea istnieje.

A świat muzułmański jest młody, narody są niepodległe dopiero od 50–60 lat, mają jeszcze długą drogę przed sobą. Może rozwiążą w przyszłości te problemy. Na krótką metę będzie wiele trudności, ale w końcu odniosą sukces. Jeżeli jednak będzie się propagować mylne pojęcia, że islam jest przeciw demokracji, to będzie gorzej, bo Osama ibn Laden chce właśnie słyszeć, że muzułmanie nie wierzą w demokrację.

Jakie będą dalsze losy rewolucji na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej?
Ta rewolucja była cudem, ale jej przetrwanie będzie jeszcze większym cudem. Generałowie mogą ogłosić stan wojenny w Egipcie. W Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej władze używają siły. Kadafi dopuszcza się ludobójstwa. A świat zachowuje się dwuznacznie. Zachód wolał mieć do czynienia z jednym Mubarakiem niż z 80 mln Egipcjan, bo Mubarak robił, co mu kazano.

Co Zachód powinien zrobić w sprawie Libii?
Musi dozbroić rebeliantów i skutecznie zapobiec dalszemu ludobójstwu. Ameryka musi zdecydować, jaką cenę warto zapłacić za demokrację. Rewolucja amerykańska też była ryzykownym przedsięwzięciem.

 

Prof. Akbar Ahmed – antropolog, pisarz i twórca filmów oraz sztuk teatralnych. Wykładowca na wydziale studiów islamskich na uniwersytecie w Waszyngtonie. Pochodzi z Pakistanu, gdzie zajmował wysokie stanowiska administracyjne; był m.in. ambasadorem w Wielkiej Brytanii. Współautor serialu dokumentalnego BBC „Living Islam” („Życie w islamie”) oraz autor wielu książek o islamie, m.in. „Odkrywając islam: sens historii i społeczeństwa muzułmańskiego”.

Polityka 14.2011 (2801) z dnia 02.04.2011; Świat; s. 55
Oryginalny tytuł tekstu: "Muzułmanie marzą o demokracji"
Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Nauka

Uzbrojenie na nową wojnę

Po latach wojowania z terroryzmem USA szykują się do starcia z równorzędnym przeciwnikiem. Czy nowe systemy uzbrojenia sprawią, że potencjalny konflikt zbrojny między mocarstwami będzie niewidzialną wojną nowoczesnych urządzeń?

Przemysław Ziemacki
26.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną