Świat

Szukanie rosyjskiej duszy

Rozmowa z Jurijem Piwowarowem, historykiem

„Teraz mamy Rosję postkomunistyczną. Czy jesteśmy częścią Europy, czy samodzielną cywilizacją? A może jesteśmy przedsionkiem Azji?”. „Teraz mamy Rosję postkomunistyczną. Czy jesteśmy częścią Europy, czy samodzielną cywilizacją? A może jesteśmy przedsionkiem Azji?”. Marcosleal / Wikipedia
Nie ma czegoś takiego jak rosyjska dusza – historyk Jurij Piwowarow rozprawia się ze zrodzonymi na Zachodzie mitami o jego rodakach.
Artykuł pochodzi z 29 numeru tygodnika FORUM, w kioskach od 18 lipca.Polityka Artykuł pochodzi z 29 numeru tygodnika FORUM, w kioskach od 18 lipca.

Kim są Rosjanie z punktu widzenia nauki? Czy ludzie zamieszkujący dziś terytorium Federacji Rosyjskiej bardziej są wytworem tysiącletniej historii Rusi-Rosji, czy nowej Rosji, która zaczęła się w 1991 r. po rozpadzie Związku Radzieckiego? Czy bardziej są Europejczykami, czy Azjatami?
Jurij Piwowarow
: Narodowość to przede wszystkim pojęcie kulturowe. Dlatego Rosjanie, Żydzi, Baszkirzy, Tatarzy czy Francuzi, którzy mieszkają w Federacji Rosyjskiej i mówią po rosyjsku, są Rosjanami w tym sensie, że należą do rosyjskiego kręgu kulturowego. Od 1991 r. Rosjanie mają trudności w określeniu, kim są. Rosja nie jest tożsama z Federacją Rosyjską – ani w sensie geograficznym, ani w kulturowym. Rosja jest większa, szersza.

Rosjanie są spadkobiercami tysiącletniej historii, ale w niej były różne okresy: i Ruś Kijowska, i jarzmo mongolsko-tatarskie, i księstwo moskiewskie, i Rosja carów ze stolicą w Petersburgu, i ZSRR. Teraz mamy Rosję postkomunistyczną. Czy jesteśmy częścią Europy, czy samodzielną cywilizacją? A może jesteśmy przedsionkiem Azji? Nasze położenie sprawia, że można nam przypisać każdą z tych definicji.

Skąd wziął się mit o zagadkowej rosyjskiej duszy?
Sądzę, że to wymyślono na Zachodzie. Ludzie Zachodu, którzy przybywali do naszego kraju, spotykali ludzi, którzy byli do nich podobni, a jednocześnie zupełnie inni. Dlatego zaczęto mówić o zagadkowej rosyjskiej duszy. Uważam, że Rosjanie są jednym z wielu narodów, po prostu – ani lepsi, ani gorsi. Mają powody do dumy i do wstydu.

Filozof Nikołaj Bierdiajew twierdził, że rosyjska idea narodowa czuje się w obowiązku określić miejsce Rosji w świecie. Naprawdę nie ma czegoś takiego jak rosyjska dusza?
Bierdiajew żył w pierwszej połowie ubiegłego stulecia. Wówczas lubiano mówić patetycznie, pięknie, ale mgliście. Nauka przychodzi z Zachodu, dlatego historię Rosji i rosyjską rzeczywistość próbuje się mierzyć zachodnią miarą. A jedno do drugiego zupełnie nie pasuje. Stąd już niedaleko do tezy: albo Rosjanie są tacy zagadkowi, do nikogo niepodobni, albo powinni – jak utrzymuje Bierdiajew – sami siebie zrozumieć.

Współczesna rosyjska nauka, do której zaliczam i siebie, właśnie zajmuje się takimi sprawami. Próbujemy wypracować pojęcia, koncepcje, kategorie, z pomocą których można by opisywać rosyjską rzeczywistość. To się nazywa samopoznanie. Jako historyk i politolog powinienem zrozumieć, dlaczego Rosja ma taką gospodarkę, dlaczego prowadzi taką politykę, dlaczego w XX wieku doszło do kilku rewolucji i dlaczego w 1917 i 1991 roku Rosja nagle się rozsypała? I co z tego wynika? W przeszłości Rosja stale się rozszerzała, liczba ludności rosła, a teraz zajmujemy mniejsze terytorium, pod względem demograficznym też jest źle. Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie: co nas czeka? Może staniemy się obiektem podboju? Kto nas podbije?

Czy stalinizm odmienil Rosjan? 

Na Zachodzie zetknęłam się z teorią, że Rosjanie są brutalni dlatego, że przez 300 lat znajdowali się pod jarzmem mongolsko-tatarskim. Być może pierwotnie byli dobrzy i subtelni, a potem bardzo zdziczeli... Czy cechy, które nazywają się charakterem narodowym, zmieniają się z biegiem czasu, pod wpływem okoliczności? Wiek XX – najstraszniejsze stulecie w rosyjskich dziejach – zmienił Rosjan? Czy Rosjanie stali się bardziej okrutni pod wpływem reżimu stalinowskiego? Bardziej cyniczni po rozpadzie ZSRR?
Znany amerykański socjolog Immanuel Wallerstein na pytanie, co się zmieniło na świecie, odparł: Wszystko się zmieniło. Nic się nie zmieniło. To nie absurd i nie zabawa umysłowa. Gdy się mówi, że rosyjski charakter narodowy ukształtował się pod wpływem Złotej Ordy, to odnoszę się do tego sceptycznie. Po pierwsze Złota Orda miała kontakty tylko z ruską arystokracją, a po drugie lud ruski nie bardzo zdawał sobie sprawę, co to jest Złota Orda. Tatarów na ziemiach ruskich w zasadzie nie było – koczowali na południowych stepach, tylko od czasu do czasu zapuszczali się w głąb Rusi. Dlatego zwalanie wszystkiego na jarzmo mongolsko-tatarskie albo na Iwana Groźnego nie ma najmniejszego sensu.

Co do historii XX wieku – to było straszne stulecie, ale Rosjanie sami sobie zgotowali ten los. W naszym narodowym „bilansie energetycznym”, w „chemii” naszej duszy i umysłu było coś takiego, co pozwoliło się temu wszystkiemu wydarzyć. Dzisiejszy dziki renesans Stalina przeraża mnie. To jakby Hitler był popularny wśród Żydów. Stalin zabijał Rosjan – jak naród rosyjski może kochać taką bestię? Ci, co kochają, mówią: wygraliśmy wojnę, polecieliśmy w kosmos. Stalin wytracił taką masę ludzi, że żadna wojna, żaden kosmos nie są tego warte!

Jednak dla Rosjan wiek XX to także mnóstwo wielkich bohaterskich czynów, osiągnięć, przełomów, idei, ujawniły się nie tylko okropne cechy rosyjskiego charakteru, ale także te wspaniałe. To ludzkie – dramat z okropnościami, koszmarami, pełen krwi... Wiek XX okazał się dla Rosjan najbardziej traumatyczny. Na początku XX wieku Rosja weszła w strefę turbulencji i trwała w niej nieprzerwanie do końca rządów Stalina. Za Chruszczowa i Breżniewa była lekka odwilż, a później znów rewolucja, tym razem antykomunistyczna. Ludzie poczuli potężny dyskomfort, stracili poczucie socjalnego bezpieczeństwa. W takich sytuacjach na plan pierwszy wychodzą najgorsze, a nie najlepsze cechy charakteru. To reakcja obronna. Nie mogę jednak powiedzieć, że to cecha wyłącznie Rosjan.

Czy 20 lat po rozpadzie ZSRR Rosjanie nadal są „ludźmi radzieckimi”?
Myślę, że tak. I nie tylko ludzie średniego i starszego pokolenia, ale i młodsi. Nawet ci, którzy walczyli z władzą radziecką, jak Sołżenicyn czy Sacharow, też byli ludźmi radzieckimi. Władza radziecka stworzyła homo sovieticus – nowy historyczny typ, który charakteryzuje się niereligijnym stosunkiem do życia, nie zna swoich korzeni i własnej historii, wykształcony jest powierzchownie, pozbawiony ważnych kulturowych i moralnych wartości stanowiących fundamenty innych kultur. To człowiek zastraszony.

Po raz pierwszy wyjechałem na Zachód, gdy miałem 38 lat. Władałem kilkoma językami, mimo to nie wiedziałem, jak kupić bilet na pociąg albo jak uruchomić prysznic. Albo który guzik nacisnąć, żeby nalać sobie kawy do filiżanki. Teraz na całym świecie, na wszystkich lotniskach jestem w stanie natychmiast rozpoznać w tłumie radzieckiego człowieka. Po przerażonych oczach. Bolszewikom udało się stworzyć nowego człowieka, który kiepsko zna swoje dzieje, ale uważa, że nasz kraj jest najlepszy na świecie. Jednocześnie ten człowiek czuje się niepewnie i zabiega o względy obcokrajowców.

Czy w takim razie teraz należy stworzyć jeszcze nowszego człowieka?

Wystarczy żyć tak, jak żyliśmy. Normalnie. Jestem przeciwnikiem rewolucji, reform zakrojonych na szeroką skalę. Jako historyk twierdzę, że najlepsze czasy to takie, w których ludzie mogą żyć swoim życiem.

 

Wielki naród, kiepskie elity 

A w pewnej chwili ten piękny, wygodny świat przewraca się, bo coś się dzieje. Na przykład następuje nagły wzrost nastrojów ksenofobicznych.
Nacjonalizm w Rosji nigdy nie był silny, jak swego czasu na Zachodzie. Rosyjskie imperium do 1917 roku dzieliło się według kryterium wyznaniowego. Dziś jednak problem nacjonalizmu w Rosji jest. I to bardzo poważny. A to dlatego, że największe niedogodności czasów transformacji przyszło przyjąć na barki narodowi rosyjskiemu. Naród widzi, że wśród bogaczy jest wielu nie-Rosjan. Widzi ekspansję i migrację z Kaukazu i Azji Środkowej. I nie wie, jak reagować. Stare ideologie się skończyły – i marksistowskie, i liberalne. A ideologia nacjonalistyczna nigdy jeszcze nie była w Rosji rozgrywana. Jeden raz, pod koniec swoich rządów, Stalin próbował połączyć ideę socjalizmu z rosyjskim patriotyzmem, ale nic z tego nie wyszło.

Młodzieży mieszkającej w niedużych miastach lub na robotniczych przedmieściach, pozbawionej perspektyw, marnie wyedukowanej, niebogatej, ale oglądającej w telewizji i internecie bogactwo, można łatwo zaszczepić idee nacjonalizmu. I to najbardziej prymitywnego: „Nie jesteś Rosjaninem, to dostaniesz po mordzie”. Rosyjski nacjonalizm jest podbechtywany poprzez wzrost nacjonalizmu nierosyjskich narodów mieszkających w Federacji Rosyjskiej: tatarskiego, baszkirskiego, narodów kaukaskich. Ta bomba może wybuchnąć i rozerwać Rosję.

Powiedział pan w jednym z wywiadów: „Kto ponosi winę za powstanie narodowego socjalizmu w Niemczech? Niemiecka kultura i religia”. Czy istnieją paralele?
To nie oznacza, że konkretnie Goethe jest winien. Miałem na myśli fakt, że ludzie niemieckiej kultury, pisarze, filozofowie, często pisali i mówili rzeczy nieodpowiedzialne, które powodowały niepokoje w masach. Np. ciągłe wychwalanie Niemca pod niebiosa. Wiele narodów ma predylekcję do nadmiernego uwielbiania samych siebie, ale w pewnym momencie to się może stać bardzo niebezpieczne. Intelektualista powinien zdawać sobie sprawę, co mówi. Literatura rosyjska też ponosi winę za to, co stało się z Rosją. Ciągle obnażała, poniżała państwowość, porządek. Lew Tołstoj, nawet Dostojewski, inni genialni pisarze, na których się wychowywaliśmy. To z ich książek spłynął na nas nihilizm, antypaństwowość...

Z drugiej strony na podkreślenie zasługuje zdolność do przetrwania rosyjskiej elity. W ubiegłym stuleciu „udało się” ją niemal wytracić: najpierw I wojna światowa, potem rewolucja, wojna domowa, biała emigracja, kolektywizacja, represje, II wojna, rozpad ZSRR, ucieczka mózgów... A jednak ciągle się odradzała.
Niestety muszę powiedzieć, że średni poziom i radzieckiej, i postradzieckiej rosyjskiej elity jest coraz niższy. Choć nie jestem zwolennikiem ZSRR, dostrzegam, że poziom pracy, mam na myśli porządek biurokratyczny, w Komitecie Centralnym partii był o wiele wyższy niż wśród obecnych wysokich urzędników. Carskie ministerstwa pracowały lepiej niż radzieckie. W XX wieku naród rosyjski osłabił swoją pulę genową. Jakość obecnych elit jest fatalna.

Zbudować dobrą drogę – to nudy na pudy

Daniił Donduriej, redaktor naczelny miesięcznika „Iskusstwo Kino” ironicznie zauważył, że na Zachodzie nie udałoby się znaleźć ani jednego rosyjskiego garnka. Politolog Witalij Trietjakow odpowiedział mu, że to dlatego, iż Rosjanie nie są zainteresowani rozwiązywaniem nieciekawych zadań. Misja prawosławia, rewolucja światowa, proszę bardzo, coś dla nas, ale zbudować dobrą drogę – to nudy na pudy.
Mnie dużo bardziej niepokoi coś innego. Nasz instytut ma duży budynek, część pomieszczeń wynajmujemy Niemcom i Francuzom. Kupili nowe meble i przywieźli sobie niemieckiego robotnika, żeby im te meble zamontował, bo Rosjanie nie mogą złożyć mebli tak dobrze jak Niemcy... To obraziło moją dumę narodową. Przed rewolucją nie ustępowaliśmy Europie pod względem jakości pracy. W II połowie XIX i na początku XX wieku nasza gospodarka rozwijała się jak żadna inna. W 1916 roku przepustowość rosyjskich kolei była większa niż amerykańskich. Rosja była jedynym państwem, które podczas I wojny światowej nie wprowadziło kartek żywnościowych – była na tyle bogata i zasobna. Gdyby nie rewolucja, wojna domowa, Rosja w 1940 roku wyszłaby na pierwsze miejsce wśród najbardziej rozwiniętych krajów. Ale historia tak rozdała karty, że Rosja została w tyle.

Zatem nie tajemnicza rosyjska dusza mnie interesuje, a to, czy Rosjanin może się nie spóźniać do pracy, czy może wykonać swoją pracę dobrze, czy może dotrzymać słowa, jeśli coś obiecał. Rosjanin jest takim samym człowiekiem jak wszyscy inni, tylko ciężko chorym. Przez cały XX wiek ciągle dostawał po głowie, wciąż go poganiano. Nie ma w nim teraz chęci do dokonywania rzeczy wielkich, do wysokich lotów. Nie jestem pesymistą, ale widzę, że ludzi trzeba oszczędzać. I rozwiązywać realne problemy.

Powinniśmy zatroszczyć się o podniesienie poziomu życia. Boję się tylko, że nie wykręcimy się od spraw światowych. Potrzebujemy armii, floty, rakiet, inaczej nas zeżrą. Ale jeśli wszystkie pieniądze znów będziemy wydawać tylko na to, nic się nie zmieni. Na tym polega tragedia. Rosja i tak jest wielkim krajem, chociaż gospodarkę mamy fatalną – i jeszcze się pogarsza. Wielkość kraju to jednak nie tylko gospodarka. Rosjanie mają wielką kulturę. Wielki język. I wielki typ świadomości. Należą do największych narodów tworzących historię, które pretendują do tego, aby je zapamiętano jak starożytnych Greków czy Rzymian.

Dlaczego akurat teraz mamy do czynienia z takim zapotrzebowaniem na rewizję historii?
Może chodzi o to, że Rosja nie ma jasno określonej perspektywy. Ludzie nie bardzo wiedzą, co będzie dalej. Za czasów ZSRR władza radziecka mówiła: Nasze społeczeństwo jest najbardziej postępowe, budujemy socjalizm, dążymy do komunizmu. Jedni wierzyli, inni niekoniecznie, ale wszyscy żyli w ramach tego paradygmatu. A teraz? Jedni wróżą rychły koniec Rosji. Drudzy – wręcz przeciwnie: odrodzenie. Nikt jednak nie ma dobrego projektu na najbliższe 10–25 lat.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Czytaj także

Rynek

Ciemne strony zakupowego szaleństwa

Choć w te święta oszczędzać jeszcze nie będziemy, moda na zakupowe szaleństwa powoli się kończy. Na drodze rozpasanej konsumpcji stają coraz głośniej wyrażane obawy o przyszłość. Zarówno naszych portfeli, jak i naszej planety.

Cezary Kowanda
03.12.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną