30 lat po zamachu na papieża. Kto stał za Agcą?

Zagadka zamachu
Beatyfikacja Jana Pawła II i 30 rocznica zamachu z 13 maja 1981 r. ożywiły spekulacje, kto stał za strzałami na placu św. Piotra.
Do dziś pozostaje zgadką kto stał za zamachem na papieża w 1981 r. na placu św. Piotra
Reuters/Forum

Do dziś pozostaje zgadką kto stał za zamachem na papieża w 1981 r. na placu św. Piotra

Spotkanie papieża z Alim Agcą w rzymskim więzieniu w 1983 r.
Vatican/Reuters/Forum

Spotkanie papieża z Alim Agcą w rzymskim więzieniu w 1983 r.

Sędzia Ferdinando Imposimato, wspierany przez dziennikarza Sandro Provvisionato w 'Zamachu na papieża' przedstawił wyniki swego śledztwa, prowadzonego po zamachu z urzędu, a przez wiele lat także prywatnie.
materiały prasowe

Sędzia Ferdinando Imposimato, wspierany przez dziennikarza Sandro Provvisionato w "Zamachu na papieża" przedstawił wyniki swego śledztwa, prowadzonego po zamachu z urzędu, a przez wiele lat także prywatnie.

Wyniki swego śledztwa, prowadzonego po zamachu z urzędu, a przez wiele lat także prywatnie, przedstawił w obszernej książce sędzia Ferdinando Imposimato. Sędzia, wspierany przez dziennikarza Sandro Provvisionato, na 340 stronach „Zamachu na papieża” łączy ze sobą w logiczny ciąg cztery do dziś niewyjaśnione i obrosłe sporą literaturą sprawy: planowany zamach na Lecha Wałęsę w Rzymie, zamach na Jana Pawła II, porwanie córki pracownika Watykanu Emanueli Orlandi w 1983 r. i śmierć dowódcy Gwardii Szwajcarskiej Aloisa Estermanna wraz z małżonką, zastrzelonych w ich watykańskim mieszkaniu w 1998 r., rzekomo przez wicekaprala Cedrica Tornaya.

Takich i podobnych teorii wokół strzałów na placu św. Piotra wysnuto już setki, jednak rewelacje Imposimato mają wyjątkowy ciężar gatunkowy. Sędzia prowadził osobiście śledztwo w dwóch pierwszych sprawach, a więc przesłuchiwał podejrzanych, z wykonawcą zamachu Ali Agcą na czele, i miał dostęp do wszystkich dokumentów. O trzeciej – porwaniu 15-letniej Emanueli – też wiele wie, bo występował w niej jako pełnomocnik prawny rodziny.

Imposimato przypomina, że Agca przez niemal rok od chwili ujęcia utrzymywał, że działał sam. Od wydanego w trzy miesiące po zamachu wyroku dożywotniego więzienia w pierwszym procesie nawet się nie odwołał. Ale 1 maja 1982 r. wezwał sędziego Ilario Martellę, śledczego w drugim procesie mającym wykryć mocodawców zamachowca, i skierował go na słynny „trop bułgarski”. Dlaczego? Zdaniem sędziego Agca początkowo naiwnie liczył (co zresztą potwierdził potem w zeznaniach), że zgodnie z obietnicami bułgarscy mocodawcy zorganizują mu ucieczkę z więzienia lub zostanie wymieniony za jakąś znaczną porwaną osobistość. Gdy przez rok nie stało się nic, zaczął sypać.

Agca, Jezus Chrystus

Zeznania były dla Bułgarów druzgocące. Nie pozostawiały najmniejszych wątpliwości, że Sergiej Iwanow Antonow, szef biura Balkan Air w Rzymie, podobnie jak pracownicy bułgarskiej ambasady, m.in. Teodor Ajwazow i Jelio Kolew Wassiliew, spotykali się z Agcą przed zamachem. Agca najpierw swoich mocodawców opisał, a potem wyłowił ich fotografie spośród wielu pokazanych mu zdjęć. Opisał dokładnie mieszkania Ajwazowa i Antonowa, ich samochody, wiedział, jak ten ostatni zwraca się zdrobniale do żony, gdzie ma pieprzyk na policzku, jakie ma hobby, a nawet, że się szybko męczy spacerując. Zeznał, że wraz z dwoma innymi Turkami, którzy też brali udział w zamachu, miał być natychmiast wywieziony z Rzymu bułgarskim tirem na dyplomatycznych numerach. Taki samochód rzeczywiście pojawił się w Rzymie tuż przed zamachem i 13 maja 1981 r. miasto opuścił.

Te dziś powszechnie już znane fakty złożyły się na logicznie spójny akt oskarżenia. Gdy jednak w 1985 r. rozpoczął się proces, Agca rozpoczął swoje zeznania od stwierdzenia: „Jestem Jezusem Chrystusem”. Potem odwołał niemal wszystko, co powiedział w śledztwie, składał niespójne i absurdalne zeznania, ostrzegał ludzkość przed nadchodzącą katastrofą, ogłaszał, że jest aniołem w ludzkiej skórze. Sędziom nie pozostało nic innego, jak uznać Agcę za szalonego, niewiarygodnego świadka i uniewinnić wszystkich pozostałych oskarżonych.

Imposimato był cały czas przekonany, że Agca odegrał przed sądem komedię. Wreszcie w 1997 r. postanowił odwiedzić go prywatnie w więzieniu i spytać o powody tej nagłej wolty. Agca wyjaśnił, że nie miał wyjścia, bo w październiku 1983 r. przybyły z Sofii sędzia Marko Petkow w rzymskim więzieniu Rebibbia przekazał mu wiadomość od KGB: albo wycofasz się z zeznań, albo zamordujemy twoją matkę, brata i siostrę.

Rzeczywiście w 1983 r. we Włoszech kilkakrotnie pojawił się duet bułgarskich sędziów: Petkow i Jordan Ormankow. Dostarczali dokumenty mające świadczyć o bezzasadności zarzutów wobec Agcy. Mieli też przygotować grunt pod planowaną przez sędziego Martellę część śledztwa w Bułgarii. Notatka włoskiego wojskowego wywiadu przestrzegająca, że w charakterze sędziów przybędzie z Bułgarii do Włoch dwóch agentów bułgarskich służb, nigdy do sędziego Martelli nie dotarła. Ten, popisując się karygodną naiwnością, aż czterokrotnie w towarzystwie własnym i tłumacza zezwolił Bułgarom na przesłuchanie Agcy.

Później Martella w rozmowie z Imposimato przypomniał sobie, że 17 października 1983 r. w pewnym momencie zaproponował przerwę i zaprosił obu Bułgarów wraz z tłumaczem na kawę. Mówiący świetnie po turecku Petkow nie skorzystał i został na chwilę sam na sam z Agcą. Co więcej, gdy okazało się, że wiele dokumentów przekazanych przez Bułgarów to fałszerstwa, i proces, na którym de facto oprócz Antonowa zasiądą bułgarskie i sowieckie służby, jednak się odbędzie, Petkow powiedział Martelli: „Teraz sprawy wymykają się spod mojej kontroli. Proszę mnie nie winić, jeśli ze strony moich rodaków spotkają pana przykrości”. Zawoalowana groźba spełniła się niebawem. Martella otrzymał kilka telefonów i listów, w których radzono mu, by zrezygnował ze śledztwa, bo w innym przypadku nieszczęście spotka mieszkających w Londynie córkę, zięcia i wnuczkę.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną